Jaki piękny wieczór!

Mamy to! Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal na skoczni normalnej.

Pierwsi Kacprowi Tomasiakowi gratulowali medalu Kamil Stoch i Paweł Wąsek. Fot. PAP/Grzegorz Momot

SKOKI NARCIARSKIE

To była niesamowita walka, która dla nas skończyła się w przepiękny sposób, bo pierwszym, srebrnym medalem na włoskiej ziemi. Zdobył go nasz najmłodszy skoczek, 19-letni Kacper Tomasiak. I od razu nasuwa się analogia z Wojciechem Fortuną, który był w tym samym wieku, gdy zdobywał 54 lata temu złoto w Sapporo. Medalowa seria polskich skoczków trwa, bo ostatni raz bez olimpijskiego krążka wrócili w 2006 roku z Turynu. A może jeszcze przecież trwać, bo przed nami konkursy na dużej skoczni.

To nie był przypadek

Wracając jeszcze do Fortuny. Jego złoty medal był w pewnym sensie „uśmiechem” - nomen omen – Fortuny, gdyż był w dużej mierze efektem bardzo pomyślnego wiatru podczas jego pierwszego skoku. Wczoraj w Predazzo Kacper Tomasiak zdobył srebro jak najbardziej zasłużenie. Nie ma mowy o żadnym przypadku. Młody Polak znakomicie skakał w niedzielnych treningach – był drugi i piąty – oraz podczas poniedziałkowej serii próbnej, kiedy był piąty. On po prostu był bardzo mocny i chyba najbardziej stabilny w swoich skokach spośród wszystkich skoczków.

Ale to były tylko testy przed najważniejszą próbą, jaką był konkurs, w której stawką były medale. Można się było zastanawiać, czy aby najlepsi, jak chociażby Domen Prevc, nie chcieli pokazać swoich pełnych możliwości. Bo Słoweniec w serii próbnej był dopiero 11. Pierwsza seria pokazała jednak, że nasz skoczek będzie walczył o podium, skoczył w niej 103 m i po dodaniu sporej bonifikaty za wiatr był wspólnie ze Szwajcarem Gregorem Deschwandenem (ustanowił rekord skoczni wynikiem 106 m) na czwartym miejscu. Do trzeciego Norwega Kristoffera Eriksena Sundala tracił zaledwie 0,1 punktu, a do lidera Niemca Philippa Raimunda 2,7 pkt. Drugi był Francuz Valentin Foubert. Prevc był dopiero ósmy (100 m), ze stratą pięciu punktów do lidera. Tuż przed nim plasował się wicelider Pucharu Świata, Japończyk Ryoyu Kobayashi. Ogromną niespodzianką był fakt, że w pierwszej dziesiątce nie było ani jednego Austriaka.

Słodko-gorzko

Cieszyliśmy się z tego, co zrobił Tomasiak, ale wcześniej trzeba było przełknąć bardzo gorzką pigułkę. Do czołowej trzydziestki, która rywalizowała w drugiej serii, nie awansowali bowiem 35. Paweł Wąsek oraz 38. Kamil Stoch. Nasz trzykrotny mistrz olimpijski po lądowaniu tylko pokręcił głową, jakby przeczuwał, że solidny skok na 100 m nie wystarczy do awansu. I tak się też stało. Stoch miał jednak na tej skoczni problemy już na treningach i w serii próbnej, w której był 27. Nie czuł się na niej też dobrze Wąsek, który skakał pasywnie i zbyt krótko. Co prawda przed konkursem miał 100,5 m, ale w konkursie zaledwie 97,5 m i nie pomogła mu nawet bonifikata za zbyt silny wiatr.

Złoto było blisko

Przed finałową rundą można się było zastanawiać, czy Kacper wytrzyma presję związaną z tym, że jest tak blisko zdobycia medalu. Dodajmy, że 19-latek, który dopiero w tym sezonie debiutował w Pucharze Świata, nigdy indywidualnie nie stanął na podium. Jego najlepsze lokaty to dwukrotnie piąte miejsce. W Zakopanem był trzeci, ale w słabiej obsadzonym konkursie duetów, w którym wystąpił razem z Dawidem Kubackim.

