I znów pod kreską...

Ukraińcy okazali się zespołem lepszym i w pełni zasłużenie zdobyli komplet punktów.

Jakub Ślusarczyk zaliczył kolejne trafienie w reprezentacji - ma trzy gole w 15 spotkaniach. Fot. PressFocus

EUROPEJSKI PUCHAR NARODÓW

Nie będziemy miło wspominać Edynburga, bo polscy hokeiści zaliczyli drugą porażkę z rzędu podczas turnieju Europejskiego Pucharu Narodów. Tym razem nie mieli wiele do powiedzenia z Ukrainą, przegrywając 2:4. Podczas dwóch poprzednich turniejów EPN mieliśmy powody do radości i hokeiści wracali do domu z tarczą. Tym razem będą na tarczy...

Trener Pekka Tirkkonen po przegranym spotkaniu ze Słowenią doszedł do wniosku, że obrona wymaga korekt w ustawieniu. W tej sytuacji do Mateusza Bryka doszedł Oskar Jaśkiewicz i oni zaczynali mecz. Z kolei Olaf Bizacki 1. duetu grał z Michalem Narogiem, zaś młody Eryk Schafer tworzył duet defensorów z kapitanem Kamilem Górnym. Tylko status quo Błażeja Chodora się nie zmieniło, bo był to 7. defensor i ta formacja wymagała rotacji, a na dobrą sprawę poszczególne duety pojawiły się tylko na inauguracje, bo potem grał każdy z każdym, gdyż taka jest potrzeba gdy do dyspozycji ma się taką liczbę obrońców. Zestawienie ataków nie uległo zmianie, bo tutaj trudno coś było „majstrować”.

Spotkanie z Ukraińcami miało wymiar prestiżowy, bowiem 1 maja ubiegłego roku podczas mistrzostw świata Dywizji 1A w Sfantu Gheorghe przegraliśmy 1:4. Teraz wschodni sąsiedzi będą naszym rywalem podczas MŚ w Sosnowcu. Zaczęło się fatalnie dla Biało-czerwonych, bo błąd w komunikacji sprawił, że Artem Buzoweria znalazł się sam na sam z naszym bramkarzem i nie dał mu najmniejszych szans. Straciliśmy gola w 105 sek., więc mogliśmy sobie wyobrazić co dalej się będzie działo. Szybko jednak doszliśmy do równowagi, bo Jakub Ślusarczyk, po solidnej pracy kolegów z napadu, zdobył wyrównującego gola. Nasi hokeiści opanowali sytuacje i mieli inicjatywę. Paweł Zygmunt, dobrze prezentujący się w tej imprezie, dał naszemu zespołowi prowadzenie. „Zigi” pojechał prawą stroną, zaś z drugiej strony towarzyszył mu Krzysztof Maciaś. Napastnik na co dzień występujący w Litwinowie nie zdecydował się na podanie, lecz uderzył niezwykle precyzyjnie i krążek wpadł tuż przy słupku. Serhij Pisarenko miał prawo oczekiwać podania na lewą stronę do Maciasia, ale Zygmunt wybrał wariant ze strzałem, który przyniósł gola. Na minutę przed końcem rywale mogli mówić o dużym szczęściu, bowiem Sebastian Brynkus trafił w poprzeczkę.

Mając w pamięci feralną tercję ze Słoweńcami mieliśmy prawo obawiać się drugiej odsłony z Ukraińcami. Obawy były uzasadnione, bo przegraliśmy ją 0:2, choć nie musieliśmy. W 32 min Ihor Mereżko, na co dzień występujący w Pilźnie, wykorzystał przewagę i doprowadził do remisu, a po 74 sek. Artem Herebnik popisał się trafieniem, bo nasi obrońcy po raz wtóry ułatwiali zadanie rywalom, pozostawiając ich bez opieki. Odsłona pozornie wyrównana, ale dwa razy krążek zatrzepotał w siatce naszej bramki.

Rywale wykazali się dojrzałością taktyczną, bowiem w ostatniej tercji już nie forsowali tempa, a raczej starali się wybijać naszych hokeistów z rytmu i ograniczać zagrożenie w swojej strefie. Gdy Iłarionow Kuprijanow po raz drugi wykorzystał przewagę i podwyższył na 4:2, byliśmy już przekonani, że niewiele zdziałamy. I tak też się stało. Nasi próbowali atakować, ale wszystkie akcje kończyły się fiaskiem.

Rywale okazali się lepsi i to na pewno są powody do zmartwień. Ukraińcy grali w prawie optymalnym składzie i wysłali jasny sygnał, że podczas mistrzostw świata będzie z nimi trudno o punkty. Do tego jest jeszcze trochę czasu i pewnie gra Biało-czerwonych ulegnie poprawie.

Dzisiaj ostatni mecz z Brytyjczykami i warto byłoby pokusić się choć o jedną wygraną.

◼ Polska – Ukraina 2:4 (2:1, 0:2, 0:1)

0:1 – Buzoweria – Kuprijanow (1:45), 1:1 – Ślusarczyk - Lewandowski - Jarosz (2:26), 2:1 – Zygmunt (15:28), 2:2 – Mereżko - Perusenko (31:06, w przewadze), 2:3 – Herebnik - Worona (32:20), 4:2 – Kuprijanow (46:41, w przewadze).

POLSKA: Fučik; Bryk (2) – Jaśkiewicz, Schafer – Górny, Naróg – Bizacki, Chodor; Fraszko – Kiełbicki – Wronka, Mroczkowski – Syty – Brynkus, Ślusarczyk – Jarosz (2) – Lewandowski, Ł. Nalewajka. Trener Pekka TIRKKONEN.

UKRAINA: Pisarenko; Kosariew – Mereżko, Herebnik – Petrow, Wołkow – Matusewicz, Zdorowec; Peresunko – Jewtiechow – Tracht, Denyskin – Fadiejew – Worona, Buzoweria – Kuprijanow (2) – Olujnik, Szulha – Sadowiskow – Morozow. Trener Dmyrro CHRYSTYCZ.

Kary: Polska – 4 min – Ukraina – 4 min.

W innym meczu Wielka Brytania – Ukraina 3:2 (0:1, 2:1, 0:0, 1:0) po dogrywce, a Słowenia – Wlk. Brytania zakończył się po zamknięciu wydania.


28.  PORAŻKĘ ponieśli polscy hokeiści w 47. spotkaniu z Ukrainą, a ponadto zaliczyli 17 zwycięstw i dwa remisy. Bilans bramkowy 114:143.

Włodzimierz Sowiński

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się