Jadą dostać w trąbę
Lech stanie przed znakomitą okazją, aby odnieść historyczne zwycięstwo nad niemieckim przeciwnikiem. Do Poznania przyjedzie poobijane Mainz Kacpra Potulskiego.
Kacper Potulski zagrał w Lidze Konferencji prawie 300 minut i zaliczył też debiut w Bundeslidze w barwach Mainz. Fot. IMAGO/PressFocus
LECH POZNAŃ
Trener Niels Frederiksen wspomniał ostatnio, że ekstraklasa jest ligą szaloną i wszystko w niej rozstrzygnie się dopiero na wiosnę. Lechici nie tracą wiary w mistrzostwo Polski, natomiast w kontekście pucharowym na 2026 rok nie ma co czekać. Faza ligowa Ligi Konferencji rozstrzygnie się bowiem jeszcze w grudniu, a dziś poznaniacy staną przed bardzo trudnym zadaniem. Na Bułgarską przyjedzie rywal z Bundesligi.
Przepowiednia Puchacza
O FSV Mainz w Wielkopolsce było najgłośniej kilka lat temu, kiedy obecny wówczas w Lechu Tymoteusz Puchacz przyciągał uwagę drużyny z Nadrenii. Popularny „Puszka” zasłynął wtedy ze słów, że: – Takie Mainz mogłoby przyjechać do Poznania i dostać w trąbę. Nie byłem jakoś chętny wyjeżdżać do klubu, który mógłby zostać ograny przez Lecha.
Po czasie Puchacz, dziś grający w Azerbejdżanie, posypał głowę popiołem, wskazując na swoją niedojrzałość w tej wypowiedzi, bo sam przecież boleśnie „odbił się” od Bundesligi. Aczkolwiek w obecnej sytuacji... Mainz faktycznie może dostać „w trąbę” w Poznaniu i nie będzie to nic dziwnego! FSV znajduje się bowiem w poważnym kryzysie, zajmując ostatnie miejsce w tabeli, tracąc 6 punktów do bezpiecznej strefy po 13 kolejkach. Wygrało tylko raz, strzeliło najmniej goli (choć wg statystyk powinno o kilka więcej), słabiutko broni. Mecz z Lechem będzie dla niemieckiego zespołu wyjątkowy, bo będzie... debiutem nowego szkoleniowca!
Brak reprezentanta Niemiec
Bo Henriksen dostał sporo czasu na wyjście z kryzysu, ale nie wyszło. Zastąpił go więc Urs Fischer, człowiek kojarzony przede wszystkim z Unionem Berlin – który wprowadził do Bundesligi, a potem krok po kroku zaliczał kolejne europejskie puchary: Ligę Konferencji, Ligę Europy, aż wreszcie sensacyjną Ligę Mistrzów. Tam już było jednak „za dużo” dla Żelaznych, wpadli w dołek jeszcze większy niż obecnie Mainz i z bólem serca rozstali się ze szwajcarskim szkoleniowcem.
Jak na bieżące kłopoty FSV, Fischer wydaje się jednak dobrą opcją. To trener, który koncentruje się na podstawach, defensywie, futbolu może i brzydkim, ale skutecznym. A tej skuteczności obecnie w Mainz brakuje najbardziej, mimo że latem w zespole nie doszło do wielkich zmian. Tak po prawdzie to odszedł tylko autor 18 goli w Bundeslidze Jonathan Burkardt, reprezentant Niemiec, który obecnie w Eintrachcie Frankfurt również imponuje skutecznością.
Mainz zarobiło na nim relatywnie mało, bo 21 mln euro, ale ponad połowę tej kwoty zainwestowało w dwóch potencjalnych następców Burkardta. Wierzono głównie w Benedikta Hollerbacha, ale strzelił na razie... jednego gola, licząc 14 występów we wszystkich rozgrywkach. W Moguncji wierzą, że Fischer do niego dotrze, tym bardziej że przez kilka miesięcy przed zwolnieniem obaj współpracowali w Unionie – ale Hollerbach jako „świeżaczek” z 3. ligi nie był jeszcze, zdaniem Szwajcara, wówczas gotowy.
Co z Potulskim?
Swoje pierwsze treningi w Mainz Fischer poświęcił na rzeczy najprostsze, związane z szeroko rozumianą zespołowością, strukturą. Zapowiedział, że ster w ręce mają wziąć głównie piłkarze doświadczeni, więc zobaczymy, czy ponownie swoją szansę w LK dostanie regularnie tam grający Kacper Potulski. Dla 18-letniego wychowanka gdańskiej Lechii gra w Poznaniu byłaby sporym rarytasem!
Piotr Tubacki
2 RAZY rywalizował Kolejorz z ekipami naszych zachodnich sąsiadów. W obu przypadkach był to Puchar UEFA. W edycji 1978/79 Lech, debiutując w europejskich pucharach, uległ Duisburgowi 0:5 i 2:5, zaś w sezonie 1985/86 po wyjazdowym, sensacyjnym remisie 1:1 z Borussią Moenchengladbach przegrał 0:2.
◼ Lech Poznań - 1.FSV Mainz
dziś, 21.00 – Polsat Sport 1
