Jestem na siebie turbozły
TRZY PYTANIA DO… LUCJANA ZIELIŃSKIEGO, pomocnika Polonii
Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus
1. Piąty mecz bez zwycięstwa - czego zabrakło, by wygrać derby?
- Trzymaliśmy pierwszą połowę, a w drugiej tego jednego momentu nie dowieźliśmy, a potem byliśmy nieskuteczni albo mało konkretni pod polem karnym Ruchu. Jest to na pewno ciężki moment dla nas. Ale ja już nieraz z tą drużyną nie z takich kłopotów wychodziłem. Wierzę mocno, że wspólnie z trenerem, sztabem porozmawiamy, wyciągniemy wnioski i pokażemy, że jesteśmy takim zespołem, jak w pierwszej rundzie, bo stać nas na to. Potrzebujemy zwycięstwa, by odblokować głowy.
2. Trochę jesteście ofiarą własnego sukcesu, bo kibice liczą, że będziecie wygrywać tak jak jesienią i bić się o ekstraklasę. A może nie ma podstaw ku temu?
- Zgadza się, ale chcę być dalej - jak pan to nazwał - ofiarą takiego sukcesu, chcę dalej odnosić sukcesy w Polonii, bo my naprawdę nie mamy sufitu. Wciąż wierzymy, że mamy jakość, że możemy powalczyć o coś w tym sezonie. Po słabym starcie roku szansa nam się trochę wymyka, ale tabela jest taka, że jak wrócimy na właściwe tory, wciąż możemy grać o wszystko. Musimy tylko wziąć się w garść.
3. Jak ocenia pan połajankę, która spotkała was ze strony kibiców?
- Uważam, że była zasłużona. Jakbyśmy nie wyglądali, takiego meczu u siebie nie powinniśmy przegrać, zwłaszcza z tak grającym rywalem. Biorę na siebie te przegraną, większość chłopaków też. Jestem na siebie turbo zły. Ale liczę, że kibice znów zobaczą tą Polonię, na którą czekają.
Tomasz Mucha
