Inaczej rozłożone akcenty
W porównaniu do poprzedniego sezonu zabrzanie zmienili sposób grania, ale nie ma to wpływu na punktową zdobycz.
Filipe Nascimento liczy na mocne wsparcie fanów w niedzielnym meczu z Rakowem. Fot. PressFocus
GÓRNIK ZABRZE
Gra Górnika w porównaniu z poprzednim sezonem uległa zmianie. Z klubem pożegnali się m.in. Daisuke Yokota, Lawrence Ennali czy Adrian Kapralik, którzy skrzydłami napędzali grę zespołu.
Dwunasty zawodnik
W tej sytuacji akcenty musiały zostać rozłożone inaczej. - To prawda, na bokach straciliśmy zawodników, którzy dawali nam sporo szybkości i potrafili kreować sytuacje. Przez to trochę zmieniliśmy styl. Staramy się dłużej utrzymywać przy piłce, by to przeciwnik za nią biegał, a nie my. Dzięki temu jesteśmy w stanie zaskoczyć rywala, ale już nie tak jak było to wcześniej, kiedy było sporo wygranych pojedynków. Inaczej też zdobywamy bramki, a przykładem jest drugi gol w meczu z Radomiakiem, poprzedzony wymianą wielu podań - tłumaczy Filipe Nascimento, środkowy pomocnik Górnika. - Staramy się cierpliwie rozgrywać piłkę. W ten sposób trenujemy i - jak widać po wynikach - daje to efekty. Teraz przed nami mecz z jednym z kandydatów do mistrzostwa. Gramy na swoim stadionie, przed naszymi kibicami, którzy są naszym dwunastym zawodnikiem. Czujemy ogromne wsparcie fanów, a naszym oponentom trudno się gra w Zabrzu. Przeciwko Rakowowi musimy postarać się wykorzystać momenty przewagi w posiadaniu piłki, wywierać presję na rywalach, czyli grać tak, jak w ostatnim meczu u siebie z Pogonią. Z Rakowem nie można się tylko bronić i czekać na kontry, tylko od początku narzucić swój sposób grania. Kiedy gramy na swoim stadionie, musimy atakować, nie czekać, co zrobi rywal - podkreśla Nascimento.
Wszędzie strzela
W poprzednim sezonie Nascimento był tylko rezerwowym. Wystąpił ledwie 13 razy, ale tylko dwukrotnie od początku. Teraz już przebił ten wynik, bo trzy mecze rozpoczął w podstawowym składzie; tylko z Lechem - na inaugurację - był rezerwowym.
Czy w zespole prowadzonym przez Jana Urbana będą zmiany? W Radomiu świetnie pokazali się przecież rezerwowi Luka Zahović i Norbert Wojtuszek. Szczególnie ten drugi „zagraża” Portugalczykowi. Wojtuszek może jednak grać zarówno w środku pola, jak na boku, co potwierdził w starciu z radomianami.
Ciekawe jak będzie z Zahoviciem, który w dwóch ostatnich meczach trafiał do siatki, a z Puszczą Niepołomice zaliczył asystę, dzięki czemu prowadzi w klasyfikacji kanadyjskiej. - To jeden z zawodników, który zawsze strzelał gole. Zdobywał je w Mariborze, Pogoni Szczecin... Te, które zdobył u nas, były wyjątkowej urody. To zawodnik do gry kombinacyjnej, technicznej, na którego z przyjemnością się patrzy - podkreśla trener Urban. Z Rakowem Słoweniec znowu może jednak wejść z ławki, bo na razie przez szkoleniowca chwalony jest Aleksander Buksa. Choć bramek nie zdobywa, to swoje z przodu robi.
Michał Zichlarz
