Jeden faworyt
Startuje Ligue 1, a mistrzostwo Francji - jak zazwyczaj - ma paść łupem Paris Saint-Germain.
Marquinhos z pierwszym trofeum, ale w Paryżu mają nadzieję, że nie ostatnim. Fot. IPA/SIPA/Sipa/PressFocus
W stolicy Francji cieszą się, bo jeden puchar już padł łupem zespołu Luisa Enrique. Chodzi o Superpuchar Europy wygrany po rzutach karnych z Tottenhamem. Nikt nad Sekwaną nie ma wątpliwości - PSG znów jest faworytem do wygrania ligi, w której triumfuje od czterech sezonów z rzędu. W ostatnich dziesięciu latach tylko dwa razy zanotowało „wpadki” – w rozgrywkach 2016/17 (mistrzem było Monaco) oraz 2020/21 (Lille).
Paryż się doczekał
Obecne rozgrywki przyniosą także kibicom nowe wydarzenie, czyli derby stolicy Francji, w których Paris FC zmierzy się z Paris Saint-Germain. Pierwszy z wymienionych zespołów wrócił do Ligue 1 po 46 latach nieobecności! Choć trzy lata temu oba kluby rozegrały między sobą mecz towarzyski, to w oficjalnych rozgrywkach ich ostatnie starcie miało miejsce w sezonie 1978/79 i zakończyło się remisem 1:1 na Parc des Princes.
Nie dość, że francuska liga doczeka się derbów stolicy, to będą to dosłownie bardzo bliskie derby. Paris FC dotychczas rozgrywał swoje mecze na Stade Charlety. Jednak ze względu na ograniczenia obiektu, klub zdecydował się na przenosiny na Stade Jean-Bouin, który znajduje się zaledwie kilkadziesiąt metrów od Parc des Princes. Nowy stadion będzie dzielony z klubem rugby Stade Francais.
Obecna historia PSG związana jest z przyjściem katarskich właścicieli, ale klub narodził się w 1970 roku w wyniku fuzji… Paris FC i Stade Saint-Germain. Taka struktura przetrwała jedynie dwa lata i nastąpił rozłam. Aktualny beniaminek Ligue 1 kontynuował grę w najwyższej lidze, przenosząc się na Parc des Princes, a PSG zostało zdegradowane do trzeciej ligi. Sytuacja zmieniła się w 1974 roku, kiedy to Paris FC spadło z ligi, a PSG awansowało, przejmując całą profesjonalną strukturę klubu, obiekt i stając się dominującą siłą w stolicy Francji.
Trzykrotne pobicie rekordu
Sportowy sukces Paris FC nie byłby możliwy bez bogatych właścicieli. W klub zainwestowały rodzina Arnault oraz koncern Red Bulla. Od początku celem był nie tylko awans do Ligue 1, ale także długoterminowy rozwój klubu i być może… zemsta na PSG za 1974 rok. O ambicjach właścicieli może świadczyć obecne okno transferowe. Beniaminek trzykrotnie pobił swój rekord transferowy. Dotychczasowo najwięcej na zawodnika wydano dwa miliony euro w 2023 roku. Był nim Ilan Kebbal, który przeniósł się do Paryża ze Stade de Reims. W obecnym okienku ściągnięto Mosesa Simona z Nantes za siedem milionów euro, który ma być wzmocnieniem na skrzydle. Nowym nabytkiem został także 19-letni lewy obrońcy Nhoa Sangui, który przyszedł za prawie 10 milionów euro z Reims. Rekord należy jednak do brazylijskiego środkowego obrońcy, którym jest Otavio. 23-latek został sprowadzony za 17 milionów euro z Porto, dla którego rozegrał w sumie 45 spotkań, w których zdobył dwa gole i zaliczył tyle samo asyst. W drużynie prowadzonej przez Stephane'a Gilla ma zostać nowym filarem w defensywie.
Wspomniane transfery mają zapewnić spokojnie utrzymanie w elicie, ale francuskie media podają, że to może nie być koniec wzmocnień. Na celowniku klubu od dłuższego czasu znajduje się kapitan Lille, Benjamin Andre. 34-latek na poziomie Ligue 1 rozegrał 438 spotkań i wniósłby nieocenione doświadczenie do szatni beniaminka.
Polacy w grze
W obecnym sezonie Ligue 1 będzie można oglądać trzech Polaków. Od kilku lat we Francji gra Radosław Majecki. 25-letni bramkarz zagra teraz w drużynie Brestu, do której został wypożyczony z Monaco. Były golkiper Legii Warszawa stracił miejsce w składzie drużyny z Księstwa Monako na rzecz Philippa Kohna, a w obecnym sezonie do zespołu Adiego Huttera dołączył też doświadczony Lukas Hradecky, który od kilku sezonów regularnie bronił w Bayerze Leverkusen. Brest w poprzednim sezonie zajął dziewiąte miejsce w lidze i w obecnych rozgrywkach będzie chciał przynajmniej powtórzyć ten wynik. Polak ma być numerem jeden, ponieważ pierwszy bramkarz z poprzednich lat, Marco Bizot odszedł do Aston Villi.
Po pół roku do Francji wrócił także Przemysław Frankowski. Polak ostatnie miesiące spędził na wypożyczeniu w tureckim Galatasaray, z którym zdobył mistrzostwo oraz puchar kraju. Po tym okresie aktywowano klauzulę wykupu i... coś się załamało. Media donosiły, że trener Okan Buruk jednak nie widzi Polaka w składzie na przyszły sezon, więc zaczęto szukać dla niego klubu. 30-latek został dobrze zapamiętany ze swojej gry w Lens i walczyło o niego kilka zespołów z ligi francuskiej. Ostatecznie batalię o sprowadzenia 50-krotnego reprezentanta Polski wygrało Stade Rennes, do którego został wypożyczony. W klubie mają dobre wspomnienia związane z polskimi zawodnikami, ponieważ w latach 2014-2017 grał tam Kamil Grosicki, który był wtedy w życiowej formie.
Ostatnim polskim graczem w Ligue 1 jest Maxi Oyedele, który przeniósł się do Strasbourga z Legii Warszawa. 20-latek podpisał pięcioletni kontrakt i trafił do klubu, który znany jest ze szlifowania młodych talentów. Szkoleniowcem zespołu jest 41-letni Liam Rosenior, który dopiero buduje swoją pozycję na rynku trenerskim. Anglik w przeszłości tymczasowo prowadził Derby County oraz przez półtora roku był opiekunem Hull City. Strasbourg w poprzednim sezonie zajął siódme miejsce, co oznacza, że weźmie udział w fazie playoff Ligi Konferencji, gdzie zmierzy się z duńskim Broendby.
Miłosz Cebo
PROGRAM 1. KOLEJKI
Sobota: Lens – Lyon (17.00), Monaco – Le Havre (19.00), Nicea – Toulouse (21.05)
niedziela: Brest – Lille (15.00), Angers – Paris, Auxerre – Lorient, Metz – Strasbourg (wszystkie 17.15), Nantes – PSG (20.45)