Decydująca rywalizacja czołowej dziesiątki była pasjonująca i bardzo dla nas stresująca, bo zawodnicy skaczący przed Tomasiakiem, choć nie wszyscy, uzyskiwali dalekie odległości. Zaczął Prevc, który skoczył 105 m i objął prowadzenie. Kobayashi po nim miał 104 m i był drugi. Prawdziwą „bombę” odpalił szósty po pierwszej serii Japończyk Ren Nikaido - 106,5 m (nowy rekord) dało mu oczywiście prowadzenie. W kapitalnym stylu odpowiedział mu Deschwanden, który skoczył pół metra dalej! Otrzymał taką samą notę (266,0 pkt) jak Nikaido i wspólnie prowadzili.

Można sobie wyobrazić, co musiał wtedy czuć nasz olimpijski debiutant, mający świadomość, że musi polecieć równie daleko. I poleciał! Wylądował na 107. metrze, dostał wysokie noty, w sumie 270,7 pkt i został liderem. Medalu nie mógł być jednak pewnym, bo po nim skakała prowadząca po pierwszej serii trójka. Ale już po skoku Sundala było wiadomo, że mamy medal, bo miał 105 m i był wtedy 8. Potem ten medal dla Tomasiaka zmienił kolor na srebrny, bo również Foubert nie wytrzymał presji i uzyskał tylko 102,5 m.

Jako ostatni skakał Raimund. Symulacja pokazywała, że musi mieć 107,5-108 m, żeby przeskoczyć Polaka. Niemiec skoczył 106,5 m, ale lądował na zielonej linii, pokazującej, że może wygrać. Czekaliśmy więc jeszcze na noty. Te Raimund dostał bardzo wysokie, bo dwukrotnie 19,5 oraz 19 - w sumie 274,1, co dało mu złoto. Srebro dla Kacpra Tomasiaka po takiej walce może być trochę rozczarowaniem, ale i tak wspaniale smakuje.

Gratulacje od mistrzów

Pierwsi gratulowali Kacprowi czekający na zeskoku Stoch i Wąsek. Dołączyli się do nich komentujący wczorajszy konkurs dla Eurosportu Piotr Żyła i Dawid Kubacki. Wszyscy podkreślali niesamowitą dojrzałość i nerwową odporność Tomasiaka. Wskazywali, że to na pewno nie jego pierwszy sukces.

Teraz Predazzo będzie mu się bardzo dobrze kojarzyło. Skocznie tutaj zawsze były przychylne dla polskich skoczków. W 2003 roku Adam Małysz zdobył tu dwa złote medale mistrzostw świata, a 10 lat później najlepszy na dużej skoczni w imprezie tej rangi był Stoch. Szkoda tylko, że poniedziałkowy konkurs olimpijski będzie dla naszego trzykrotnego mistrza olimpijskiego raczej smutnym wspomnieniem. 38-letni skoczek z Zębu, który zapowiedział, że to jego ostatni sezon, uczestniczy już w szóstych igrzyskach. Debiutował jako 18-latek w 2006 roku w Turynie. Osiem lat później w Soczi triumfował w obu konkursach indywidualnych. W 2018 roku w Pjongczangu zdobył złoto na dużej skoczni, a drużynowo wywalczył brąz. W 2022 roku w Pekinie uplasował się tuż za podium na dużym obiekcie. Na pewno liczył, że te ostatnie olimpijskie występy będą o wiele lepsze... Że pożegna się z nimi w godny sposób. Może uda się w kolejnych konkursach.

Fatum Domena?

Wielkim faworytem poniedziałkowego konkursu na normalnej skoczni był Domen Prevc. Słoweniec w tym sezonie wygrał Turniej Czterech Skoczni, został mistrzem świata w lotach narciarskich oraz odniósł 11 zwycięstw w Pucharze Świata i goni rekord swojego starszego brata Petera, który triumfował 15 razy w sezonie 2015/16.

Rywalizacja na skoczni normalnej rządzi się jednak swoimi prawami, o czym przekonała się w sobotę siostra Domena – 20-letnia Nika Prevc, która także była główną kandydatką do złota, a musiała uznać wyższość Norweżki Anny Odine Stroem i zadowolić się srebrem. Ale ten medal już ma, a jej 27-letni brat jeszcze nie...

