Historia (nie)jednego meczu

W latach 80. i 90. ubiegłego wieku nasza kadra grała w Zabrzu siedem razy.

Reprezentacja Polski nie miała szans z Oranje w meczu w Zabrzu jesienią 1987 roku.

  Z LAMUSA  

Na dwóch pierwszych meczach Biało-czerwonych na starym stadionie Górnika, z Grecją w październiku 1984 roku w eliminacjach MŚ i z Holandią trzy lata później, byłem jako młody kibic.

Fatalne eliminacje

Z tych siedmiu meczów na zabrzańskim obiekcie większość była o punkty. Tylko ostatni mecz z Niemcami, 4 września 1996 roku, był towarzyski. Ciekawostka: w meczu nr 1 i nr 7 w Zabrzu, czyli w pierwszym i ostatnim, narodowy zespół prowadził nie kto inny jak Antoni Piechniczek!

Co do starcia z Holandią w środę po południu 14 października 1987 roku, to w smutnej piłkarskiej jesieni kończyliśmy zupełnie nieudane dla nas eliminacje mistrzostw Europy, które niewiele ponad pół roku później rozegrano na zachodnioniemieckich stadionach. Drużyna prowadzona przez selekcjonera Wojciecha Łazarka dobrze zaczęła rozgrywki, bo od wygranej w Poznaniu z Grecją 2:1 i remisu z Holendrami w Amsterdamie 0:0, ale potem było już słabiutko. W kwietniu 1987 padł bezbramkowy remis w Gdańsku z Cyprem, co przyjęto jako jedną z większych hańb w historii naszej piłki, a potem była porażka z Grecją w Atenach 0:1 i miesiąc później w Budapeszcie z Madziarami 3:5. Porażka u siebie w Zabrzu z Oranje 0:2 dopełniła obrazu rozpaczy. Rozgrywki w grupie 5 skończyliśmy wówczas na zaledwie 5. miejscu z ośmioma punktami w ośmiu grach (za wygraną były jeszcze wtedy dwa punkty). Wyprzedziliśmy tylko Cypryjczyków, którzy jedyny punkt zdobyli w meczu z nami.     

Na zwolnionych obrotach

Dodajmy, że przegrany z Holendrami mecz w Zabrzu poprzedziło starcie olimpijskich drużyn RFN z Polską dzień wcześniej, we wtorek 13 października 1987 roku, w eliminacjach do igrzysk w Seulu. Drużyna pod wodzą Zdzisława Podedwornego przegrała z Niemcami z Zachodu w rekordowych rozmiarach 1:5… Dwa gole dla Niemców zdobył wtedy Juergen Klinsmann. Z kolei w Zabrzu dwa razy do siatki trafiła inna wielka gwiazda, Ruud Gullit, czyli holenderski „Czarny tulipan”.  

„Sport” tak podsumował oba te mecze w artykule pod wymownym tytułem „Walka z wiatrakami”. „Trzeba sobie powiedzieć tak: lepsza najgorsza prawda niż najlepsze kłamstwo. Piłka nożna, jaką zobaczyliśmy we wtorek i w środę w wykonaniu obu naszych reprezentacji, bardzo wyraźnie wskazała nam miejsce w europejskim piłkarskim szeregu. W obu przypadkach nie byliśmy w stanie nawiązać równorzędnej walki i nie wynikało to z jakiejś chwilowej słabości, ale było pochodną olbrzymiej różnicy umiejętności. W Zabrzu, podobnie jak w Osnabruck, nasi rywale z łatwością osiągnęli cel. Po strzeleniu bramek mogli sobie nawet pozwolić na grę na zwolnionych obrotach, na oszczędzanie sił”.

Michał Zichlarz      

 Środa, 17 października 1987 r., Zabrze (eME)

◼  Polska – Holandia 0:2 (0:2)

0:1 – Gullit, 31 min, 0:2 – Gullit, 39 min

POLSKA: Szczech – Przybyś, Król, Prusik, Kostrzewa – Karaś (46. Jakołcewicz), Tarasiewicz, Iwan, Urban – Dziekanowski, Araszkiewicz (68. Robakiewicz). Trener Wojciech ŁAZAREK.    

HOLANDIA: van Breukelen – van Tiggelen, Spelbos, R. Koeman, Silooy – van Aerle, Vaneburg, Muhren – van’t Schip, van Basten, Gullit. Trener Rinus MICHELS.   

Sędziował Robert Valentino (Szkocja). Widzów 20 000 (komplet).  

Ruud Gullit stał się gwiazdą reprezentacji Holandii w drugiej połowie lat 80.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się