Jeśli grać w Europie, to z markami!
GKS KATOWICE
W GKS-ie wyniki losowania przyjęto z uśmiechem! Fot. Tomasz Błaszczyk/GKS Katowice
Przez niemal ćwierć wieku czekano w Katowicach na europejskie puchary. Nic dziwnego, że transmisję z losowania w Nyonie puszczono na wielkim telebimie w sali konferencyjnej na Nowej Bukowej, na „widowni” zasiedli zaś „wszyscy święci”: prezes, sztab trenerski i cała drużyna – krótko potem GieKSiarze ruszali przecież na trzydniowe zgrupowanie do Bielska-Białej. - Ja chcę Hajduka – mówił jeszcze przed ceremonią II trener GKS-u Dariusz Okoń. Kiedy los otworzył szansę na taką konfrontację, z uśmiechem wyciągnął kciuka w kierunku dziennikarzy.
- Sportowo wydaje się, że trafiliśmy na najsilniejszego rywala – zaznaczył trener Rafał Górak. - Z dwójki chorwacko-słowackiej wolałbym Hajduka. To uznana marka, wielki klub, wielkie rzeczy się tam działy. Niech będzie poprzeczka wysoko zawieszona. Jeśli mielibyśmy spaść, to z wysokiego konia – wyjaśniał swój wybór opiekun Katowiczan. Ale przecież nie zamierza spisywać swych podopiecznych na straty! - Ostatnimi czasy wiele rzeczy było trudnych dla GKS-u – przypomina szkoleniowiec, który od czasu powrotu na Bukową awansował z zespołem najpierw do pierwszej ligi, potem do ekstraklasy, a teraz – do europejskich pucharów!
- Jeśli mamy grać w Europie, to... tylko z wielkimi markami – wtórował mu Sławomir Witek. - Chcieliśmy markowego rywala i go będziemy mieć, bo i Żylina takim będzie. Jedno jest pewne: na rewanżu trybuny Areny Katowice będą pełne – zapewnił prezes GKS-u.
(DaL)
