Jakość i indywidualności

Rozmowa z Craigiem Gordonem, bramkarzem reprezentacji Szkocji, zawodnikiem Heart of Midlothian

Mimo blisko 42 lat Craig Gordon wciąż imponuje formą. Fot. Michał Zichlarz

Co zdecydowało o waszej wygranej w Warszawie?

– W ostatnich 10-15 minutach pokazaliśmy, mimo wielu przeciwności, ogromną determinację. To pomogło nam zdobyć zwycięskiego gola w ostatniej akcji spotkania. Świetnie broniliśmy, dobrze radziliśmy sobie z atakami polskiej reprezentacji. To była dobra zespołowa praca i tak z tymi czołowymi drużynami trzeba grać.

Nie tylko gra zespołowa, ale też wasze indywidualności zdecydowały o takim obrazie spotkania z Polską. Zgodzi się pan?

– Tak. Dobrze, że z w zespole mamy indywidualności. To choćby John McGinn, który w trudnych momentach potrafi przechylić szalę na naszą korzyść, co pokazał w tych ważnych momentach na finiszu grupowych rozgrywek. Dla mnie to wielka sprawa być uczestnikiem tych wydarzeń. Cieszę się, że wciąż mogę pomagać reprezentacji.       

Przy uderzeniu Kamila Piątkowskiego niewiele pan mógł zrobić. Jak to wyglądało z pana perspektywy?

– To było fantastyczne uderzenie w górny róg mojej bramki. Niewiele mogłem zdziałać. Jasne, jest złość, że tej piłki nie udało mi się zatrzymać, ale uderzenie na pewno było wyśmienite. Ciężko tutaj było zareagować.

Co powie pan o reprezentacji Polski?

– Moim zdaniem wasz zespół zagrał naprawdę dobry mecz. Mieliście wiele bramkowych sytuacji. Ostatecznie wszystko mogło się przechylić na drugą stronę, na szczęście dla nas tak się nie stało. Mecz był naprawdę dobry z obu stron i jest dodatkowa radość, że w tym decydującym momencie to my triumfujemy.      

Kończycie na trzecim miejscu w dywizji A. Jak oceni pan wasze listopadowe gry?

– Po dwóch wygranych, z Chorwacją u siebie i z Polską na wyjeździe, jest ogromne zadowolenie i radość. Wszystko ułożyło się po naszej myśli. Nie udało się ostatecznie zająć drugiego miejsca, ale te punkty i nasza pozycja dają nadzieję na to, że dalej będziemy grać w najwyższej dywizji w kolejnym roku. Jesteśmy w grze o pozostanie w elicie i to dla nas wielka sprawa. Teraz w kolejnych miesiącach trzeba podtrzymać to, co udało się wypracować w ostatnim czasie.  

W piątek losowanie baraży Ligi Narodów. Ma pan swój typ?

– Mówiąc uczciwie, nie wiem nawet, kto może być naszym rywalem. Austria i Grecja na pewno? Dla nas najważniejszą sprawą jest to, że dalej jesteśmy w grze o najwyższą dywizję, a po ostatnich wygranych jest większa pewność siebie, wiemy, na co nas stać. Trzeba wykorzystać szansę i zostać w elicie.

Za kilka tygodni, 31 grudnia, kończy pan 42 lata. Co jest sekretem utrzymania reprezentacyjnej formy przez tyle lat?

– Przede wszystkim ciężka praca. Mam naprawdę szczęście, że mimo tego wieku jestem w stanie grać na takim poziomie. Chcę to kontynuować, jak najdłużej się da! W marcu będę miał już 42 lat. Czy będę gotowy na baraże? Z pewnością. Teraz muszę zrobić wszystko, żeby utrzymać formę i dostać powołanie na te decydujące mecze.  

Rozmawiał Michał Zichlarz   

CZY WIESZ, ŻE...

Craig Gordon jest trzecim najstarszym zawodnikiem, który zagrał w europejskich reprezentacyjnych rozgrywkach. Właśnie przeskoczył Zlatana Ibrahimovicia. W szkockiej kadrze zagrał w listopadowych meczach w wieku 41 lat i 285 dni. Starsi od niego są reprezentant Andory Ildefons Lima – 43 lata 276 dni i zawodnik Gibraltaru Lee Casciaro – 41 lat i 347 dni.