Jest o co grać

LIGOWIEC - Michał Zichlarz

W lidze powoli następuje odrabianie zaległych spotkań z lata, kiedy nasze zespoły zaangażowane w europejskie puchary czynnie korzystały z możliwości odsapnięcia i przełożenia swojego meczu na inny termin. Akurat tak się składa, że we wtorek zobaczymy drużyny, którym takie przekładanie gier nic nie dało, bo przecież z pucharami pożegnał się i Raków, który dziś o godzinie 18.00 mierzy się przy Limanowskiego z Zagłębiem Lubin, i Górnik Zabrze, który wyjeżdża do Kielc. I w Częstochowie, i w Zabrzu spokojnie mogą się skoncentrować na lidze, choć przede wszystkim w górniczej ekipie jest wielki żal, że ligowej fazy w pucharach nie udało się wywalczyć. Kadra jest szeroka, ambicje duże, chciałoby się spróbować sił. W tym roku jeszcze się nie udało, rywale byli za mocni, ale za rok... Kto wie co się wydarzy. Patrząc na to, co pokazuje Górnik teraz i jaki start zaliczył, to gra w pucharach europejskich za rok to… plan minimum!

Rok temu, gdyby jedna osoba tak mówiła, to pewnie druga pukałaby się sugestywnie w czoło. Teraz Górnik jest w innym miejscu. Rok temu ciągnęła się sprawa prywatyzacji, dalej nie było wiadomo, na czym klub stoi. Teraz jest Lukas Podolski i są ambicje. Na co? Na mistrzostwo Polski po latach. Szanse są, ale jeszcze wiele grania i gorszy czas na pewno nadejdzie. Nie da się przecież w ekstraklasie wszystkiego wygrywać.

Przed zespołem świetnie prowadzącego i zarządzającego Michala Gasparika ciekawy sprawdzian we wtorek wieczorem w Kielcach. Korona – jak Górnik – też nie ukrywa swoich ambicji. Na transfery wydano sporo pieniędzy, bo prawie 6,5 milionów euro. To dwa razy więcej niż w tym czasie wydał wicemistrz i zdobywca Pucharu Polski, który grał przecież w eliminacjach europejskich pucharów! Najwięcej, bo 1,7 mln euro wydano na gwiazdora ligi i Górnika z poprzedniego sezonu, Patrika Hellebranda. Po milionie europejskiej waluty poszło na Kamila Jakubczyka, Ondreja Lingra, a w ostatnich dniach na Michaela Ameyawa i Camilo Menę. To mocne nazwiska i transfery. Właściciel kieleckiego klubu, Łukasz Maciejczyk, jak Lukas Podolski, na co dzień też bardziej kibic klubu niż biznesmen, ma spore ambicje. Jego Korona chce grać w europejskich pucharach. Mam wrażenie, że w Świętokrzyskim te zakupy i filozofia prowadzenia klubu stoi na wyższym poziomie niż w Widzewie, gdzie na razie trwa odbijanie się od ściany do ściany. Dobrym testem dla Scyzoryków będzie mecz z Górnikiem. Czy drużyna trenera Jacka Zielińskiego powstrzyma rozpędzona górniczą maszynę? O tym dowiemy się późnym wieczorem.

Górnik zagra z Koroną i wiadomo że będzie ciekawie. Z lewej Maksym Chłań. Fot. Sebastian Sienkiewicz/Pressfocus.pl

O punkty gra też Raków. Drużyna będąca na dnie może, wygrać drugi mecz z rzędu pod wodzą nowego szkoleniowca Tomasza Kaczmarka i znaleźć się o kilka miejsc wyżej. Jeszcze ponad strefę spadkową Medaliki nie wyjdą, bo bilans bramek mają fatalny (najgorsza różnica w ekstraklasie, minus 7). Raków rok temu w połowie września po sześciu rozegranych spotkaniach był na pozycji numer… 17! Tylko Piast był wtedy gorszy. A jak Częstochowianie skończyli? W finale Pucharu Polski i na 4. miejscu  z 55 oczkami. Wszystko można odwrócić, ale trzeba wygrywać i to zadanie ich czeka w rywalizacji z Zagłębiem Lubin, które notuje w ostatnim czasie gorszy okres...poza boiskiem.




Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Masz już dostęp? Zaloguj się