Hierarchia pod Kuntrolą
Już dziesięciu spotkań z rzędu nie przegrała stołeczna jedenastka (cztery wygrane, sześć remisów). Dobra passa zbiegła się z powrotem do pierwszego składu... małego rycerza.
W lipcowym Superpucharze Patryk Kun – tu ścigający się z Joelem Pereirą – przyczynił się do wygranej Legii w Poznaniu, asystując przy jednej z bramek. Fot. Paweł Jaskółka/PressFocus
LEGIA WARSZAWA
Na tle konkurentów notowania Patryka Kuna na portalu Transfermarkt wyglądają nieszczególnie. No bo cóż znaczy wycena 250 tys. euro, skoro Arkadiusz Reca – zresztą były reprezentant Polski – wart ma być dwa razy więcej, a przy nazwisku Rubena Vinagre'a figuruje kwota 2 mln euro... Ale to właśnie „Kunik”, który dla trenera Marka Papszuna nie ma żadnych tajemnic – wspólnie przeszli przecież drogę z pierwszej ligi, przez dwukrotny triumf w Pucharze Polski, aż po mistrzostwo kraju – od połowy lutego zmonopolizował legijne lewe wahadło.
Z trzeciego na pierwsze
Miał o tyle łatwiej, że Portugalczyk w okresie przygotowawczym nabawił się urazu przywodziciela i dopiero „przed chwilą” dołączył do zespołu po rekonwalescencji. – W piłce zmiany są jednak czymś naturalnym – przypomina Marek Papszun, mając na myśli układ sił z rundy jesiennej. – Hierarchia na tej pozycji została wywrócona do góry nogami. Patryk z pozycji numer trzy wskoczył na pierwszą i – co najważniejsze – prezentuje się bardzo dobrze. Arek Reca i Ruben Vinagre muszą się mocno postarać, żeby go wygryźć ze składu – deklaruje szkoleniowiec Legii.
Między nimi, znajomymi
Przyznaje, że dawna znajomość spod Jasnej Góry – Kun trenował pod okiem Papszuna przez pięć lat – ma znaczenie dla samego zawodnika. – To się zdarza, że konkretny piłkarz funkcjonuje lepiej przy konkretnym trenerze i w konkretnej strukturze zespołu i sposobie gry. Patrykowi pomaga doświadczenie, które zebrał u mnie w Rakowie – podkreśla opiekun Wojskowych.
Żadnych słabości
Nadużyciem byłoby jednak stwierdzenie, że występy w jedenastce to kwestia „starych znajomych”. – Liczy się powtarzalność działań zawodnika, jego praca z piłką i bez piłki, realizacja zadań czasem niewidocznych dla kibiców – wylicza elementy analizy każdego z podopiecznych Marek Papszun i wskazuje konkrety w przypadku Kuna. – Jest dla mnie zawodnikiem bardzo kompleksowym. Analizy liczbowe to potwierdzają; trudno wskazać u niego wyraźnie słabszy punkt – komplementuje 31-latka.
Potyczki – również te biegowe – legijnego wahadłowego z mającym świetny sezon Alim Gholizadehem mogą okazać się nie tylko ozdobą niedzielnego klasyka przy Bułgarskiej, ale i kluczem do sukcesu jednej z drużyn.
Dariusz Leśnikowski
CZY WIESZ, ŻE...
Drużyna prowadzona wcześniej przez Marka Papszuna – czyli Raków – kończyła zwycięsko sześć (na osiem rozegranych) ostatnich spotkań przy Bułgarskiej: trzy ligowe, dwa w Pucharze Polski i jedno, którego stawką był Superpuchar.
