Jednak stracił głowę
Porażka z Newcastle United przelała czarę goryczy. Tottenham zwolnił trenera Thomasa Franka.
Rozpaczliwe chwytanie się za głowę to dla Tottenhamu norma w tym sezonie. Fot. PAP/EPA
ANGLIA
Ligowa seria bez zwycięstwa wynosi już 8 meczów – i dla szefostwa Spurs okazała się zbyt długa. Thomas Frank po przegranej 1:2 ze Srokami został zapytany, czy w kolejnym spotkaniu – u siebie z liderem, Arsenalem – będzie jeszcze na ławce Tottenhamu. – Jestem przekonany na tysiąc procent, że nadal tu będę – skwitował. – Rozumiem pytanie i wiem, że łatwo jest wskazać na mnie palcem, ale to nigdy nie jest kwestia tylko trenera, właściciela, dyrektorów czy piłkarzy. To wszyscy razem. Jestem pewny swojej pracy. Nie spodziewałem się, że znajdziemy się w sytuacji z 11 czy 12 kontuzjami. W trakcie budowy, gdy przechodzi się przez takie chwile, potrzeba niesamowitej odporności. Wiem, że moi poprzednicy wiele razy tracili głowę. Potrzeba spokoju, musimy walczyć, robić co trzeba i trzymać się razem – zaapelował Duńczyk. Te słowa szybko i źle się zestarzały.
W środę działacze czwartej drużyny fazy ligowej Ligi Mistrzów przekazali informację o rozstaniu z Frankiem. „Byliśmy zdeterminowani, aby dać mu czas i wsparcie niezbędne do wspólnego budowania przyszłości. Jednakże wyniki i występy zawodników skłoniły zarząd do wniosku, że zmiana na tym etapie jest konieczna” – przekazały władze klubu.
Jak wspomniał Frank, nie wszystko było jego winą, ale koniec końców przeskok do Tottenhamu okazał się dla niego zbyt dużym rozmiarem kapelusza. To, co sprawdzało się w mniejszym Brentford, nie działało w większym zespole, a przynajmniej 52-latek nie potrafił się w nim odnaleźć, zostawiając Londyńczyków na 16. miejscu, bez Pucharu Anglii i Pucharu Ligi.
W The Telegraph czytamy, że Frank miał dziwne zamiłowanie... do Arsenalu, największego przecież rywala Spurs. Duńczyk podobno wielokrotnie odwoływał się do znakomitości Kanonierów i na odprawach miał przekazywać swoim zawodnikom, aby byli bardziej tacy, jak Arsenal. Piłkarze rzekomo mieli pretensje do jego metod szkoleniowych i niby przesadnej koncentracji na atutach rywali, a nie własnej grze Tottenhamu, który nie miał wyrazistego stylu. To wszystko poprawić będzie musiał następca – dopiero się okaże, kto nim zostanie.
(PTub)
PREMIER LEAGUE
◾ Chelsea – Leeds United 2:2 (1:0)1:0 – Pedro (24), 2:0 – Palmer (58), 2:1 – Nmecha (67), 2:2 – Okafor (73)
◾ Everton – Bournemouth 1:2 (1:0)1:0 – Ndiaye (42), 1:1 – Rayan (61), 1:2 – Adli (64)
◾ Tottenham – Newcastle United 1:2 (0:1)0:1 – Thiaw (45+4), 1:1 – Gray (64), 1:2 – Ramsey (68)
◾ West Ham United – Manchester United 1:1 (0:0)1:0 – Soucek (50), 1:1 – Sesko (90+6)
◾ Czwartek: Brentford – Arsenal (21.00)
