Jaka przyszłość Stali?
Sytuacja spadkowicza z Mielca po rundzie jesiennej jest bardzo kiepska, ale w klubie z Podkarpacia zamierzają zrobić wszystko, aby się utrzymać.
Kristian Fucak wraz z kolegami zdaje sobie sprawę z położenia Stali. Fot. Michał Kędzierski / Press Focus
Niektóre kluby po awansie do wyższej ligi idą za ciosem i w kolejnym sezonie wchodzą na jeszcze wyższy poziom rozgrywkowy. W Mielcu nie chcą przeżyć scenariusza odwrotnego, który po 19 kolejkach I ligi jest całkiem prawdopodobny. Stal, która jeszcze w poprzednich rozgrywkach występowała w ekstraklasie, plasuje się na przedostatnim miejscu, tracąc cztery punkty do ostatniego „bezpiecznego” Znicza Pruszków. Dwa spadki rok po roku byłyby tragedią dla klubu, który w ostatnich latach zdążył zadomowić się w krajowej elicie. Dlatego w Mielcu robią wszystko, aby uniknąć czarnego scenariusza.
Wracają do ustawień fabrycznych
Być może kluczową decyzją okazał się powrót do dawnych praktyk, czyli wzięcia niemalże pełnej odpowiedzialności za budowę drużyny na barki prezesa Jacka Klimka. Trenerzy Janusz Niedźwiedź oraz Ivan Djurdjević dostali w tym względzie zbyt dużą swobodę, co przyniosło opłakane dla klubu skutki. Szczególnie fatalne okazały się te podjęte przez Serba. To były gracz m.in. Lecha Poznań podjął decyzję o pożegnaniu z klubem Krystiana Getingera, która do dziś jest postrzegana jako jedna z najgorszych i najbardziej niezrozumiałych w Stali. Wszak mowa o piłkarzu posiadającym status legendy. Wyjątkowo nieudane okazały się również jego letnie ruchy transferowe. Jedynym wyjątkiem okazał się sprowadzony z rezerw Zagłębia Lubin Paweł Kruszelnicki.
Sporo zmian
W Mielcu powrócono zatem do komitetu transferowego, który składa się z Klimka oraz klubowych skautów. W Stali nie było bowiem dyrektora sportowego i obecnie oficjalnie funkcję tę objął… prezes. Taka sytuacja ma potrwać co najmniej do końca sezonu. Szef Stali liczy się oczywiście ze zdaniem trenera Ireneusza Mamrota, ale decydujący głos w kwestii decyzji personalnych należy do niego. Taki model sprawdzał się za czasów Adama Majewskiego czy Kamila Kieresia. Do Stali zimą dołączyli: Kamil Cybulski (pomocnik, Widzew), Jehor Cykało (obrońca, FK Teplice), Maciej Gostomski (bramkarz, Wisła II Płock), Jakub Kowalski (pomocnik, Korona Kielce), Daniel Lukić (napastnik, Siroki Brijeg), Chema Nunez (pomocnik, NorthEast United). Istotne wydaje się szczególnie pozyskanie doświadczonego golkipera, bo jesienią między słupkami stawał często młodzieżowiec Michał Matys, nie pokazując niczego szczególnego. Za to Gostomski świetnie zna pierwszoligowe realia i ma skutecznie zabezpieczyć tyły. Pozycję młodzieżowca w jedenastce wypełni najprawdopodobniej Cybulski. Cykało poznał polską ligę w Ruchu Chorzów, ale przychodzi raczej na rezerwę. O Lukiciu i Nunezie ciężko cokolwiek powiedzieć, bo to piłkarze na polskim rynku anonimowi.
Zabezpieczeni
Jedno wydaje się pewne – przed Stalą wyjątkowo ciężka walka o utrzymanie. Tym bardziej że nie do końca wiadomo, czego spodziewać się po drużynie, która przygotowywała się do ligowej wiosny na własnych obiektach. Rozegrała tylko dwa mecze kontrole, wygrywając 3:0 z trzecioligową Chełmianką oraz ulegając 0:4 Bruk-Betowi. Jesienią gra mielczan wyglądała bardzo kiepsko, ale w klubie wierzą, że pełne przepracowanie okresu przygotowawczego u trenera Mamrota oraz sprowadzeni zawodnicy zrobią różnicę. Choć w Stali nikt nie bierze pod uwagę kolejnego spadku, to nawet gdyby tak się stało, nie powinno to w żaden sposób zachwiać sposobem funkcjonowania klubu. Prezesowi Klimkowi trzeba bowiem oddać to, że zna się na tabelkach w Excelu. Stal za jego kadencji zawsze uchodziła za klub stabilny finansowo i to się nie zmieniło. Chomikując pieniądze w dobrych czasach ekstraklasy, zapewnił klubowi poduszkę finansową na te gorsze. Niektórzy kibice zarzucali mu, że nigdy nie zaryzykował, aby zbudować silniejszą drużynę, ale teraz ta polityka przynosi dobre efekty. Ekonomiczne – znaczniej gorzej ze sportowymi.
Mariusz Rajek
