Hiszpańska szkoła strzelania goli
Przyjezdni z Półwyspu Iberyjskiego dobrze czują się w Łódzkim Klubie Sportowym. Czy dowód tej tezy zobaczymy dziś w Niepołomicach?
Andreu Arasa to coraz ważniejsza postać w szeregach ŁKS-u. Fot. Artur Kraszewski/Press Focus
ŁKS ŁÓDŹ
Kibice ŁKS-u z zadowoleniem przyjęli wiadomość o tym, że Andreu Arasa, 26-letni Hiszpan pochodzący z Katalonii, przedłużył swój kontrakt o rok. Gra on w Łodzi od lipca 2024 roku, w pierwszym swoim sezonie od razu przyjął się w drużynie, strzelając w 26 meczach 7 goli. Skończył jednak rozgrywki już w marcu na skutek urazu, którego długo nie udawało się zdiagnozować i wyleczyć. Były nawet obawy, czy będzie mógł dalej grać, ale po prawie ośmiu miesiącach wrócił do treningów i meczów. Początkowo ostrożnie, później coraz odważnej trenerzy wpuszczali go na boisko, a ostatnio jest już w składzie pewniakiem, uzupełniając łódzkiego goleadora Fabiana Piaseckiego.
Szkółki Realu i Barcelony
Hiszpanie zyskali w ostatnich latach renomę w ŁKS-ie. Grali tu przecież Dani Ramirez (2018-24 z przerwą na Lecha i Antwerpię), który w 86 meczach zdobył 24 bramki, Antonio Dominguez (2019-22, 101 meczów i 17 bramek) oraz najlepszy z nich Pirulo (2019-25), który żegnany przez kibiców wręcz ze łzami w oczach opuszczał klub ostatniego lata ze znakomitym bilansem 181/56. U siebie w kraju żaden z nich nie zbliżył się nawet do ekstraklasowego poziomu, chociaż jako juniorzy trenowali w szkółkach Realu i Barcelony. W Polsce przeżywali natomiast najlepszy okres swojej kariery, która jednak nie stała się trampoliną do większych sukcesów. Ramirez kończy teraz karierę w Punjab FC w Indiach, Pirulo gra w zespole St. Joseph’s w Gibraltarze, a Dominguez wrócił do macierzystej Huelvy. Arasa ma wszelkie dane ku temu, by być następnym ogniwem tego hiszpańskiego łańcucha – on akurat trafił do Łodzi z grającego na czwartym poziomie hiszpańskiej piramidy zespołu UD San Sebastan de los Reyes, co świadczy bardzo dobrze o poziomie szkolenia w Hiszpanii.
Dzisiaj jako faworyt
Cała czwórka była bardzo dobrze przyjmowana przez kibiców i media, Hiszpanie dobrze czuli się w Łodzi, uczestnicząc w życiu wielosekcyjnego klubu i miasta. Ich sylwetki przypominamy nie tylko z okazji przedłużenia kontraktu Arasy – Dominguez jest autorem ostatniego jak dotąd hat-tricka dla ŁKS-u w ligowych meczach. Stało się to w listopadzie 2020 roku, gdy ŁKS zremisował 4:4 z… Puszczą Niepołomice, prowadząc do 75 minuty 4:2.
Wiosenna seria zespołu (25 punktów w 13 meczach i tylko dwie porażki, z Chrobrym w Łodzi i w Tychach) przesunęła Łodzian z jedenastej lokaty na piątą przed bieżącą kolejką. Pewnego miejsca w barażach drużyna jeszcze nie ma, ale do dzisiejszego spotkania podchodzi w roli faworyta, mimo że w listopadzie przegrała w Łodzi z Puszczą 0:3. Teoretycznie Puszcza może zmieścić się jeszcze w strefie barażowej, ale wobec braku licencji o powrocie do ekstraklasy w Niepołomicach raczej nie myślą.
Kontuzjowanego Aleksandra Bobka zastępuje z powodzeniem w bramce Łukasz Bomba, a na dziś trener Grzegorz Szoka musi znaleźć zastępstwo dla wykartkowanych Krzysztofa Fałowskiego i Koki Hinokio. Ten drugi, znany między innymi z występów w Zagłębiu Lubin i Stali Mielec w ekstraklasie, ostatnio spisywał się bardzo dobrze i wiele bramek padło przy jego asystach.
Wojciech Filipiak
