Hiszpan POZOmiatał!
Szczecin miał wczoraj hiszpańskiego bohatera, z którego występu najbardziej cieszył się... rumuński bramkarz Pogoni!
Kamil Grosicki z podziwem spoglądający na Joze Pozo, zwycięskiego bohatera Portowców! Fot. Kasia Dzierżyńska/Press Focus
Bądźmy uczciwi – trudno oglądało się pierwszą połowę meczu Pogoni z Koroną. Działo się mało, tempo było jako takie, a trybuny podniosły się tylko raz, w 24 minucie. Choć właściwie trzeba powiedzieć, że... usiadły, widząc, co zrobił bramkarz Portowców Valentin Cojocaru. Dośrodkowanie z prawej flanki Wiktora Długosza zostało podbite głową przez Attilę Szalaia. Zmierzało w stronę bramki, ale nie bezpośrednio do niej. Rumuński golkiper stwierdził, że dla pewności wypiąstkuje nadlatującą „świecę”, lecz zrobił to tak fatalnie, że... wbił piłkę do własnej siatki. Zdumiony spojrzał tylko na własne rękawice, ale niestety, Valentin – to nie była ich wina.
W drugiej połowie Pogoń niemal non stop naciskała Koronę. Kielczanie ograniczyli się do sporadycznych kontrataków czy stałych fragmentów i kilka minut po wznowieniu... podwyższyli, tyle że gol Mariusza Stępińskiego (rasowy snajper – przyjęcie klatką, kozioł i wolej z półobrotu) nie zostało uznane z powodu spalonego asystującego Konstantinosa Sotiriou. Widząc nietęgie twarze szczecińskich kibiców trener Thomas Thomasberg musiał zareagować. Wpuścił na boisko m.in. Kamila Grosickiego i – jak się okazało przede wszystkim – Jose Pozo. To właśnie hiszpański pomocnik kilka minut po wejściu kropnął jak z armaty, nabiegając na wybitą przed pole karne bezpańską futbolówkę, omal nie urywając siatki w kieleckiej bramce! Cóż to była za bomba!
Portowcy naciskali, ale brakowało im skuteczności. Ataki napędzał Grosicki, rozgrywał je Pozo i to właśnie strzelec wyrównującego gola okazał się bohaterem, którego nikt się nie spodziewał. Sędzia już trzymał w ustach gwizdek kończący mecz, gdy w szóstej doliczonej minucie Pozo ponownie przejął piłkę niczyją, prowadzeniem znalazł przestrzeń na oddanie strzału i... znowu pokonał zasłoniętego Xaviera Dziekońskiego! To było wspaniałe trafienie... Korona nie była już w stanie odpowiedzieć.
Piotr Tubacki
CZY WIESZ, ŻE...
Kamil Grosicki od ponad czterech lat nie zagrał w ekstraklasie jako zmiennik! Ostatni raz wszedł z ławki 21 listopada 2021 roku w meczu ze Śląskiem Wrocław przy stanie 1:1. Kilkanaście minut później zanotował asystę przy zwycięskim golu Michała Kucharczyka! Później „Grosik” niemal nie opuszczał spotkań, a jeśli grał – zawsze od początku. Aż do wczoraj.
OCENA MECZU⭐ ⭐
◼ Pogoń Szczecin - Korona Kielce 2:1(0:1)
0:1 – Cojocaru, 24 min (samobójczy), 1:1 – Pozo, 68 min (bez asysty), 2:1 – Pozo, 90+6 min (bez asysty)
POGOŃ: Cojocaru 2 – Loncar 4 (72. Koutris niesklas.), Keramitsis 6, Szalai 4, Borges 6 – Biegański 4 (59. Pozo 8), Ulvestad 5 – Agger 4 (87. Ława niesklas.), Greenwood 3 (59. Cuić 3), Mukairu 4 – Angielski 3 (59. Grosicki 6). Trener Thomas THOMASBERG. Rezerwowi: K. Kamiński, Brzyski, Ndiaye, Smoliński, Czapliński
KORONA: Dziekoński 5 – Rubeżić 6, Sotiriou 6, Resta 5 – Długosz 6, Gustafson 4 (73. Davidović niesklas.), Remacle 4 (58. Antonin 4), Svetlin 5, Pięczek 6 – Stępiński 4, Błanik 4 (57. Nono 4). Trener Jacek ZIELIŃSKI. Rezerwowi: Mamla, Popow, Smolarczyk, W. Kamiński, Ciszek, Zwoźny, Nikolow.
Sędziował Damian Kos (Wejherowo) – 7. Asystenci: Bartosz Heinig, Damian Bohonos (obaj Gdańsk). Widzów 13 491. Czas gry: 97 min (46+51). Żółta kartka: Soutriou (28. żółta kartka)
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| POGOŃ | KORONA | |
| 64 | posiadanie piłki | 36 |
| 7 | strzały celne | 4 |
| 14 | strzały niecelne | 1 |
| 10 | rzuty rożne | 3 |
| 12 | faule | 7 |
| 0 | spalone | 3 |
| 0 | żółte kartki | 1 |
