Hitów nie widać, ale...

Pogoni zbyt często zdarzają się błędy w obronie. Na zdjęciu defensor Benedikt Zech. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
NA KOLEJKĘ ZAPRASZA PIOTR MANDRYSZ
Hitów nie widać, ale...
Rozmowa z byłym zawodnikiem m.in. Rakowa, Śląska i Pogoni oraz trenerem Pogoni, Ruchu i Piasta
Czy w zestawie par ostatniej w tym roku kolejki doszukał się pan „szlagieru”?
- Sugerując się miejscami zajmowanymi przez rywali, hitu nie znalazłem. Nie ma bezpośredniego starcia czołowych drużyn, ale to nie znaczy, że będzie nudno. Wręcz przeciwnie. Każdy mecz będzie miał swoje wyjątkowe znaczenie.
Więc zacznijmy od piątku.
- Na pierwszy ogień idzie spotkanie Górnika z Wartą, które moim zdaniem zakończy się bramkowym remisem. Zabrzanie mają trochę większą siłę ognia, bo powrót Lukasa Podolskiego, choć nie jest w najwyższej dyspozycji, połączony z możliwościami, jakie mają Ennali i Yokota, sprawia, że drużyna Jana Urbana jest groźna w ofensywie. Natomiast Warta świetnie gra z kontry, mając atut w osobie bramkostrzelnego Kajetana Szmyta i na wyjazdach imponuje skutecznością. W dodatku w jej szeregach gra Mateusz Kupczak. Jest on ostoją „Zielonych”, bez względu na to, czy gra w drugiej linii, czy na środku obrony.
W drugiej piątkowej parze mamy Zagłębie i Śląsk, którego był pan zawodnikiem. Pozostał sentyment?
- We wrocławskim klubie miałem tylko epizod, w dodatku w poprzednim stuleciu - w 1999 roku. Z tamtego czasu w zespole pozostał już tylko wówczas nazywany masażystą, a teraz będący koordynatorem pionu medycznego Jarek Szandrocho. Więcej łączy mnie za to z trenerem Śląska, bo Jacek Magiera wchodził do Rakowa, gdy byłem doświadczonym graczem. W Zagłębiu też mam jednak znajomych, bo dyrektor Piotrek Burlikowski grał ze mną w Pogoni, a trener Waldek Fornalik też jest moim znajomym. Ale to się nie będzie liczyło. Ważniejsze będzie, że Śląsk ma Erika Exposito, najlepszego strzelca ekstraklasy i w derbach Dolnego Śląska wygra, zapewniając sobie zimę na pierwszym miejscu w tabeli. Wygrana będzie jednak minimalna, bo Bartek Kopacz jest filarem obrony, która na zbyt wiele rywalom nie pozwoli.
Które z sobotnich spotkań zapowiada się najciekawiej?
- Puszcza, która zgodnie z moimi przewidywaniami z początku sezonu walczy i wygrała 3 mecze z rzędu, podejmie wicelidera z Białegostoku. Jestem pełen podziwu dla niepołomiczan, którzy grając w roli gospodarzy na stadionie Cracovii, radzą sobie na nim lepiej niż krakowianie. A ponieważ Jagiellonia, pod wodzą Adriana Siemieńca grająca bardzo widowiskowo, na wyjazdach nie jest tak groźna, jak u siebie, to stawiam na bramkowy remis. Liczę, że Bartek Wdowik, którego śledzę od czasu jego juniorskiej gry w Ruchu, bo lubię zawodników podobnych do mnie, znowu coś trafi. W meczu Widzewa z Pogonią typuję natomiast wynik 1:2, bo szczecinianie, po których stronie jest moja sympatia jako byłego zawodnika i trenera, grają bardzo dobrze w ofensywie. Zbyt często dochodzi jednak niefrasobliwość w obronie i dlatego miejsce „portowców” w tabeli jest niższe niż oczekiwania kibiców. Także jedną bramką przewagi - ale na korzyść gospodarzy - moim zdaniem zakończy się mecz Radomiak - Lech. Niespodziewana zmiana trenera w zespole z Radomia i zatrudnienie Macieja Kędziorka wyciągniętego ze sztabu szkoleniowego „Kolejorza” podbudowało zespół i będzie miało także swoje znaczenie w tym spotkaniu.
Czego się pan spodziewa po niedzielnym starciu ŁKS-u z Ruchem?
- Niczego dobrego dla... chorzowian, którzy do tej pory wygrali tylko raz, w drugiej kolejce u siebie z ŁKS-em właśnie. Łodzianie są na dnie tabeli, a Ruch tuż przed nimi z 3 punktami przewagi. Typuję zwycięstwo gospodarzy. Natomiast w następnych niedzielnych meczach zagrają nasze eksportowe zespoły i występy w europejskich pucharach odbiją się na ich grze. Zmęczony Raków zremisuje bezbramkowo z Koroną, która udowodniła ostatnio we Wrocławiu, że potrafi walczyć z najlepszymi. A Legia dwoma golami pokona Cracovię, której miejsce w strefie spadkowej jest dla mnie największym rozczarowaniem tej rundy.
Czy ostatni w tym roku mecz Piast - Stal będzie ukoronowaniem rundy?
- Według mnie zakończy się bezbramkowym remisem, a więc na fajerwerki się nie nastawiam, ale chciałbym się mylić. Stal jest solidnym zespołem środka tabeli, a Piast też został średniakiem i swoje atuty ma przede wszystkim w defensywie.
Rozmawiał Jerzy Dusik
