„Jeśli spadniemy...”
Już jedenaście meczów ligowych z rzędu bez wygranej mają na koncie piłkarze Legii. W niczym nie usprawiedliwia to jednak pomeczowych wydarzeń w Gdyni.
Miny Marka Papszuna (z tyłu), Rafała Augustyniaka i Bartosza Kapustki na dźwięk chuligańskiej przyśpiewki mówią wszystko o ich samopoczuciu... Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus
KONTROWERSJA KOLEJKI
W sobotni wieczór podopieczni Marka Papszuna – dzięki dwóm golom Antoniego Čolaka w samej końcówce – dosłownie urwali się ze stryczka, ratując remis 2:2 (choć przegrywali do 90. minuty 0:2). Nie wystarczyło to jednak to usatysfakcjonowania licznej grupy kibiców (?) ze stolicy i jej obrzeży, którzy wybrali się do Trójmiasta. Legioniści po końcowym gwizdku podeszli do ich sektora, by najpierw usłyszeć wezwanie: „Słuchajcie, słuchajcie”, a potem obraźliwą przyśpiewkę, zawierającą coś, co podpada pod tak zwane groźby karalne. Marny los – mówiąc dość eufemistycznie – miałby ich spotkać w razie spadki z ekstraklasy... Wśród słuchających był m.in. Marek Papszun, stojący ramię w ramię ze swymi podopiecznymi.
„Gdzie oni mają godność? Stać i słuchać, jak cię wyzywają…” - napisał w serwisie X Zbigniew Boniek, chętnie komentujący polską rzeczywistość. Sprawa jednak nie jest tak prosta, jak mu się wydaje.
Całą sytuację można by potraktować oczywiście jako wyskok stadionowych przygłupów (nie brakuje ich nigdzie), po którym legioniści powinni odwrócić się na pięcie i pójść do szatni jeszcze w trakcie przyśpiewki, gdyby nie fakt, że akurat w stołecznym klubie zdarzały się już wypadki nie tylko werbalnej, ale i czynnej agresji chuliganów wobec piłkarzy. Dziewięć lat temu piłkarze po porażce z Lechem zostali zaatakowani na klubowym parkingu. Z kolei w 2021, po przegranej z Wisłą Płock, bandyci z szalikami wtargnęli do autobusu zatrzymanego na terenie Legia Training Center i w obecności sztabu szkoleniowego (na czele z późniejszym selekcjonerem, Czesławem Michniewiczem) uderzyli Mahira Emreliego oraz Luquinhasa. Obaj zawodnicy wkrótce – na własną prośbę – rozstali się z klubem.
- Dlatego klub powinien na te groźby płynące z trybun zareagować, dając pewność bezpieczeństwa swojej drużynie – mówił na antenie Canal+ były legionista, Marek Jóźwiak. - Jeśli tej reakcji zabraknie, zostanie to odebrane przez opinię publiczną jako przyzwolenie na takie sytuacje.
Oficjalnego komunikatu jednak zabrakło. – Nie komentujemy tej sprawy – przekazał „Faktowi” rzecznik prasowy klubu, Bartosz Zasławski.
(DaL)
