Jest o co grać
LIGOWIEC - Michał Zichlarz
Rok temu, gdyby jedna osoba tak mówiła, to pewnie druga pukałaby się sugestywnie w czoło. Teraz Górnik jest w innym miejscu. Rok temu ciągnęła się sprawa prywatyzacji, dalej nie było wiadomo, na czym klub stoi. Teraz jest Lukas Podolski i są ambicje. Na co? Na mistrzostwo Polski po latach. Szanse są, ale jeszcze wiele grania i gorszy czas na pewno nadejdzie. Nie da się przecież w ekstraklasie wszystkiego wygrywać.
Przed zespołem świetnie prowadzącego i zarządzającego Michala Gasparika ciekawy sprawdzian we wtorek wieczorem w Kielcach. Korona – jak Górnik – też nie ukrywa swoich ambicji. Na transfery wydano sporo pieniędzy, bo prawie 6,5 milionów euro. To dwa razy więcej niż w tym czasie wydał wicemistrz i zdobywca Pucharu Polski, który grał przecież w eliminacjach europejskich pucharów! Najwięcej, bo 1,7 mln euro wydano na gwiazdora ligi i Górnika z poprzedniego sezonu, Patrika Hellebranda. Po milionie europejskiej waluty poszło na Kamila Jakubczyka, Ondreja Lingra, a w ostatnich dniach na Michaela Ameyawa i Camilo Menę. To mocne nazwiska i transfery. Właściciel kieleckiego klubu, Łukasz Maciejczyk, jak Lukas Podolski, na co dzień też bardziej kibic klubu niż biznesmen, ma spore ambicje. Jego Korona chce grać w europejskich pucharach. Mam wrażenie, że w Świętokrzyskim te zakupy i filozofia prowadzenia klubu stoi na wyższym poziomie niż w Widzewie, gdzie na razie trwa odbijanie się od ściany do ściany. Dobrym testem dla Scyzoryków będzie mecz z Górnikiem. Czy drużyna trenera Jacka Zielińskiego powstrzyma rozpędzona górniczą maszynę? O tym dowiemy się późnym wieczorem.
Górnik zagra z Koroną i wiadomo że będzie ciekawie. Z lewej Maksym Chłań. Fot. Sebastian Sienkiewicz/Pressfocus.pl
O punkty gra też Raków. Drużyna będąca na dnie może, wygrać drugi mecz z rzędu pod wodzą nowego szkoleniowca Tomasza Kaczmarka i znaleźć się o kilka miejsc wyżej. Jeszcze ponad strefę spadkową Medaliki nie wyjdą, bo bilans bramek mają fatalny (najgorsza różnica w ekstraklasie, minus 7). Raków rok temu w połowie września po sześciu rozegranych spotkaniach był na pozycji numer… 17! Tylko Piast był wtedy gorszy. A jak Częstochowianie skończyli? W finale Pucharu Polski i na 4. miejscu z 55 oczkami. Wszystko można odwrócić, ale trzeba wygrywać i to zadanie ich czeka w rywalizacji z Zagłębiem Lubin, które notuje w ostatnim czasie gorszy okres...poza boiskiem.
