Hamilton wraca do gry
Po 686 dniach siedmiokrotny mistrz świata znów poczuł smak zwycięstwa.
W Barcelonie Lewis Hamilton odniósł zwycięstwo, na które czekał prawie dwa lata. Fot. Pressinphoto/PressFocus.pl
FORMUŁA 1
Lewis Hamilton jest rekordzistą w ilości zwycięstw (106), miejsc na podium (205) oraz pole position (104) w Formule 1. Pierwszy mistrzowski tytuł zdobył w 2008 roku reprezentując barwy zespołu McLarena, siódmy i ostatni - w 2020 r. podczas GP Turcji. Tym sukcesem brytyjski kierowca zrównał się ilością triumfów w F1 z Michaelem Schumacherem. Prawie 20 lat wcześniej niemiecki kierowca zapowiadał wielką karierę Brytyjczyka: „To kierowca wysokiej klasy, jest bardzo zdolny, mając zaledwie 16 lat. Jeśli tak dalej pójdzie, jestem pewien, że kiedyś będzie się ścigał w Formule 1. To coś niesamowitego zobaczyć dzieciaka w jego wieku na torze. Widać wyraźnie, że ma odpowiednią mentalność wyścigową”.
Szokujący transfer
Po 12 latach startów w barwach Mercedesa, w których Hamilton zdobył 6 tytułów mistrzowskich w latach od 2014 do 2020 z wyjątkiem sezonu 2016, w którym przegrał tytuł z Nico Rosbergiem, przyszedł czas na zmianę. W lutym 2024 r. świat pojawiła się zaskakująca informacja, że w nowym sezonie Lewis Hamilton zamieni Mercedesa na Ferrari. W środowisku F1 pojawiały się informacje, że był rozczarowany kierunkiem rozwoju bolidu i szukał projektu dającego większe nadzieje na 8. tytuł. Po dołączeniu do nowego zespołu brytyjski kierowca powiedział: - To było moim marzeniem od dzieciństwa. Jestem dumny, że jestem częścią tego zespołu, to coś nowego i ekscytującego. Miałem szczęście, że w mojej karierze mogłem dołączyć do zespołów, które odnosiły sukcesy i pomogły mi się rozwijać, ale poczułem, że nadszedł czas, by napisać nowy rozdział i podjąć nowe wyzwanie.
Miłe złego początki
W zespole z Maranello oczekiwania względem tak utytułowanego kierowcy były spore. Jednak rzeczywistość szybko zweryfikowała te marzenia. Jedynym zwycięstwem Hamiltona w Ferrari w 2025 r. był marcowy sprint na początku sezonu w Chinach. Później było już tylko gorzej. W wyścigach Grand Prix nie stanął ani razu na podium. Końcówka sezonu 2025 była dla Brytyjczyka jedną z najtrudniejszych w karierze. Musiał nawet pogodzić się byciem drugim kierowcą w zespole, wyraźnie przegrywając rywalizację z Charlesem Leclerkiem. W 2025 roku Hamilton zdobył 156 punktów i zajął 6. miejsce w klasyfikacji kierowców, co było jego najgorszym wynikiem od 2012 r. - To był najgorszy sezon w moim życiu. Nieważne, jak bardzo się starałem, było coraz gorzej. Próbowałem wszystkiego, w samochodzie i poza nim - tak ocenił swoje występy.
Klucz do sukcesu w paddocku?
Jeżdżąc dla Mercedesa kultowa stała się współpraca na linii Hamilton–Peter Bonnington. Duet zyskał ogromną popularność wśród fanów dzięki komunikatom radiowym, takim jak: „It’s Hammer Time!” oraz „Get in there, Lewis!”. Popularny „Bono” był inżynierem wyścigowym Hamiltona przez 12 sezonów. W Ferrari nowym inżynierem wyścigowym został Riccardo Adami, który pracował wcześniej m.in. z Sebastianem Vettelem i Carlosem Sainzem. Współpraca nie przyniosła oczekiwanych przez Ferrari rezultatów. Przed rozpoczęciem tego sezonu Ferrari ogłosiło, że Adami nie będzie dłużej inżynierem wyścigowym Lewisa Hamiltona. Włoch objął nową rolę w zespole i obecnie pracuje jako kierownik Akademii Kierowców Ferrari i programu testów. Nowym, tymczasowym inżynierem wyścigowym 7-krotnego mistrza świata został Włoch Carlo Santi, bardzo doświadczony inżynier Ferrari. W przeszłości pracował z Kimim Räikkönenem, a później działał w centrum operacyjnym Ferrari: „Jest absolutnie niesamowity i uwielbiam z nim pracować” - stwierdził po jednym z treningów podczas GP Kanady Hamilton.
Po zwycięstwie w Barcelonie to właśnie Santi stanął wraz z Hamiltonem na podium. Przykład Lewisa Hamiltona pokazuje, że w sportach motorowych ważne są nie tylko bolid i umiejętności kierowcy, ale głównie znalezienie wspólnego języka ze swoim inżynierem wyścigowym.
Miłosz Derda
