Jak zaczęła, tak skończyła

Tour de Pologne dla Chiary Consonni. Włoska sprinterka wygrała pierwszy i ostatni etap trzydniowej imprezy, ani na chwilę nie tracąc pozycji liderki.

Włoszka, a dalej długo nikt. Tak to wyglądało nie tylko na mecie w Kraśniku, ale także w klasyfikacji końcowej. Fot. PAP / Wojtek Jargiło

KOLARSTWO

Czwartkowy odcinek, najdłuższy (ponad 128 kilometrów) i najtrudniejszy (blisko tysiąc metrów przewyższenia), prowadził z Nałęczowa do Kraśnika. Nie brakowało ucieczek. W tej, która była blisko powodzenia, znalazła się Anne Knijnenburg (VolkerWessels). Holenderce, która bez skutku samotnie zaatakowała już na pierwszym etapie, tym razem do zwycięstwa zabrakło ledwie 300 metrów, bo w takiej odległości przed metą została dogoniona przez rozpędzony peleton. Właśnie wtedy Consonni, która została świetnie rozprowadzona przez koleżankę z grupy Canyon-SRAM zondacrypto, rozpoczęła imponujący sprint. Na tym krótkim, częściowo brukowanym i prowadzącym łagodnie pod górę odcinku Włoszka zyskała nad kolejnymi zawodniczkami dwie sekundy! Jako druga linię mety minęła zwyciężczyni drugiego etapu, Szwajcarka Linda Zanetti (Uno-X Mobility), a trzecie miejsce zajęła Dunka Emma Norsgaard (Lidl-Trek). Najlepszą z Polek była Karolina Kumięga (Toruński Klub Kolarski Pacific-Nestle Fitness), która zajęła piąte miejsce, a pierwszą dziesiątkę zamknęła Malwina Mul (MAT Atom Deweloper Wrocław).

– Zanim tu przyjechałam, brakowało mi w tym roku zwycięstwa, więc to było moim celem od samego początku. Po wygraniu pierwszego etapu w Zamościu pomyślałam, że mogłabym powalczyć o triumf w całym wyścigu i od tego momentu wszystko układało się niemal perfekcyjnie (niemal, bo drugiego dnia imprezy w Chełmie finiszowała dopiero ósma – przyp. red). Pilnowałyśmy koszulki jako drużyna. Wierzyłam w siebie, a cała ekipa, czyli dyrektorzy sportowi, koleżanki z drużyny, po prostu wszyscy byli niesamowici i chciałabym im podziękować za to wsparcie – podkreślała w rozmowie z portalem naszosie.pl 26-letnia świetna włoska sprinterka, która oprócz sukcesów na szosie (między innymitrzy wygrane etapy na Giro d'Italia) może się również pochwalić medalami największych imprez na torze, choćby olimpijskim złotem zdobytym rok temu w wyścigu madison.

Z Polek najwyższą pozycję, siódmą, zajęła jadąca w biało-czerwonej reprezentacyjnej koszulce Kaja Rysz. – To dobre miejsce, jeśli weźmie się pod uwagę, jak dobrze obsadzony był to wyścig – przyznała. Dziewiąta była Mul, natomiast Tour de Pologne nie ukończyła Dominika Włodarczyk, która tak znakomicie spisywała się na Tour de France. Zawodniczkę UAE Team ADQ zmogła choroba i dlatego nie przystąpiła do ostatniego etapu.

Klasyfikacja końcowa: 

1. Chiara Consonni (Włochy, Canyon-SRAM zondacrypto) 7:57.48 
2. Linda Zanetti (Szwajcaria, Uno-X Mobility) strata 13 s. 
3. Kathrin Schweinberger (Austria, Human Powered Health) 21 
4. Marie Le Net (Francja, FDJ-Suez) 23 
5. Sofia Bertizzolo (Włochy, UAE Team ADQ) 26 
6. Emma Norsgaard (Dania, Lidl-Trek) ten sam czas 
7. Kaja Rysz (reprezentacja Polski) ... 9. Malwina Mul (MAT Atom Deweloper Wrocław) obie 30.

(g)

Niewiadoma wykluczona

Pięć zespołów, w tym Canyon-SRAM zondacrypto, w który jeździ najlepsza polska zawodniczka, nie zostało dopuszczonych do startu w prestiżowym Tour de Romandie. Poszło o stosowanie lokalizatorów GPS, które zwiększają bezpieczeństwo zawodniczek i które Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) chciała przetestować przed mistrzostwami świata. Wykluczone drużyny oczywiście podkreśliły, że są za jak najlepszą ochroną, ale przypomniały, że takie urządzenia były już używane i teraz nie zgodziły się na ich montaż u przynajmniej jednej zawodniczki(uznały takie rozwiązanie za siłowe, bo bez wcześniejszych konsultacji), w związku z czym zostały ukarane. 

Składający się z trzech etapów wyścig, w okrojonym składzie (wystartowały ledwie 63 zawodniczki, bez żadnej Polki), rozpoczął się od krótkiej (4,4 km) indywidualnej jazdy na czas pod górę. Wygrała ją Hiszpanka Paula Blasi (UAE Team ADQ).