Jak od nowa rozniecić historię

W programie Halowych Mistrzostw Świata w Toruniu zadebiutuje sztafeta mieszana 4x400 metrów. Polacy marzą o nawiązaniu w niej do sukcesu igrzysk w Tokio, ale na przeszkodzie stoi... napięty program.

Justyna Święty-Ersetic (w środku), Natalia Bukowiecka (tyłem) i Kajetan Duszyński - w Toruniu będzie kłopot, by wspólnie pobiegli po medal... Fot. Michał Laudy/PressFocus

Historia lubi się powtarzać – ten slogan zdaje się od lat być bliski polskiej lekkiej atletyce. Stoją za tym niezbite dowody. Gdy w 1928 roku rzut dyskiem kobiet debiutował w programie igrzysk olimpijskich, pierwszy złoty medal w tej konkurencji – jednocześnie pierwszy w historii polskiego olimpizmu – zdobyła Halina Konopacka.

Wiele lat później Kamila Skolimowska została w Sydney (2000) pierwszą złotą medalistką olimpijską w rzucie młotem, a dwie dekady później wielką sensację sprawił polski kwartet Natalia Kaczmarek, Justyna Święty-Ersetic, Karol Zalewski i Kajetan Duszyński, który w 2021 roku w Tokio w imponującym stylu wybiegał złoty medal olimpijski w sztafecie mieszanej 4x400 metrów.

Powrót na dobre tory

Teraz polscy lekkoatleci stoją przed szansą napisania kolejnego rozdziału złotej karty historii. W programie rozgrywanych od 20 do 22 marca w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń mistrzostw świata federacja World Athletics umieściła bowiem halową odmianę sztafety mieszanej 4x400 m. To debiut tej konkurencji w czempionacie globu pod dachem.

– Wiele osób mówiło, że po Tokio nasza sztafeta mieszana gdzieś zginęła. Odrodziliśmy się rok temu w Madrycie na drużynowych mistrzostwach Europy. Pobiegliśmy 3.09,43, a kilkanaście tygodni później zajęliśmy czwarte miejsce na mistrzostwach świata, otarliśmy się tam o podium. Jestem zatem przekonana, że wracamy na dobre tory i nasz występ w Toruniu przyniesie dużo radości i nam, i kibicom – zapowiada Natalia Bukowiecka.

28-letniej sprinterce rodem z Drezdenka wtóruje reprezentacyjna koleżanka, weteranka HMŚ Justyna Święty-Ersetic. Raciborzanka przyznaje, że forma sportowa zespołu rośnie, a poziom 400 metrów jest w Polsce w tym sezonie bardzo dobry.

– Wyniki z sezonu halowego wskazują, że mamy prawo poważnie myśleć o medalu w mikście. Historia pokazuje, że umiemy sprawiać kibicom takie pozytywne niespodzianki. Tak było nie tylko podczas igrzysk w Tokio, ale też przed rokiem na drużynowych mistrzostwach w Madrycie. Dlaczego zatem teraz historia ma się nie powtórzyć? Oczywiście będziemy mieli groźnych rywali. Mocna będzie chociażby ekipa Stanów Zjednoczonych. Natomiast z nimi też już wygrywaliśmy, dlaczego zatem niesieni dopingiem polskich kibiców mamy tego nie zrobić ponownie, tym razem w Arenie Toruń – przekonuje lekkoatletka AZS AWF Katowice.

Jeden napięty dzień

Ale mimo wszystko nie będzie to wcale proste. Dodanie kolejnej konkurencji do programu HMŚ wymusiło powołanie szerokich składów reprezentacji - sztafeta mieszana rozgrywana jest bowiem w dniu finałów indywidualnych biegów na 400 metrów. – Mistrzostwa świata w hali to krótka impreza, trzydniowa. I w tym czasie rozgrywane są dwie sztafety i bieg indywidualny. Będzie to od sztabu trenerskiego wymagało zatem odpowiedniego planowania – przyznaje Sławomir Landyszkowski, szef bloku sprintu w PZLA.

Ale nawet najlepsze planowanie nie pomoże, gdy ograniczenia stawia skondensowany program zawodów. Bieg sztafety mieszanej 4x400 m (od razu finał - patrz ramka) z udziałem sześciu reprezentacji – w tym Polski – zaplanowano w sobotę 21 marca w samo południe (12.00). Natomiast w sesji wieczornej o 20.40 odbędzie się finał biegu indywidualnego kobiet na 400 metrów.


