Jeremy, co dalej?
Co się wydarzyło w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, że Jeremy Sochan z jednego z kluczowych graczy stał się w Ostrogach pierwszym do pozbycia?
Latem w katowickim Spodku kibice szaleli za Sochanem. Gdy ogłosił, że jest kontuzjowany i opuszcza kadrę, lament był ogromny. Fot. Kosz Kadra
Jeszcze niedawno Polak był uważany za jeden z kluczowych elementów układanki San Antonio. Wraz z Victorem Wembanyamą miał tworzyć jeden z najciekawszych duetów ligi. W styczniu 2023 roku trener Gregg Popovich tak mówił o Polaku: – Jest szalony. Nie wiesz, co zrobi, ale ufasz mu. Czuję się, jakbym oglądał wczesnego Manu Ginobilego. Będzie popełniał błędy, bo daleko mu do oszlifowania. Nie mam pojęcia, dokąd zajdzie. Daleko!
W kolejnym wywiadzie porównał wszechstronność Sochana do wszechstronności uniwersalnego infieldera w baseballu. – Może grać na pozycji od pierwszego do czwartego, a w zależności od okoliczności, czyli kontuzji i tego, z kim gramy, wyobrażam sobie, że trafi na pozycję piątego, a my będziemy grać na małej pozycji.
Popovich nadal chwalił umiejętności Sochana, podkreślając jego ducha rywalizacji, umiejętności panowania nad piłką i zdolność do kreowania akcji. – To jeden z naszych najlepszych rozgrywających – zauważył Popovich. – Jest naprawdę ważny w nadawaniu nam tempa, w tym szybkim stylu, w którym radziliśmy sobie o wiele lepiej w zeszłym roku. Bardzo, bardzo miło się go ogląda.
Nowy trener i kontuzje
Teraz sytuacja wygląda diametralnie inaczej. W poniedziałek na parkiecie był ledwie przez nieco ponad trzy minuty, a w środę cały mecz przesiedział na ławce!
Co się zatem stało w ciągu ostatnich dwunastu, a właściwie trzynastu miesięcy, że Sochan stał się w Ostrogach pierwszym do pozbycia? Przede wszystkim w Spurs zmienił się trener. Gregg Popovich, który na Polaka stawiał, w listopadzie ubiegłego roku przeszedł udar, a po rekonwalescencji zrezygnował na dobre z prowadzenia zespołu. Mitch Johnson był asystentem Popovicha, ale w stosunku do Sochana zachowuje się zupełnie inaczej niż poprzednik. W tym sezonie nasz kadrowicz był wyłącznie rezerwowym, dostawał mało minut na parkiecie, co nie budowało jego pewności siebie. W ostatnich dwóch meczach Johnson niemal całkowicie odsunął Sochana od gry.
Drugim elementem są kontuzje. Reprezentant Polski w poprzednim sezonie zagrał tylko w 59 meczach. Pauzował z powodu problemów z kolanem, miał uraz pleców, następnie uraz łydki (przez ten ostatni opuścił zgrupowanie kadry oraz EuroBasket), a ten sezon zaczął od drobnego urazu nadgarstka. Kiedy latem negocjował przedłużenie kontraktu, rozmowy zakończyły się fiaskiem, co oznaczało, że latem 2026 roku zostanie zastrzeżonym wolnym agentem. Ale może być też tak, że Sochan wcale nie doczeka lata w ekipie z Teksasu. – Spurs mają bardzo solidne aktywa, by przeprowadzić wymianę z Milwaukee i przejąć Giannisa Antetokounmpo. Sochan jest niewątpliwie dużą wartością Ostróg przy potencjalnej wymianie – twierdzi Chandler Parsons, były zawodnik, obecnie komentator NBA.
Po poniedziałkowym meczu, gdy 22-latek na parkiet wszedł tylko na kilka minut, sprawę skomentował Marcin Gortat. „Jego sytuacja jest bardzo ciężka. Mam nadzieję, że jego agent prowadzi jakieś rozmowy” – napisał w mediach społecznościowych były zawodnik Phoenix i Orlando.
Czy Jeremy się cofa?
Sprawę Polaka na tapetę wziął też portal AirAlamo, który zajmuje się San Antonio Spurs. „Nie skreślam Jeremy'ego Sochana, bo wszyscy wiemy, jak utalentowany jest ten zawodnik. Myśl o tym, jak wszystkie jego cechy będą ze sobą współgrać, pozostaje ekscytująca, a ma on 22 lata. Jednak w obliczu błyskawicznych postępów Spurs zawodnik, który cofa się w rozwoju lub choćby rozwija się powoli, będzie miał trudności ze znalezieniem stałej roli w tym zespole. Jak dotąd w tym sezonie trudno patrzeć na Sochana i nie myśleć, że odchodzi od stałego miejsca w rotacji” – pisze Quinn Everts.
Na dziś wszystko wskazuje na to, że Sochan stracił miejsce w zespole, a w najbliższych tygodniach może stać się częścią wymiany i trafić do nowego klubu.
(pp)
