Iga rezygnuje z kadry

Bez Igi Świątek i Magdaleny Fręch musi sobie radzić reprezentacja Polski w turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup za tydzień w Radomiu.

Sorry kapitanie, tym razem nie pomogę… Iga Świątek i Dawid Celt trzy lata temu podczas meczu z Rumunią w Radomiu. Fot. Rafał Oleksiewicz/PressFocus

To wielki cios dla Biało-czerwonych, półfinalistek ostatniej edycji żeńskiego odpowiednika rozgrywek o Puchar Davisa. W listopadzie w finałowym turnieju Billie Jean King Cup w Maladze grało aż 12 zespołów, w tym roku w chińskim Shenzen wystąpi tylko 8 drużyn - broniące trofeum Włoszki, gospodarze - Chinki oraz 6 zwycięskich ekip z turniejów kwalifikacyjnych. Jeden z nich odbędzie się w dniach 10-12 kwietnia w Radomiu, a rywalkami Polek będą Ukrainki i Szwajcarki w najsilniejszych zestawieniach, z Eliną Switoliną (18. WTA) i Martą Kostjuk (24.) oraz z Belindą Bencic (41.) i Viktoriją Golubic (95.).

Nie chcieli tego kibice

Igi Świątek nie było w składzie reprezentacji powołanym przez kapitana Dawida Celta i ogłoszonym przez Międzynarodową Federację Tenisowa (ITF) w połowie marca. Teraz wiceliderka światowego rankingu tenisistek o rezygnacji z występu w Radomiu poinformowała w środowe południe w specjalnym oświadczeniu w mediach społecznościowych.

„Podjęłam trudną decyzję. Wiem, że nie jest to informacja, której chcieli kibice, szczególnie polscy, niemniej to decyzja słuszna dla mnie na ten moment. Zawsze z dumą reprezentuję Polskę. W zeszłym roku zagrałam dla kraju wszystko, co było do zagrania. Jestem niezwykle dumna z historycznych sukcesów - półfinału BJKC oraz finał UC (United Cup - przyp. red.). Teraz przyszedł czas na więcej balansu, skupienie się na sobie i swoich treningach. Trzymam kciuki za dziewczyny i za cały zespół” - przekazała Świątek.

23-letnia raszynianka po raz pierwszy od pięciu lat w pierwszych trzech miesiącach roku nie wygrała żadnego turnieju, na tytuł czeka od czerwca ub. roku, a jej strata do prowadzącej na liście WTA Białorusinki Aryny Sabalenki wzrosła do 3071 punktów.

Nadgarstek Fręch

To nie koniec złych wiadomości, bo z awizowanego składu Biało-czerwonych ubyła także Magdalena Fręch, 30. tenisistka na świecie, która początku sezonu także nie może zaliczyć do udanych (bilans meczów 3-9). Zawodniczka Górnika Bytom w tym tygodniu miała wystąpić w turnieju WTA 500 w Charleston, ale wycofała się już po rozlosowaniu drabinki z powodu kontuzji nadgarstka. Uraz ma jej również uniemożliwić występ w Radomiu. W składzie polskiej drużyny zastąpi ją Martyna Kubka (373. WTA).

W tej sytuacji ciężar wyniku po stronie polskiej będzie spoczywał na 31. na świecie Magdzie Linette, która ostatnio w Miami osiągnęła ćwierćfinał turnieju WTA 1000, a także na Mai Chwalińskiej (121.) i Katarzynie Kawie (223.).

- Już tydzień temu mówiłem w Radomiu, że uszanujemy każdą decyzję Igi i tego się trzymam, choć oczywiście po cichu liczyłem, że będzie inna. W tej sytuacji nasze szanse na zwycięstwo w turnieju oczywiście spadły, ale tanio skóry na pewno nie sprzedamy. Magda Linette jest w dobrej formie, Maja Chwalińska pnie się najwyżej w rankingu i jest blisko Top 100. Walczyć trzeba i kibicować naszym dziewczynom również - skomentował dla „Sportu” prezes Polskiego Związku Tenisowego Dariusz Łukaszewski.

Tomasz Mucha