Jak Ojrzyński Zagłębie poukładał

Miedziowi są jedną z największych rewelacji rundy jesiennej. Dobra postawa lubińskiego klubu może być inspiracją dla innych w naszej lidze.

W Częstochowie Leszek Ojrzyński (z lewej) miał okazję spotkać się z trenerem kadry U-21 Jerzym Brzęczkiem. W przeszłości obaj pracowali w Rakowie. Fot. Tomasz Folta / Press Focus

ZAGŁĘBIE LUBIN

O Zagłębiu w ostatnich latach mówiło się głównie pod kątem marnowanego potencjału oraz przepalanych pieniędzy z KGHM-u. Klub w zasadzie nie miał ambitniejszego celu, jak trwanie w ekstraklasie. Gdy w poprzednim widmo spadku poważnie zajrzało im w oczy, działacze postanowili sięgnąć po znajdującego się od blisko dwóch i pół roku bez pracy Leszka Ojrzyńskiego (pracę w Koronie zakończył 29 października 2022 roku). Wielu poczytywało to jako akt rozpaczy, oceniając „Ojrzyna” jako trenera archaicznego, niezdolnego poradzić sobie w warunkach zmieniającej się i szybko ewoluującej ekstraklasy. Okazało się jednak, że nie tylko dość pewnie utrzymał zespół w lidze, ale i zbudował solidne podwaliny pod walkę o „coś więcej” w kolejnych rozgrywkach.

Zostaną liderem?

Zagłębie jest jednym z największych zaskoczeń in plus obecnego sezonu. Lubinianie przezimują na bardzo wysokim piątym miejscu, ale ich położenie jest jeszcze lepsze, jeśli spojrzymy na tabelę. Do prowadzącej Wisły Płock tracą zaledwie dwa punkty i jeśli wygrają w inaugurującym nową rundę starciu z GKS-em Katowice (30.01, godz. 18:00), zostaną liderem! Ojrzyński stara się jednak studzić hurraoptymistyczne nastroje. – Podchodzę do tego spokojnie. My żyjemy od meczu do meczu. Jakieś problemy na pewno są przed nami. Kiedyś zdarzyło się, że ktoś był liderem po pierwszej rundzie i spadł z ligi. Trzeba być pokornym, pracować i szukać możliwości rozwoju drużyny. Runda rewanżowa będzie bardzo ciężka. Na razie jednak chcemy się trochę pocieszyć – mówił po niedzielnej wygranej w Częstochowie z Rakowem (1:0). Jego drużyna wyjątkowo dobrze punktuje z najmożniejszymi ligi. Na rozkładzie oprócz Rakowa ma w tym sezonie m.in. Lecha (2:1), Legię (3:1) czy Górnika (2:0). – Z takimi rywalami jak Raków, Lech, Legia wygrywamy, bo mamy na to sposób, głównie dzięki obronie. Kiedy mamy przejąć ster i pograć na swoich warunkach, pojawiają się problemy – oceniał szkoleniowiec.

W młodzieży siła

Co nie mniej istotne, Ojrzyński osiąga świetne wyniki stawiając przede wszystkim napolskich piłkarzy, do tego bardzo młodych. Średnia wieku graczy w polu podczas meczu z Rakowem wyniosła zaledwie 22,4 roku. W Częstochowie Zagłębie zaczęło mecz ośmioma Polakami (w jedenastce Rakowa dla porównania było czterech piłkarzy z polskim paszportem). Podobnie drużyna tego trenera zaczynała osiem meczów w tym sezonie, a zdarzało się nawet więcej – na początku sezonu w jedenastce Zagłębie potrafiło wyjść dziesięciu rodzimych graczy (GKS Katowice, Korona). O jednego Polaka w składzie mniej zaczęło mecze z Lechią oraz Piastem. Z siedmioma krajowymi graczami Zagłębie rozpoczęło granie czterokrotnie. Najmniej – sześciu Polaków zdecydował się Ojrzyński wystawić na starcia z Bruk-Betem oraz Cracovią. – Niektórzy z tych chłopców, którzy dziś wyszli w pierwszym składzie, jeszcze w poprzednim sezonie grali w drugoligowych rezerwach. Szybko awansowali, rozwijają się i z tego bardzo się cieszymy – mówił po meczu z Rakowem, mając na myśli Jakuba Kolana (12 meczów w drugiej drużynie w poprzednim sezonie), Mateusza Dziewiątowskiego (21) czy podstawowego napastnika reprezentacji U-21 Marcela Regułę (9).

Mimo wszystko Ojrzyński liczy na to, że zimą w klubie dokonają wzmocnień. – Warto, aby tego dobrego rezultatu, który mamy, nie zaprzepaścić, tylko dalej się rozwijać – przyznał w Częstochowie. Na jakie wzmocnienia konkretnie liczy? – Ofensywny pomocnik kreujący grę. Do rywalizacji potrzebujemy jeszcze jakiegoś szybkiego zawodnika, to dwie najważniejsze pozycje. Może uda się jeszcze kogoś sprowadzić, pewnie z kimś też się pożegnamy. Chciałbym, żeby na obóz do Turcji mieć już skompletowaną kadrę – przyznał 53-letni szkoleniowiec.

Walczył o stadion

Niedzielna wygrana była pierwszą Zagłębia z Rakowem w Częstochowie (wcześniej wygrywał w Bełchatowie). Ojrzyński w przeszłości pracował w Rakowie, choć z perspektywy zegara piłkarskiego było to wieki temu, a konkretnie w latach 2008-2009. – Trochę się zmieniło, jest więcej kolorytu. Jak tu byłem, to dominowała szarość. Jako trener Rakowa już w tamtych czasach walczyłem o stadion. Zostałem nawet wezwany do prezydenta miasta, żebym nie chlapał tyle jęzorem na ten temat, bo stadionu i tak nie będzie. Przychodziłem w sytuacji, gdy Raków był zagrożony spadkiem z II ligi, skończyliśmy na piątym miejscu, ale potem sezon był taki, że trzeba było szukać sponsorów, nowych właścicieli, aby przetrwać. Teraz są zupełnie inne realia, Raków jest w ekstraklasie. Przyjemniej na pewno jest, ale stadion by się przydał, bo Częstochowa na to zasługuje – wspominał częstochowski etap pracy Leszek Ojrzyński.

Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się