Iga Świątek jeszcze nie wie…
Czwórkę tenisistek na kwietniowy mecz z Ukrainą powołał kapitan Dawid Celt. Wiceliderka rankingu jeszcze nie zdecydowała, czy zagra w Gliwicach.
Dawid Celt wciąż puszcza oko do Igi Świątek, licząc, że zasili w kwietniu powołaną już czwórkę – rok temu w Radomiu zagrała Martyna Kubka (pierwsza z lewej), teraz zastąpi ją Linda Klimovicova. Fot. Tomasz Jastrzebowski / Foto Olimpik / Press Focus
Magda Linette (49. WTA), Maja Chwalińska (134.), Katarzyna Kawa (146.) i Linda Klimovicova (143.) zagrają 10-11 kwietnia w biało-czerwonych barwach z Ukrainą. Mecz, którego stawką jest awans do Finals 8 Billie Jean King Cup, odbędzie się w PreZero Arenie Gliwice na nawierzchni ziemnej. Nazwisko piątej zawodniczki poznamy w późniejszym terminie. Wszyscy liczą, że będzie to Iga Świątek, która na razie nie zdecydowała jeszcze, czy pomoże drużynie narodowej. Regulamin rozgrywek dopuszcza maksymalnie trzy zmiany w składzie najpóźniej godzinę przed losowaniem.
W lutym podczas ogłoszenia Gliwic gospodarzem meczu kapitan drużyny Dawid Celt przekonywał, że będzie walczył o udział w nim wiceliderki światowego rankingu. – Zobaczymy, w jakiej dyspozycji fizycznej i psychicznej będzie na początku kwietnia, po turniejach w Indian Wells i Miami. Myślę, że to będzie bardzo istotne. Natomiast zawsze walczymy z całych sił, żeby Iga z nami była. I nie inaczej będzie tym razem – deklarował Celt.
Switolina przyjedzie, a Fręch nie
Decyzję „na tak” podjęła za to Elina Switolina, numer 9. na świecie. W nocy polskiego czasu miało dojść do przedsmaku polsko-ukraińskiej rywalizacji, bo pierwsze rakiety obu krajów grały o półfinał „tysięcznika” w Indian Wells.
Reprezentację rywalek reprezentować będą także wracająca po kontuzji Marta Kostjuk (28.), Ołeksandra Olyjnykowa (73.) oraz deblistki – siostry Nadija i Ljudmiła Kiczenok. Ukrainki w podobnym zestawieniu przyjechały rok temu do Radomia, gdzie wygrały turniej kwalifikacyjny Billie Jean King Cup edycji 2025.
– Cieszę się z powołań, które zdołaliśmy zgłosić w pierwszym terminie. Zawodniczki wyraziły pełną gotowość występu w tym trudnym i ważnym spotkaniu. Liczę, że skład zdołamy jeszcze wzmocnić. Przed nami duże wyzwanie, bo rywalki przyjeżdżają w mocnym zestawieniu. Musimy zrobić wszystko, aby do tego meczu dobrze się przygotować – mówi Celt, cytowany przez stronę pzt.pl.
W składzie po raz kolejny brakuje jednak rakiety numer 2 w Polsce, Magdaleny Fręch.
Oby Linette była zdrowa
Linette po raz ostatni zagrała w reprezentacji rok temu w Radomiu, gdzie wygrała singla ze Szwajcarką Viktoriją Golubic (6:4, 6:3), ale przed meczem z Ukrainą się rozchorowała i zastąpiła ją Chwalińska – nadarzy się więc okazja do „rehabilitacji”. Kwietniowa potyczka będzie dla Poznanianki, która ma w tym sezonie w WTA Tour bilans meczów 10-6, 28. występem w narodowych barwach. Więcej mają na koncie jedynie Klaudia Jans-Ignacik (32), Agnieszka Radwańska (35) oraz Alicja Rosolska (41).
Polki zagrają w Gliwicach o awans do turnieju finałowego, bo były najlepsze w listopadzie w turnieju play-off w Gorzowie Wlkp., pokonując Nową Zelandię (3:0) i Rumunię (3:0). Oprócz dwóch zwycięstw Świątek, po jednym meczu singlowym i deblowym wygrały Kawa oraz debiutująca w kadrze Klimovicova.
Dogadali się z Ukraińcami
Mecz odbędzie się w Polsce dzięki porozumieniu z Ukraińcami, którzy pierwotnie mieli być jego gospodarzem. Dla 12-tysięcznej PreZero Areny Gliwice będzie to debiut w roli gospodarza wielkiej imprezy tenisowej. Sprzedaż biletów trwa. Na platformie ebilet dostępne są wejściówki na mecze piątkowe (10 kwietnia, 16.00) i sobotnie (11 kwietnia, 12.00) oraz karnety dwudniowe.
Turniej finałowy BJKC odbędzie się 21-27 września w chińskim Shenzhen. Nasza reprezentacja po raz ostatni grała w elicie dwa lata temu, jeszcze w 12-zespołowej formule – Polki w Maladze awansowały wówczas do półfinału.
(ToM)