- Gdy sztafeta mieszana debiutowała rok temu w programie Halowych ME, były to zawody czterodniowe i łatwiej było wytrzymać taki nawał startów. Decyzja, by finały 400 metrów rozgrywać w dwóch czteroosobowych sekcjach jeszcze kwestię sztafet utrudnia - nie dość, że w finałach biega osiem osób, a nie sześć - jak dotychczas - to jeszcze każdy w finale 400 metrów ma niezły tor i trudniej „odpuścić” taką szansę medalową w imię startów sztafetowych - przekonuje na platformie X Tomasz „Nedops” Spodenkiewicz, uznany lekkoatletyczny analityk.

Nierealne połączenie

A Bukowiecka, brązowa medalistka olimpijska (2024) i wicemistrzyni świata na stadionie (2023) na dystansie okrążenia, wprost marzy o indywidualnym medalu czempionatu pod dachem, którego w swojej kolekcji jeszcze nie posiada - ma brąz w sztafecie 4x400 kobiet w 2022 w Belgradzie.

Polka ma trzeci wynik na listach zgłoszeń do HMŚ w biegu na 400 m. - Dla mnie medal u siebie, przed własną publicznością, byłby czymś niesamowitym - przyznała podopieczna Marka Rożeja.

Bukowiecka nie ukrywa jednak, że nierealne będzie połączenie startów na 400 m z występami w obu sztafetach - mieszanej 4x400 m i w żeńskiej. W pewnym stopniu zresztą dotyczyć to będzie również innych zespołów i będzie miało wpływ na ich obsadę.

Na razie mistrzyni olimpijska z Tokio stawia na udział w sztafecie żeńskiej, której eliminacje i finał odbędą się ostatniego dnia mistrzostw, w niedzielę. Rok temu podczas HMŚ w Nankinie Polki (bez Bukowieckiej) zdobyły srebro i był to jedyny polski medal w Chinach.

- W moim przypadku będą to więc dwie szanse medalowe. Będziemy reagowali na bieżąco. Mam nadzieję, że awansuję do finału indywidualnego i tam będę walczyła o medal, ale gdyby się to nie udało, to w takim wypadku możliwe jest wystartowanie w finale miksta. W sztafecie z koleżankami, co pokazuje ten sezon, będziemy bardzo mocne - oceniła Bukowiecka.

Piękna nagroda

Organizacja dodatkowej sztafety to także wyzwanie dla gospodarzy zawodów. – Z jednej strony ta dodatkowa konkurencja to jeden bieg. Z drugiej – trzeba zapewnić logistykę dla jego uczestników, przywieźć na halę, odebrać. Zorganizować ceremonię dekoracji. Liczę jednak, że polscy lekkoatleci będą najważniejszymi bohaterami tego spektaklu sportowego. Ten bieg będzie bardzo pasjonujący i wierzę, że nasze biegaczki i nasi biegacze będą w nim grać główne role. Ich medal będzie piękną nagrodą – przyznaje Krzysztof Wolsztyński, wiceprezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki oraz szef komitetu organizacyjnego HMŚ na Kujawach i Pomorzu.

(ToM)

Dlaczego szóstka?

W sztafecie mieszanej 4x400 m zostanie rozegrany od razu bieg finałowy z udziałem sześciu reprezentacji. Kwalifikacją był ranking czasowy sztafet mieszanych za okres 1 stycznia 2025 - 8 marca 2026. Pierwsze miejsce w rankingu zajęło USA, drugie Polska, trzecie Wielka Brytania - ale Brytyjczycy zrezygnowali z przysłania tej sztafety do Torunia, więcich miejsce zajęła 7. w rankingu Jamajka.

Kolejność uszeregowana według sumy czasów najmocniejszych zgłoszonych zawodników:

1. USA          3:13.01
2. Holandia  3:14.66
3. Hiszpania 3:15.25
4. POLSKA    3:15.30
5. Jamajka    3:16.59*
6. Belgia       3:16.81
* część Jamajczyków nie startowała jeszcze w tym roku w hali

Źródło: x.com/Nedops

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się