Jedynak z Wrocławia

Po raz pierwszy w Pucharze Europy wystąpią 32 drużyny podzielone na cztery grupy. Sezon rozpocznie się 29 września.

Kyrell Luc ma być jednym z liderów wrocławskiej drużyny. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus.pl

KOSZYKÓWKA

Śląsk Wrocław to jedyny polski zespół, który zagra w Pucharze Europy w jego jubileuszowej, 25. edycji. Wystartują w nim piąty raz i drugi z rzędu. Zagrają w grupie C z broniącym tytułu zespołem Cosea JL Bourg-en-Bresse (w finale dwukrotnie pokonali Besiktas Stambuł), którego władze nie zdecydowały się na udział w Eurolidze, co gwarantował sportowy wynik. Oprócz klubu z Francji rywalami Wrocławian będą: Tofas Bursa (Turcja), Buducnost VOLI Podgorica (Czarnogóra), Dolomiti Energia Trydent, Napoli Basketball (oba Włochy), Neptunas Kłajpeda (Litwa) i Niners Chemnitz (Niemcy). Śląsk w poprzedniej edycji wygrał pięć z 18 meczów w grupie A, ale zajął przedostatnie miejsce.

Wrocławianie to jeden z dziewięciu zespołów z roczną licencją. 22 kluby otrzymały pięcioletnią licencję. W PE rywalizować będą ekipy z 16 krajów, a najwięcej przedstawicieli - sześciu - będą miały Włochy. Trudno wskazać faworyta w gronie ponad 30-zespołów. W walce o trofeum powinny się liczyć drużyny z najsilniejszych lig w Europie - hiszpańskiej i tureckiej.

Polskie akcenty, oprócz Śląska, to również kapitan reprezentacji Mateusz Ponitka w Bahcesehir Stambuł, inni kadrowicze: Łukasz Kolenda w hiszpańskim Kids&Us Manresa, Dominik Olejniczak we włoskiej Derthona Tortona i naturalizowany Amerykanin Jerrick Harding w tureckim Turk Telekom Ankara oraz najmłodszy syn selekcjonera Igora Milicicia - Teo w Ratiopharmie Ulm. Polacy są też wśród szkoleniowców - w niemieckim Rostock Seawolves od dwóch lat pracuje Przemysław Frasunkiewicz, a jego asystentem jest Piotr Blechacz. Piotr Pigla, który trzy lata pracował w Kingu Szczecin i odpowiadał za przygotowanie motoryczne jest asystentem w klubie z Chemnitz.

Rozgrywki zostały poszerzone z 20 do 32 zespołów, co wymusiło zwiększenie grup z dwóch do czterech. Do drugiego etapu awans wywalczy 16 drużyn. Od tego momentu rywalizacja odbywać się będzie systemem play off - w 1/8, 1/4 i 1/2 finału do wyłonienia finalistów. Wszystkie rundy, łącznie z finałem, rozgrywane będą do dwóch zwycięstw.

Włodarze Śląska doskonale zdają sobie z tego sprawę, że w gronie ekip Pucharu Europy ich zespół występuje bardziej w roli underdoga niż faworyta, ale to nie oznacza, że ekipa prowadzona przez trenera Dannego Franco nie mierzy wysoko. - Nie zamierzamy potrząsać szabelką, ale nie zamierzamy też przed nikim się kłaść. Będziemy walczyć o jak najlepszy wynik - zapowiedział prezes Śląska, Michał Mazur. - Zrobiliśmy ciekawe transfery, ale musieliśmy poczekać na niektórych zawodników. Na przykład John Egbunu z powodów formalnych dołączył do nas dopiero kilka dni temu. To sprawia, że nasz zespół cały czas jest w trakcie zgrywania i poznawania się. Liczymy, a nawet jesteśmy pewni, że z meczu na mecz drużyna będzie wyglądała coraz lepiej, ale te pierwsze spotkania nie będą łatwe – dodał Mazur.

W podobnym tonie wypowiedział się asystent pierwszego trenera, Jakub Pendrakowski. - Jesteśmy nastawieni pozytywnie. Mamy bardzo dobrych graczy, którzy będą chcieli się pokazać w Euro Cupie i którzy mogą rywalizować na tym poziomie. Oczywiście będziemy grali z bardzo mocnymi zespołami dysponującymi bardzo dużymi budżetami, natomiast nie stawiałbym nas w roli underdoga we wszystkich spotkaniach. Myślę, że w każdym meczu będziemy w stanie walczyć i wyszarpać zwycięstwa - zapowiedział szkoleniowiec.

Pierwszy mecz Śląsk rozegra już 30 września (godz. 19.00) we własnej hali, a rywalem będzie Buducnost Podgorica.

(PAP, a)



Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się