Jest kogo oglądać!
Rozmowa z byłym trenerem między innymi Górnika Zabrze, Korony Kielce, Piasta Gliwice i Arki Gdynia
Trener Wieczorek szczególni ceni sobie umiejętności Patrika Hellebranda z Górnika. Fot. Press Focus
NA KOLEJKĘ ZAPRASZA RYSZARD WIECZOREK
Co pan widzi, patrząc na program 25. kolejki?
– Wygląda to trochę jak... menu w dobrej restauracji. Podkreślę słowo „dobrej”, bo w ekstraklasie są co tydzień naprawdę bardzo ciekawe mecze. A pozycje w tabeli takich firm jak Legia czy Widzew w strefie spadkowej i lidera Zagłębia świadczą o tym, że nie ma spotkań nieważnych. Każdy zespół walczy o coś i właśnie na inaugurację tej kolejki mamy bardzo dobrą przystawkę, taki mecz o życie, o sześć punktów. W Niecieczy Bruk-Bet Termalica podejmie bowiem Motor. Choć wielu już skreśla drużynę Marcina Brosza, ja widzę w niej duży potencjał, bo sama gra, choć punktów brakuje, nie jest najgorsza. Jeżeli wygra i złapie serię, to może odbić się od dna. Ten mecz jest więc dla Niecieczan kluczowy, bo nawet remis czy zwycięstwo Lublinian sprawi, że jednego spadkowicza będziemy już mogli wytypować. Dlatego stawiam na wygraną gospodarzy.
Natomiast w drugim piątkowym starciu, Radomiaka z Legią, typuję zwycięstwo gości. W jednym i drugim klubie są zawirowania, jednak to, co się wydarzyło w Radomiu – gdzie trener Goncalo Feio, któremu już trzeci raz w klubach, które prowadził, brakuje rozwagi – nie może się nie odbić na zespole. A Warszawianie pod wodzą Marka Papszuna się odradzają. Gołym okiem widać już wyraźną poprawę gry w obronie, a jakość zespołu daje mu punkty. Uważam, że wrócą do stolicy z kompletem.
Czy to znaczy, że w sobotę czeka nas „zupa”?
– I to z dobrymi przyprawami. Jeżeli Jagiellonia z Piastem zagra swoją piłkę, czyli z najwyższej krajowej półki i z europejskimi wstawkami, to wygra. Adrian Siemieniec świetnie prowadzi drużynę i z przyjemnością ogląda się jej grę. Co prawda ostatni mecz jej nie wyszedł, ale kumulacja zmęczenia po Fiorentinie i Legii już minęła, więc Gliwiczanie – niestety, bo choć czuję sentyment do tego klubu – wrócą do domu na tarczy.
Zwycięstwo gospodarzy obstawiam także w meczu GKS - Lechia. Wprawdzie gdańska młodzież pod wodzą Johna Carvera imponuje, ale GieKSa świetnie prowadzona przez trenera Rafała Góraka gra pragmatycznie i ma takiego lidera jak Bartosz Nowak. Jego asysta czy bramka często przesądzają o sukcesie, do którego swoje trzy grosze dokładają też napastnicy przy ataku pozycyjnym i stoperzy przy stałych fragmentach gry. Stawiam na bardzo fajny mecz z dużą liczbą bramek, których więcej strzelą gospodarze.
Natomiast w ostatnim sobotnim meczu Cracovia - Wisła spodziewam się remisu ze wskazaniem gospodarzy, bo obydwie drużyny wiosną są pod formą. O ile w Krakowie można to wytłumaczyć zawirowaniami poza boiskiem, o czym wprost mówi trener Luka Elsner, twierdząc, że w takich warunkach nie da się pracować, to w Płocku załamanie formy jest wyraźne. Dlatego będą próbować uratować choćby punkt, po pięciu przegranych z rzędu.
Doszliśmy do niedzielnych spotkań. Który mecz będzie roladą z kluskami i modrą kapustą?
– Wszystkie trzy! Pierwszy jest ogromnie ważny dla układu na dole tabeli. Arka, do której też mam sentyment, w meczu z Widzewem będzie miała duże problemy. Wprawdzie u siebie drużyna Dawida Szwargi, wspierana przez kibiców, jest bardzo mocna i punktuje, ale dla mnie Łodzianie po zmianie trenera na Aleksandara Vukovicia są silni, o czym świadczy ostatnia wygrana z Lechem. Umiejętności indywidualne mają ogromne. Dlatego postawię na remis podparty zwycięstwem gości.
Największe znaczenie w tej kolejce będzie jednak miało starcie lidera z mistrzem. Zagłębie w Lubinie podejmie Lecha, a mecz zakończy się remisem. Prowadzeni przez Leszka Ojrzyńskiego – któremu kibicuję, bo wrócił do ligi i nie da sobie w kaszę dmuchać – piłkarze, dzięki dyscyplinie taktycznej, bieganiu za piłką, zostawianiu zdrowia na boisku oraz szczęściu jest na szczycie, są fenomenem tej rundy. Taka sytuacja napędza drużynę i gra coraz luźniej, coraz pewniej, coraz swobodniej, ta piłka ich coraz bardziej słucha. Tak jednak wygląda, gdy się jest na fali. A w dodatku Lech będzie „popucharowy”, więc – choć ma bardzo silną kadrę – zagra na punkt.
I wreszcie kolejny sentymentalny dla mnie mecz Górnika z Rakowem, kończący niedzielną ucztę. Dwukrotnie pracowałem w Zabrzu, gdzie znowu piłka jest na wysokim poziomie. Było „tąpniecie”, ale Puchar Polski pomógł się drużynie się odbudować i dlatego mecz z Rakowem – który coraz bardziej może się podobać, ale będzie zmęczony wyprawą do Florencji – Zabrzanie wygrają.
I pozostał nam już tylko poniedziałkowy deser. Czy kibicuje pan Koronie, która zagra w Szczecinie?
– W klubie z Kielc wywalczyłem awans do ekstraklasy i dotarliśmy do finału Pucharu Polski. Jest więc sentyment, ale nie tylko dlatego stawiam na zwycięstwo Korony. Pogoń obecnie nie zachwyca. Porażka w Częstochowie potwierdza, że styl preferowany przez Szczecinian, czyli gra defensywna, to nie jest DNA Portowców.
Na występ którego zawodnika szczególnie pan czeka?
– Patrząc na boisko przez pryzmat pozycji, na której sam grałem, lubię oglądać rozgrywających. Tacy zawodnicy jak Patrik Hellebrand w Górniku ze swoją łatwością ucieczki w prawo czy w lewo, z piłką i bez niej, ciągłego bycia pod grą mimo jego wzrostu, na pewno imponują. Do tej grupy należą też Juljan Shehu z Widzewa i wspomniany wcześniej Bartek Nowak z GieKSy. Zapewne jednakkażdy z kibiców znajdzie sobie swojego ulubieńca, bo w polskiej ekstraklasie naprawdę jest kogo oglądać.
Rozmawiał Jerzy Dusik
