Jedyna taka szansa!
Jeśli Włókniarz może marzyć o wygranej, to lepszej okazji niż w niedzielę ze Stalą Gorzów raczej już nie będzie miał.
Mads Hansen z Jaimonem Lidseyem cieszą się po wygranej 5:1. Takich obrazków kibice w Częstochowie chcieliby oglądać jak najwięcej. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
Częstochowianie zdecydowanie odstają od reszty stawki w najwyższej lidze, a było to wiadome już zimą i potwierdza się na torze. Niemniej Gorzowianie to klub z problemami finansowo-organizacyjnymi, który dodatkowo 18 kwietnia w Pardubicach podczas Challenge Day DME z powodu kontuzji stracił na długo swojego lidera, Andersa Thomsena. W tym momencie w Stali poza Jackiem Holderem nie ma zawodników, którzy byliby poza zasięgiem Lwów, zwłaszcza na ich torze.
Jak nie teraz, to kiedy?
Jeśli Włókniarz nie wygra u siebie z osłabioną Stalą, to z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością do końca rundy zasadniczej nie wygra już z nikim. Trener Częstochowian, Mariusz Staszewski, po przegranym meczu z Toruniem (37:53) przekonywał jednak, że w ekstralidze są drużyny, z którymi Włókniarz będzie w stanie wygrać. Teraz wygląda na taki moment.
Jeśli Rohan Tungate, Jaimon Lidsey czy Jakub Miśkowiak nie będą w stanie wygrywać z Pawłem Przedpełskim, Oskarem Paluchem czy Mathiasem Pollestadem, to znaczy, że Włókniarz nie ma nawet czego szukać czegoś w elicie. Częstochowscy Australijczycy powinni podjąć walkę również ze swoim bardziej utytułowanym kolegą z reprezentacji – Jackiem Holderem. W niedzielę każdy będzie miał sporo do udowodnienia.
Stawka większa niż wygrana
Choć decydujące o utrzymaniu rozstrzygnięcia i tak zapadną dopiero w play-downie, to waga meczu ze Stalą jest naprawdę duża. Przede wszystkim, przynajmniej na jakiś czas pozwoliłaby Włókniarzowi ewakuować się z ostatniego miejsca w tabeli, a to mogłoby mieć znaczenie nie tylko dla morale zawodników, ale również a może przede wszystkim znacząco wpłynąć na nastawienie kibiców. W przypadku piątej z rzędu porażki spora część z nich może bowiem machnąć ręką na pozostałe do końca rundy zasadniczej mecze, a na stadion wrócić najwcześniej we wspomnianym play downie.
To pierwszy w tym sezonie i niewykluczone, że ostatni w rundzie przypadek, że mecz Włókniarza rozgrywany jest w zdecydowanie bardziej prestiżowym i pożądanym terminie niedzielnym, zamiast w piątek o 18.00. Na meczach z Motorem oraz Toruniem frekwencja przy Olsztyńskiej nie powalała na kolana. Część kibiców tłumaczyła to właśnie niekorzystnym z ich perspektywy terminem. Teraz wymówek już nie będzie.
Starcie gigantów
Na drugie niedzielne starcie ostrzy sobie zęby cała żużlowa Polska. W Lublinie mistrz Polski w trzech z czterech ostatnich sezonów podejmie ekipę, która bardzo chce ten tytuł zdobyć. Motor po wymianie Jacka Holdera oraz Dominika Kubery na Martina Vaculika i Kacpra Worynę wydaje się jeszcze mocniejszy, a w tym sezonie nie zaznał jeszcze porażki. Sparta poza inauguracyjną kolejką wygrywa z dużym trudem i widać jak na dłoni, że jej zawodnicy (poza Artiomem Łagutą) nie spisują się jeszcze na miarę oczekiwań. Jeśli wszyscy odpalą w Lublinie, możemy być świadkami niezwykle ciekawego widowiska.
Awizowane składy
◼ Krono-Plast Włókniarz: 9. Jaimon Lidsey, 10. Sebastian Szostak, 11. Jakub Miśkowiak, 12. Mads Hansen, 13. Rohan Tungate, 14. Szymon Ludwiczak, 15. Bartosz Śmigielski
Gezet Stal:: 1. Paweł Przedpełski, 2. Marcel Szymko, 3. Jack Holder, 4. Oskar Chatłas, 5. Anders Thomsen, 6. Oskar Paluch, 7. Adam Bednar
Początek spotkania o 17.00, sędziuje Michał Sasień.
◼ Orlen Oil Motor: 9. Martin Vaculik, 10. Fredrik Lindgren, 11. Kacper Woryna, 12. Mateusz Cierniak, 13. Bartosz Zmarzlik, 14. Bartosz Bańbor, 15. Bartosz Jaworski
Betard Sparta: 1. Brady Kurtz, 2. Daniel Bewley, 3. Bartłomiej Kowalski, 4. Maciej Janowski, 5. Artiom Łaguta, 6. Marcel Kowolik, 7. Mikkel Andersen
Początek spotkania o 19.30, sędziuje Bartosz Ignaszewski.
Mariusz Rajek
