Hiszpańskie perypetie sędziowskie
Porażka 0:2 Barcelony u siebie w meczu z Atletico była skutkiem gry w osłabieniu przez całą drugą połowę.
Sędzia Istvan Kovacs nie miał litości dla Pau Cubarsiego. Fot. PAP / EPA
LIGA MISTRZÓW
W meczach ligi hiszpańskiej regularnie mamy do czynienia z kontrowersyjnymi decyzjami sędziów, które są komentowane nie tylko przez ekspertów telewizyjnych, ale także przez zawodników czy trenerów. Gdy zespoły Primera Division grają w europejskich pucharach, przyjęło się, że kontrowersji jest mniej, że sędziowie międzynarodowi z innych krajów po prostu radzą sobie na boisku lepiej od tych hiszpańskich. Gdy jednak w środowy wieczór Barcelona i Atletico zmierzyły się w Lidze Mistrzów, można było się dopatrzyć wielu podobieństw z meczów La Liga, które wynikały nie tylko z tego, że oba kluby na co dzień grają w tych rozgrywkach.
W pierwszej połowie arbiter Istvan Kovacs z Rumunii odgwizdał faul Pau Cubarsiego na Giuliano Simeone. Początkowo pokazał defensorowi tylko żółtą kartkę, ale pewne było to, że sytuacja będzie badana przez zespół VAR. Wydawało się, że Simeone wychodził na czystą pozycję i trzeba było sprawdzić, czy czasem Cubarsiemu nie należy pokazać czerwonej kartki. Powtórki pokazały, że Simeone nie miał futbolówki pod kontrolą. Nie potrafił jej przyjąć, przeleciała ona za jego plecami, a Cubarsi w tym samym czasie sfaulował go. Sytuacja z całą pewnością była trudna do oceny, zdecydowanie niejednoznaczna. Ostatecznie Kovacs został zaproszony do monitora i po chwili podjął decyzję o wyrzuceniu hiszpańskiego defensora z boiska. Do sytuacji odniósł się Thierry Henry, były zawodnik Arsenalu i Barcelony, mistrz świata z 1998 roku, aktualnie ekspert w amerykańskiej telewizji CBS. – Nie miał piłki pod kontrolą, nie biegł pod idealnym kątem, do bramki wciąż był kawałek drogi. Czy jesteśmy pewni, że mógłby zdobyć bramkę? Ja nie jestem przekonany – powiedział Francuz, przekonując, że Cubarsi powinien zobaczyć tylko żółtą kartkę. Z kolei winowajca z pokorą przyjął karę wymierzoną przez rumuńskiego sędziego. – Biorę odpowiedzialność za wynik – napisał Cubarsi na Instagramie. Po faulu odgwizdano rzut wolny, z którego bramkę na 1:0 zdobył Julian Alvarez.
Środowisko Blaugrany jest natomiast bardziej poirytowane sytuacją z drugiej połowy, przy wyniku 1:0 (spotkanie zakończyło się wygraną Atletico 2:0). Bramkarz Juan Musso ustawił piłkę na linii piątego metra, chcąc wznowić grę. Podał blisko, do Marca Pubilla, który najprawdopodobniej nie zrozumiał zamiaru kolegi z zespołu, zatrzymał futbolówkę ręką, bo sam chciał rozpocząć grę. Piłkarze Barcelony zwrócili na to uwagę sędziemu, domagali się rzutu karnego oraz kartki za celowe zagranie ręką. Sędzia pozostawał jednak niewzruszony. Na antenie Cadena SER były sędzia Iturralde Gonzalez stwierdził wprost. – To ewidentny rzut karny! Ta sama redakcja poinformowała w czwartek, że Barcelona ma zamiar wnieść skargę na zespół sędziowski do UEFA. – Dla mnie to oczywista druga żółta kartka dla tego zawodnika oraz rzut karny. To mogłoby całkowicie zmienić mecz – podkreślił podczas konferencji prasowej Hansi Flick. A co na to Musso, który był najbliżej sytuacji? – Sędzia dobrze zinterpretował tę sytuację. Piłka nie była w grze, gdy Marc dotknął jej ręką. Było widać, że Marc nie chciał zyskać dzięki temu przewagi. Nie było pressingu, nic w tej akcji się nie działo. Marc po prostu uważał, że jeszcze nie wznowiłem gry i tak samo pomyślał sędzia. Nie wiem, po co tworzy się wokół tego taki szum – skomentował sprawę golkiper. Cóż – kontrowersji jest tak wiele, że za niedługo o meczu Barcelona – Atletico zapomnimy. Fakty są takie, że Duma Katalonii ma do odrobienia dwie bramki w rewanżu na wyjeździe. Czy będzie w stanie jeszcze awansować do półfinału Champions League?
Kacper Janoszka
