Jak łyse konie
W Lidze Mistrzów „polskie” starcie. Asseco Resovia podejmuje Aluron CMC Wartę Zawiercie i będzie to już ich piąty mecz w bieżącym sezonie.
W rywalizacji zawierciańsko-rzeszowskiej na razie górą ci pierwsi. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
EUROPEJSKIE PUCHARY
Zespoły z Rzeszowa i Zawiercia nie mają przed sobą żadnych tajemnic. W tym sezonie rywalizowały już cztery razy. Trzy z tych meczów wygrali Jurajscy Rycerze, w pierwszej rundzie Ligi Mistrzów oraz dwukrotnie w PlusLidze, po raz ostatni w ostatni weekend. Przegrali natomiast w ćwierćfinale Pucharu Polski. Teraz czas na rewanż w Lidze Mistrzów. – Mam nadzieję, że zagramy jeszcze lepiej niż w sobotę. Resovia z pewnością też zaprezentuje swoje lepsze oblicze, więc czeka nas trudne spotkanie – przyznał Bartłomiej Bołądź, bohater ostatniego starcia. Zaczął je w kwadracie dla rezerwowych, ale zakończył ze statuetkę MVP. – Najważniejsze są wygrane. Jak będziemy zwyciężać do końca sezonu, to mogę nie dostać ani jednej nagrody – podkreślił atakujący Aluronu CMC Warty.
Zawiercianie są już pewni awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. W środowym meczu wystarczy im wygrać dwa sety, by zapewnić sobie pierwsze miejsce w grupie D i przepustkę do ćwierćfinału. Rzeszowianie wciąż natomiast walczą o drugą pozycję. – Mam nadzieję, że scenariusz środowego spotkania będzie inny. Cały czas chcemy poprawiać swoją grę i walczyć najlepiej, jak potrafimy. Sezon jest szalony i nieprzewidywalny. Mamy świetne momenty, mamy też gorsze. Zobaczymy, jak ta historia się zakończy – stwierdził Artur Szalpuk, przyjmujący Asseco Resovii.
Dwaj pozostali nasi przedstawiciele w Lidze Mistrzów grają na wyjazdach. PGE Projekt Warszawa wystąpi w belgijskim Leuven przeciwko Volley Haasrode. Warszawianie nie mogą sobie pozwolić na potknięcie w tym starciu, jeśli chcą utrzymać drugie miejsce w grupie E i awansować do fazy pucharowej LM.
W czwartek wyzwanie na wyjeździe czeka Bogdankę LUK Lublin. Zespół trenera Stephane’a Antigi mierzy się w ostatnich tygodniach z problemami zdrowotnymi. Wciąż nie mogą grać atakujący Mateusz Malinowski (problem z plecami) i Kewin Sasak (uraz barku) oraz środkowy Daenan Gyimah (złamanie palca). Ten pierwszy niedługo powinien wrócić do składu, większy problem jest z Sasakiem. Niewykluczone, że reprezentant Polski będzie musiał przejść operację. Klub już zabezpiecza się na taką ewentualność i planuje przeprowadzenie transferu medycznego. Ma jednak spory problem. Dobrego Polaka na rynku nie ma, a zagraniczny atakujący jeszcze bardziej skomplikuje sytuację z obcokrajowcami w kadrze. Przypomnijmy, w PlusLidze musi być na parkiecie przynajmniej trzech graczy krajowych.
Bez atakujących Lublinianie przegrali trzy mecze z rzędu, ostatnio z walczącym o utrzymanie Barkomem Każany Lwów 2:3. W Europie pozostają jednak niepokonani i są już pewni awansu do fazy pucharowej. Wygrana z Halkbankiem Ankara, ostatnią ekipą grupy B, zapewni im pierwsze miejsce w grupie i bezpośredni bilet do ćwierćfinału.
Przypomnijmy, bezpośredni awans do ćwierćfinału uzyskają tylko ich zwycięzcy, a ekipy z drugich miejsc plus drużyna z trzeciego miejsca z najlepszym bilansem utworzą pary barażowe, które wyłonią trzech kolejnych ćwierćfinalistów. Cztery pozostałe drużyny, które uplasują się na trzecich pozycjach w grupach, zostaną przeniesione do Pucharu CEV i zaczną od fazy ćwierćfinałowej.
W Pucharze CEV i Challenge dojdzie do meczów polsko-włoskich. W tym pierwszym JSW Jastrzębski Węgiel o ćwierćfinał rywalizuje z Gas Sales Bluenergy Piacenza. Po 19. kolejkach to piąta ekipa Serie A. Jej filarami są: Brazylijczyk Lucas Bergmann, doświadczony Kubańczyk Robertlandy Simon oraz reprezentanci Włoch Paolo Porro, Alessandro Bovolenta i Gianluca Galassi. - Polska drużyna ma wartość bezwzględną, ma trzech zawodników o dużym międzynarodowym doświadczeniu w otoczeniu młodych Polaków. To będzie trudny mecz. Mierzymy się z bardzo dobrą drużyną, mamy przed sobą prawdziwą bitwę – stwierdził Dante Boninfante, trener Gas Sales Bluenergy.
Norwid Częstochowa z kolei gra z siódmą siłą Serie A, Allianz Mediolan. Jego trenerem jest doskonale znany w naszym kraju Roberto Piazza, pracował m.in. w klubach z Jastrzębia Zdroju, Bełchatowa i Warszawy. Największą siłą Allianz jest atak. Odpowiada za niego Belg Ferre Reggers. To jeden z najbardziej uzdolnionych atakujących na świecie. Mocno wspierają go Japończyk Tatsunori Otsuka oraz Francesco Recine.
Format i zasady LM mężczyzn nie uległy zmianie – 20 zespołów rywalizuje w pięciu grupach.
(mic)
Mecze polskich drużyn
◾ Puchar Challenge mężczyzn: Norwid Częstochowa - Allianz Mediolan (20.30)
◾ LEUVEN, 20.30: Volley Haasrode - PGE Projekt Warszawa
◾ ANKARA, 18.30: Halkbank – Bogdanka LUK Lublin
