JaJu, czyli Jaga w Jutlandii

Dania piłkarzom Jagiellonii kojarzy się bardzo dobrze. Teraz chodzi o to, żeby tak było nadal.

Jagiellonia (przed meczem FK Novi Pazar) z pewnością powalczy z Silkeborgiem. Fot. Michał Koś/PressFocus

Piłkarze Adriana Siemieńca, w 3. rundzie eliminacji Ligi Konferencji, zagrają w duńskim Silkeborgiem. Białostoczanie z pewnością czują poruszenie, ale jednocześnie z pewnością nie czują kompleksów, a wręcz przeciwnie. Przecież rok temu w Kopenhadze wygrali ze znacznie bardziej renomowanym przeciwnikiem, kończąc przygodę z Ligą Konferencji dopiero w ćwierćfinale, na wiosnę.

Męki po islandzku

Kim jest obecny rywal, co prezentuje? Klub z 40-tysięcznego Silkeborga to nie ten poziom, co FC Kopenhaga. Już sam sposób awansu do rozgrywek o tym świadczy. 12-zespołowa duńska Superliga gra innym systemem niż ekstraklasa, bardziej skomplikowanym - po 22 kolejkach dzielona jest na dwie części. Silkeborg IF nie załapał się do tej lepszej szóstki, ale jako że wygrał potem grupę spadkową - w nagrodę wziął udział w barażu o europejskie puchary, mając za rywala czwarty zespół grupy mistrzowskiej. Silkeborg wygrał go 3:1 i teraz zmierzy się z Jagiellonią.

Zespół prowadzi Kent Nielsen, były reprezentant Danii, mistrz Europy z roku 1992. Formą nie zachwyca, co w Białymstoku nikomu oczywiście nie przeszkadza. W obecnym sezonie SIF przegrał trzy mecze z rzędu i nawet nie zdobył w nich gola (0:3 z Broendby Kopenaga, 0:2 z Fredericią, 0:1 z Randers). Z kolei w europejskich pucharach wyjątkowo męczył się z Islandczykami – konkretnie z mało znaną drużyną KA Akuyeri. Przebieg tej rywalizacji wiele mówi o sile i obecnej dyspozycji Duńczyków. W pierwszym meczu padł remis 1:1, a w rewanżu było wręcz dramatycznie. W 6 minucie Tonni Adamsen nie wykorzystał rzutu karnego. Po półgodzinie gry Akuyeri było nawet bliższe awansu, bo bramkę z rzutu karnego strzelił Hallgrimur Steingrimsson. Po przerwie Adamsen się zrehabilitował, bo wbił dwa gole. Jednak 5 minut przed końcem drugiej połowy do remisu i dogrywki doprowadził Vidar Orn Kjartansson. Dopiero w niej Adamsen - w 114 minucie – strzelił jeszcze jedną, „złotą”, bramkę, zapewniając Silkeborgowi awans. Forma tej drużyny jest słaba, ale trzeba pamiętać, że występując u siebie Silkeborg ma jeden nieoczywisty na pierwszy rzut oka atut – gra bowiem na nietypowej, bo sztucznej nawierzchni i nie musi się do niej - w przeciwieństwie do rywali - przyzwyczajać. Jagiellonia oczywiście na wieść o nienadzwyczajnej formie rywali nie zamierza się kłaść, bo mecz sam się nie wygra. Wiadomo, że trzeba uważać, na wspomnianego Adamsena, a także na reprezentanta Nowej Zelandii, Calluma McCowatta.

Odnaleźli się po gongu

Jagiellonia po nokaucie z Niecieczą na starcie sezonu odzyskała równowagę i doszła do siebie. W kolejnych meczach było już o niebo lepiej. Znowu można liczyć na Afimico Pululu i Jesusa Imaza, niezmiennie groźnych w ofensywie. Ten drugi oprócz bramki zdążył w tym sezonie zaliczyć już pięć asyst. W meczu z serbskim FK Novi Pazar w środku pola dobrze prezentował się 20-letni Dawid Drachal, który wcześniej nie mógł odnaleźć się ani w Rakowie; w GKS-ie Katowice było już lepiej. W Białymstoku, grając na „8” może stać się ważnym ogniwem.

Przypomnijmy, że w razie wyeliminowania Silkeborga Jagiellonia w następnej rundzie zmierzy się z rywalem o niebo trudniejszym, bo… Hajdukiem Split.

Paweł Czado

3. runda kwalifikacji Ligi Europy

Czwartek, 7 sierpnia, godz. 19.00
◼  Silkeborg IF - Jagiellonia Białystok
Sędzia – Jamie Robinson (Irlandia Północna)