Jedź, jedź, Dąbrowski...
Motocyklista Konrad, syn wielokrotnego uczestnika Dakaru, Marka Dąbrowskiego, mimo urazu ręki uzyskał życiowy wynik, zajmując ósme miejsce na piątym etapie.
Kurz jest wszechobecny... Fot. IPA/SIPA USA / Press Focus
Przed rajdem Konrad Dąbrowski zapowiadał walkę o „10” w klasyfikacji generalnej oraz podium w klasie Rally 2 i już po dwóch dniach rywalizacji był bliski tego celu. Jednak w poniedziałek miał wywrotkę i się poobijał, a najbardziej ucierpiał prawy nadgarstek. Ból musiał blokować zastrzykami, co przed dwudniowym etapem maratońskim – z noclegiem na pustyni – źle wróżyło. Okazało się jednak, że w czwartek opuchlizna ustąpiła i ręka powoli wraca do sprawności. Przypomnijmy jeszcze tylko, że wcześniej Polak ratował rannego Rumuna, do którego wezwał helikopter i przy którym czuwał aż do przylotu.
Miejsce w historii
Teraz młody Dąbrowski po raz pierwszy w historii dakarowych startów dostał się do etapowej „10” klasyfikacji łącznej z zawodnikami z zespołów fabrycznych. Najszybszy na etapie był Argentyńczyk Luciano Benavides (KTM), a Polak stracił do niego 13:57. Początkowo zawodnik Duust Rally Teamu był klasyfikowany na dziewiątym miejscu, ale awansował o jedno po karze 10 minut nałożonej przez sędziów na dotychczasowego lidera, Hiszpana Toshę Schareinę (Honda) za „opuszczenie biwaku poza flagami wyznaczającymi początek trasy”.
Prowadzenie w klasyfikacji generalnej objął trzeci na etapie Australijczyk Daniel Sanders (KTM). Dąbrowski awansował na 11. miejsce i także jeszcze nigdy wcześniej nie był tak wysoko. Do lidera traci 1.36:21.
W klasyfikacji Rally 2 Polak był w czwartek drugi i także drugi jest po pięciu etapach. Do najlepszego, Amerykanina Prestona Campbella (Honda), traci 20:18. Z marzeniami o dobrym miejscu pożegnał się zwycięzca prologu i pierwszego etapu Hiszpan Edgar Canet (KTM), który miał problemy z motocyklem i długo nie dojeżdżał do mety.
Ford lepszy od Toyoty
Natomiast jadąca Toyotami rodzina Goczałów po środowych sukcesach, w czwartek zajęła dalsze miejsca na drugiej części etapu maratońskiego. Najlepszy, Eryk, był 15.
W środę w pierwszej części dwudniowego etapu maratońskiego świetnie zaprezentowali się Marek Goczał i Maciej Marton, którzy uzyskali trzeci czas, a pozostałe dwie załogi Energylandii uplasowały się w „szóstce”. W czwartek na odcinku do Hail już tak dobrze im nie poszło. Najlepsze, 15. miejsce zajęli Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk, tracąc 11:59 do zwycięzcy piątego etapu, Amerykanina Mitcha Guthriego (Ford).
Pozostałe miejsca na podium także zajęły załogi radzących sobie lepiej na szybkich odcinkach niż na piasku Fordów. Drugi był Hiszpan Nani Roma, a trzeci sponsorowany przez Orlen Czech Martin Prokop, który już po raz trzeci uplasował się w czołowej trójce.
Czołówka klasyfikacji generalnej się nie zmieniła. Prowadzi Hank Lategan (Toyota) z RPA, o 3:17 przed Katarczykiem Nasserem Al-Attiah (Dacia) i o 5:38 przed Szwedem Mattiasem Ekstroemem (Ford).
Bez śladu, potem w kurzu
Z racji wysokich miejsc uzyskanych poprzedniego dnia na starcie polskie załogi jechały na początku stawki, co – jak relacjonowali kierowcy – było dużym... utrudnieniem.
– To był... przerąbany odcinek. Jechaliśmy bez żadnego śladu. Musieliśmy trochę zwolnić na kamieniach, bo wszystkie były na środku i łatwo było przebić oponę, ale udało nam się tego uniknąć – opowiadał na mecie Eryk Goczał, który w klasyfikacji generalnej spadł z dziewiątego na 11. miejsce. Do Lategana traci 20.38. 25. czas dnia uzyskali Marek Goczał z Martonem. – Na początku szło nam dobrze, jechaliśmy jako trzecia załoga za Lateganem i Nasserem, później dogonił nas Eryk, ale się trochę zgubił, więc wpuściliśmy go przed nas. Potem w kurzu trochę się pogubiliśmy, mieliśmy też chwilę zawahania, która nas kosztowała sporo czasu. Ciężko się jedzie na początku, jak nie widać śladów – podkreślił 16. w „generalce” kierowca Energylandii (41:18 straty).
Michał Goczał z hiszpańskim pilotem Diego Ortegą przyjechali ze stratą ponad 46 minut, a na domiar złego dostali jeszcze 15 minut kary. Okazało się, że przyczyną sporej straty była konieczność wymiany uszkodzonego amortyzatora, z którą – jak przyznał kierowca – „nie poszło nam zbyt łatwo”. W klasyfikacji generalnej do Lategana tracą 1.14:13.
W piątek uczestników Dakaru czeka szósty etap z Hail do Rijadu o długości aż 920 km, z czego 331 km to odcinek specjalny. W Rijadzie w sobotę przewidziano jedyny dzień przerwy w rajdzie.
5. etap z biwaku na trasie do Hail, motocykle 417 km (356), samochody 428 km (372)
◼ Motocykle łącznie:
1. Luciano Benavides (Argentyna) KTM 4.05:162. Ignacio Cornejo (Chile) Hero 3:51
3. Daniel Sanders (Australia) KTM 5:50
... 8. Konrad Dąbrowski KTM 13:57, 41. Bartłomiej Tabin Kove 1.06:36, 56. Filip Grot KTM 1.28:33
Klasyfikacja generalna: 1. Sanders KTM 20.58:10, 2. Ricky Brabec (USA) Honda 2:02, 3. Benavides KTM 5:55... 11. Dąbrowski KTM 1.36:21, 58. Grot KTM 9.02:59
◼ Czołówka klasyfikacji Rally 2:
1. Preston Campbel (USA) Honda 22.14:132. Dąbrowski KTM 20:18
3. Toni Mulec (Słowenia) KTM 20:54
◼ Samochody Ultimate:
1. Mitch Guthrie, Kellon Walch (USA) Ford 3.54:462. Nani Roma, Alex Haro (Hiszpania) Ford strata 1:06
3. Martin Prokop, Viktor Chytka (Czechy) Ford 2:14
... 15. Eryk Goczał, Szymon Gospodarczyk Toyota 11:59, 29. Marek Goczał, Maciej Marton Toyota 23.55, 52. Michał Goczał, Diego Ortega (Hiszpania) Toyota 1:01.32
◼ Klasyfikacja generalna:
1. Hank Lategan, Brett Cummings (RPA) Toyota 20.36:442. Nasser Al-Attiah, Fabian Lurquin (Katar, Belgia) Dacia 3:17
3. Mattias Ekstroem, Emil Bergkvist (Szwecja) Ford 5.38
... 11. E. Goczał, Gospodarczyk Toyota 20:38, 16. Marek Goczał, Marton Toyota 41:18, 22. Michał Goczał, Ortega Toyota 1.14:13
Kryspin Dworak/PAP