Wciąż pozostaje jedynym z rodzeństwa bez medalu olimpijskiego. Taki mają bowiem w dorobku jego starsi bracia Peter i Cene. „Teraz jestem jedynym skoczkiem narciarskim w rodzinie bez medalu olimpijskiego” - napisał na Instagramie.

Najstarszy z rodzeństwa Peter Prevc zdobył łącznie cztery medale olimpijskie - w 2014 roku w Soczi indywidualnie był drugi i trzeci, przegrywając w obu konkursach z Kamilem Stochem. Cztery lata temu wywalczył srebro drużynowo i złoto w drużynie mieszanej. Z kolei Cene był w męskim zespole, który w Pekinie stanął na drugim stopniu podium. Do sześciu rodzinną kolekcję medali powiększyła 20-letnia Nika Prevc, która w sobotę zdobyła srebro w konkursie na skoczni normalnej.

Domen będzie miał jeszcze okazję powiększyć tę kolekcję w konkursach na dużej skoczni indywidualnie, w konkursach mikstów i duetów.

Andrzej Wasik

Płyną gratulacje

Srebrnego medalu Kacprowi Tomasiakowi na portalu X pogratulowali m.in. premier Donald Tusk, prezydent Karol Nawrocki, minister sportu Jakub Rutnicki i wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.

„A nie mówiłem? Brawo Kacper!” - napisał premier Donald Tusk.

Do wygranej Tomasiaka odniósł się również prezydent Karol Nawrocki. „Mamy medal. Kacper Tomasiak - brawo!”.

„Wielki Kacper Tomasiak wicemistrzem olimpijskim. Wielka duma!” - napisał minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki.

„To piękny moment dla polskiego sportu i mocny sygnał, że rośnie nam świetne pokolenie” - napisał szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz.

Gratulacje młodemu skoczkowi złożył również prezes PiS Jarosław Kaczyński. „Piękny debiut na Igrzyskach Olimpijskich Kacpra Tomasiaka! Zapewne jeszcze nie raz o nim usłyszymy”.


Debiutant na medal

Kacper Tomasiak urodził się 20 stycznia 2007 roku w Bielsku-Białej. Jest zawodnikiem klubu LKS Klimczok Bystra. Skoki narciarskie uprawiają również jego bracia.

W lipcu 2019 roku w Ruhpolding indywidualnie zdobył złoty medal i brązowy w drużynie na nieoficjalnych mistrzostwach świata dzieci. Trzy lata później zadebiutował w zawodach rangi FIS Cup. W 2023 roku wywalczył srebro w drużynowym konkursie podczas mistrzostw świata juniorów w Whistler. Zadebiutował też w Pucharze Kontynentalnym.

Przełom w jego karierze nastąpił w 2025 roku. Wygrał klasyfikację generalną Letniego Pucharu Kontynentalnego. Dlatego trener kadry A Maciej Maciusiak powołał go na kończące sezon zawody Letniej Grand Prix. W debiucie w Klingenthal zajął ósme miejsce.

Tomasiak w sezonie 2025/26 jest najmłodszym i najlepszym zawodnikiem w reprezentacji Polski. W zawodach Pucharu Świata czterokrotnie uplasował się w czołowej dziesiątce. Zajął piąte miejsce w Wiśle i Engelbergu, a przed igrzyskami olimpijskimi był 14. w klasyfikacji generalnej.

19-latek jest piątym polskim skoczkiem narciarskim, który indywidualnie zdobył medal olimpijski. Dokonał tego trzy tygodnie po swoich 19. urodzinach. W 1972 roku w Sapporo złoto wywalczył Wojciech Fortuna. Adam Małysz w latach 2002-2010 sięgnął po cztery krążki: trzy srebrne i brązowy. Kamil Stoch zwyciężył dwukrotnie w Soczi (2014), a cztery lata później triumfował na dużej skoczni w Pjongczangu. W 2022 roku brąz na normalnym obiekcie w Zhangjiakou zdobył Dawid Kubacki.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się