Jak za dawnych lat...

Skra Bełchatów rozegrała najlepsze spotkanie w sezonie i dzięki temu zdobyła komplet punktów na terenie mistrza Polski.

Bartłomiej Lemański popisał się trzema asami serwisowymi, a ponadto umiejętnie blokował. Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz

PLUSLIGA

Do zakończenia pierwszej części sezonu pozostało jeszcze sześć kolejek, zatem na finiszu można się spodziewać wielu nieoczekiwanych rozstrzygnięć. Siatkarze z Bełchatowa walczą o miejsce w play offie, więc w Jastrzębiu pojawili się z mocnym postanowieniem zdobycia punktów. Po 132 minutach gry byli w pełni usatysfakcjonowani, bowiem zdobyli ich komplet! Niespodzianka? Po części tak, bowiem obrońcy tytułu mistrzowskiego nie mają w zwyczaju przegrywać we własnej hali.

Skra, która rozegrała chyba najlepsze spotkanie w tym sezonie, mocno ryzykowała w polu serwisowym. Opłaciło się. Zdobyła 9 pkt zagrywką, popełniając jednocześnie 20 błędów. Gospodarze mieli tyle samo pomyłek, ale zdobyli dwa punkty mniej. W blokach był remis 8-8, tyle że goście mieli więcej wybloków (14-8) i po nich mogli skonstruować skuteczna kontrę. I tak też było. Wśród nich byli dobrze dysponowani skrzydłowi: Miran Kujundzić, Pavle Perić oraz Amin Esmaeilnezhad, stąd też Grzegorz Łomacz miał komfortową sytuację w wyborach wariantu gry. W drużynie gospodarzy natomiast punktowali Tomasz Fornal i Łukasz Kaczmarek. Jakub Popiwczak, jak przystało na libero światowego formatu, w obronie uwijał się jak mrówka. To jednak było za mało, by „złamać” dobrze grających gości. Choć również kontrowersyjna decyzja sędziowska pod koniec trzeciego seta mogła mieć wpływ na postawę gospodarzy. Przy stanie 26:27 Fornal nie przekroczył linii środkowej, ale podparł się rękami po stronie Skry. W tym czasie opadający po bloku Bartłomiej Lemański się potknął i stracił równowagę. Drugi sędzia, Mateusz Broński, natychmiast zagwizdał, wychodząc z założenia, że Fornal przeszkadzał środkowemu Skry. Jastrzębianie ostro protestowali, ale arbiter, który oglądał tę sytuacji na wideo, swojej decyzji nie zmienił. Wygrywając tego seta 28:26 Skra miała już punkt w zanadrzu, ale zdobyła trzy.

Nim jednak doszło do tej kontrowersyjnej sytuacji, oglądaliśmy wyrównane spotkanie. Gospodarze przez długi czas prowadzili czterema „oczkami”, ale po nieudanym serwisie Kaczmarka na tablicy wyników pojawił się remis 20:20. Wtedy rozpoczęła się gra punkt za punkt. Ostatnie słowo należało do Norberta Hubera oraz bloku jastrzębian. W kolejnej odsłonie role się odwróciły i goście głównie za sprawą swoich skrzydłowych kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. O trzecim secie wspominaliśmy... Natomiast w czwartym pozytywnie „nakręceni” goście prezentowali się swobodnie i co najważniejsze - punktowali.

Skra w pełni zasłużenie wygrała, bo zaprezentowała się jak za najlepszych lat. 

(sow)

◼  Jastrzębski Węgiel - PGE GiEK Skra Bełchatów 1:3 (25:23, 21:25, 26:28, 22:25)

JASTRZĘBIE: Toniutti (1), Carle (3), Brehme (11), Kaczmarek (20), Fornal (16), Huber (10), J. Popiwczak (libero) oraz Vicentin (7), Finoli, Żakieta (2). Trener Marcelo MENDEZ.
BEŁCHATÓW: Łomacz, Kujundzić (22), Wiśniewski, Esmaeilnezhad (19), Perić (15), Lemański (11), Marek (libero) oraz Buszek, Szalacha (3), W. Nowak (1), M. Nowak. Trener Gheorghe CRETU.
Sędziowali: Paweł Morawski (Poznań) i Mateusz Broński (Murowana Goślina). Widzów 3087.
Przebieg meczu

I: 10:8, 15:11, 20:19, 25:23.

II: 8:10, 12:15, 15:20, 21:25.

III: 7:10, 12:15, 17:20, 25:23, 26:28.

IV: 10:9, 12:15, 16:20, 22:25.

Bohater – Miran KUJUNDZIĆ.