Jeden celny strzał

Po wygranej z Odrą podopieczni Marcina Brosza awansowali na drugiej miejsce.

Miłosz Mleczko może ligowy debiut w Odrze zaliczyć do udanych, ale to Niecieczanie cieszyli się z wygranej. Fot. Odra Opole

Rozpędzone Słonie pokonały na swoim stadionie drużynę Łukasza Tomczyka. Można powiedzieć, że zawodnicy trenera Marcina Brosza po kiepskim początku sezonu, od 28 sierpnia prezentują zupełnie inne oblicze. We wrześniu - zaczynając od pucharowego meczu z Wigrami Suwałki - drużyna wygrywa mecz za meczem. Odprawiając teraz Odrę jest już w czubie tabeli. 

Na ustach kibiców

To co najciekawsze w starciu z Opolanami miejscowi pokazali w pierwszej połowie. Do pełni szczęścia wystarczył daleki wykop bramkarza i solowa akcja skrzydłowego. Adrian Chovan zagrał bowiem za plecy obrońców gości i nim Maksymilian Pingot się zorientował, to Damian Hilbrycht ruszył na przebój. Wychowanek Rekordu Bielsko-Biała błyskawicznie wbiegł w pole karne, w którym zwodem ograł Jirziego Pirocha. Następnie, nic nie robiąc sobie z rozpaczliwej próby zablokowania wślizgiem przez Jakuba Pochcioła, z narożnika pola bramkowego przymierzył w dalszy róg i Miłosz Mleczko był bezradny.

Były bramkarz zespołu z Niecieczy w I-ligowym debiucie w Odrze nie załamał się po szybkim ciosie. Wręcz przeciwnie, to on był najjaśniejszym punktem przyjezdnych. Znakomicie interweniował przy kolejnych uderzeniach rywali. Wojciech Jakubik i dobijający Dominik Biniek (18 min), Hilbrycht (20) i Krzysztof Kubica (28) z największym zdziwieniem zastanawiali się, jak to możliwe, że nie podwyższyli prowadzenia.

Warto też zauważyć, że kibice z Niecieczy – doceniając klasę Mleczki przy tych paradach i dziękując mu jednocześnie za dwa sezony spędzone w koszulce ze Słoniem – głośno skandowali jego imię i nazwisko. Rzadko to spotykanie zachowanie na naszych ligowych stadionach.  

Bramka „niewidka”

Ostra amunicja gospodarzy wyczerpała się po półgodzinie i zatrzymała się na pięciu celnych strzałach. Nie znaczy to jednak, że przez resztę spotkania trwała kanonada na bramkę Adriana Chovana. Wręcz przeciwnie. Uwaga! Piłkarze Odry przez cały mecz oddali jeden celny strzał, ale za to stał się on powodem długotrwałej dyskusji nawet już po końcowym gwizdku. W 31 min Bartosz Biedrzycki dośrodkował z rzutu rożnego, a Piroch wygrał walkę w powietrzu i zagłówkował. Słowacki golkiper rzucił się i odbił piłkę, ale wydawało się, że przekroczyła już linię bramkową. Sędziowie uznali jednak, że nie przekroczyła linii i gola nie było.

To, co się działo później, wymaga... pogłębionej terapii psychologicznej napastników Odry. W sumie w całym meczu oddali 16 strzałów, ale 15 niecelnych! Nawet w doskonałych sytuacjach - choćby takiej jaką miał Michał Feliks w 55 min stojąc w polu bramkowym po rzucie rożnym wykonanym przez Tomasza Gajdę - nie zmusili bramkarza rywali do interwencji.

Widać zaangażowanie 

Podsumowaniem niemocy Opolan był strzał Pochcioła, który w 83 min z siódmego metra, kończąc akcję rezerwowych – Filipa Kupczyka, który dośrodkował i Stanisława Gieroby, który odegrał – huknął za wysoko.

Jeszcze w 89 min pojawiła się ostatnia iskierka nadziei, gdy Feliks zaatakowany przez Kubicę w polu karnym Niecieczan przewrócił się. Gwizdek jednak milczał, a VAR uznał, że faulu nie było, choć kontakt był wyraźny.

- Mieliśmy swojej momenty, kontrowersyjna sytuacja z bramką. Niestety, za łatwo tracimy gole, a sytuacji, które tworzymy, nie potrafimy wykorzystać - komentował trener Łukasz Tomczyk. Radością tryskał Marcin Brosz. - Jeszcze nie wszystko nam wychodzi, ale widać zaangażowanie, walkę. Cieszę się, że zagraliśmy na zero z tyłu, bo to dla nas bardzo ważne - skomentował szkoleniowiec Bruk-Betu. 

Jerzy Dusik

OCENA MECZU⭐

◼ Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Odra Opole 1:0 (1:0)

1:0 – Hilbrycht, 8 min

TERMALICA: Chovan – Jaroszewski, Masoero, Putwicew, Kozik (87. Zarówny) – Hilbrycht (76. Synoś), Guerrero (87. Sławiński), Kubica, Boboc – Biniek (64. Durdov), Jakubik (76. Kurzawa). Trener Marcin BROSZ.

ODRA: Mleczko – Pochcioł, Piroch, Pingot – Spychała (58. Milosz), Scalet (58. Perez), Gajda, Biedrzycki (80. Kupczyk) – Szysz (85. Cassio), Feliks, Barański (46. Gieroba). Trener Łukasz TOMCZYK.

Sędziował Albert Różycki (Łódź). Widzów 2500.

Żółte kartki: Guerrero, Kubica – Gieroba, Piroch.




Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się