Hala Legionów odleciała
Piąte zwycięstwo w Lidze Mistrzów daje wicemistrzom Polski nie tylko prawie pewny awans do fazy pucharowej, ale także pozwala włączyć się do walki o trzecie miejsce w grupie A.
Co za emocje, co za wygrana, co za radość kieleckiej drużyny! Fot. Tomasz Fąfara / Press Focus
LIGA MISTRZÓW
Starcie Industrii z One Veszprem HC, czyli Mecz Tygodnia, był 21. pojedynkiem pomiędzy tymi dwoma europejskimi potęgami w rozgrywkach klubowych EHF. 12 zwycięstw i sześć porażek – lepszy bilans mieli goście, co nie zmieniało faktu, że w kieleckiej Hali Legionów zapowiadało się ekscytujące widowisko. Jak zwykle zresztą między tymi drużynami.
Rywalizacja nabierała rumieńców
Industria przystąpiła do czwartkowego meczu bez zmagających się z urazami mięśniowymi Łukaszem Rogulskim i Piotrem Jędraszczykiem, a Piotr Jarosiewicz z powodu złamanego na treningu nosa miał wychodzić tylko do rzutów karnych. Wykonywał je perfekcyjnie! Natomiast mistrzowie Węgier przyjechali do Kielc bez byłego zawodnika Industrii, Nedima Remiliego.
Początek Kielczanie mieli znakomity – po siedmiu minutach prowadzili już czterema bramkami. Goście nie potrafili przez ponad kwadrans znaleźć recepty na powstrzymanie wicemistrzów Polski, ale jak już nabrali rozpędu, to po czterech trafieniach z rzędu wyrównali stan meczu, a potem równie szybko odjechali im na dwie bramki. Ale właśnie dopiero wtedy polsko-węgierska rywalizacja nabrała rumieńców. W bardzo zaciętej końcówce pierwszej połowy lepiej spisali się goście, którzy po trafieniu równo z syreną Luki Cindicia, byłego zawodnika kieleckiego klubu i reprezentanta Chorwacji, schodzili na przerwę z dwubramkową przewagą.
Słabe otwarcie i walka do końca
Drugą odsłonę, w przeciwieństwie do pierwszej, podopieczni trenera Dujszebajewa rozpoczęli fatalnie. Po serii błędów tracili do rywali już cztery bramki. Tyle że równie szybko poprawili grę, zdobyli cztery kolejne bramki i znów tablica pokazywała remis. A potem było jeszcze lepiej, bo po trafieniu Dylana Nahiego prowadzenie wróciło do Scyzoryków.
Końcówka spotkania, którą widzowie w kieleckiej hali oglądali na stojąco, to już prawdziwy wynikowy rollercoaster. Na trzy minuty przed końcem trafił Szymon Sićko i Industria wygrywała 35:34. Kilkadziesiąt sekund później rzut karny wykonywany przez Hugo Descata obronił Klemen Ferlin i Hala Legionów eksplodowała.
Tałant Dujszebajew wziął czas, ale po powrocie na parkiet Kielczanie popełnili błąd w ataku. Teraz z kolei o przerwę w grze poprosił Xavier Pascual. Na 63 sekundy przed końcem karę dwóch minut otrzymał Artsem Karalek i gospodarze musieli grać w osłabieniu. Do remisu doprowadził Ahmed Hesham, ale 20 sekund przed końcową syreną Jarosiewicz po skutecznie wykonywanym karnym – już szóstym w tym meczu! – zapewnił gospodarzom niezwykle ważne zwycięstwo.
Zbigniew Cieńciała
◼ Industria Kielce – One Veszprem HC 36:35 (17:19)
INDUSTRIA: Morawski, Czordalija, Ferlin – Olejniczak, Sićko 5, A. Dujszebajew 6, Kounkoud 2, Maqueda 2, Moryto, D. Dujszebajew 4, Latosiński, Karalek 5, Vlah 2, Monar, Jarosiewicz 6/6, Nahi 4. Kary 2 min. Trener Talant DUJSZEBAJEW.
VESZPREM: Appelgren, Corrales – dos Santos, Martinowić 7, Descat 4/3, Hesham 9, Elisson 3, Ligetvari, Marguc, Cindrić 6, Lenne 3, Elderaa 1, Dodić, Pechmalbec 1, Mesilhy 1, Zeinelabedin. Kary 8 min. Trener Xavier PASCUAL.
Sędziowali: Igor Covalciuc i Alexei Covalciuc (obaj Mołdawia). Widzów 4200.
Przebieg meczu: 1:0 (1), 1:1 (2), 6:2 (7), 11:7 (15.), 11:11 (19), 12:14 (21), 14:14 (23), 14:16 (26), 17:17 (29), 17:19 (30), 18:22 (32), 22:22 (36), 24:24 (39), 25:27 (42), 29:28 (47), 29:30 (52), 31:31 (52), 32:32 (54), 33:33 (55), 34:34 (56), 35:34 (57), 35:35 (60), 36:35 (60).
POWIEDZIELI
◼ Tałant DUJSZEBAJEW: - Każdy zawodnik wykonał swoje zadanie. Może można było uniknąć tych nerwów pod koniec meczu, ale ogólnie jestem bardzo zadowolony z postawy zespołu. Piotrek Jarosiewicz niedawno złamał nos, ale miał specjalną rolę na to spotkanie, o której wiedział od kilku dni. Mam oczywiście na myśli rzuty karne, które egzekwował bezbłędnie, to znaczy 6 na 6. Awans już mamy, teraz walczymy o jak najwyższą lokatę w grupie. Którą pozycję ostatecznie zajmiemy? Dużo będzie zależeć od następnego meczu w Berlinie.
◼ Xavier PASCUAL: - Straciliśmy wiele bramek po rzutach z dziesiątego metra, a to zmusiło nas do ustawienia wyższej obrony. Przez to zostawiliśmy więcej miejsca do gry rywalom jeden na jeden. Nasi bramkarze muszą mieć w takich meczach więcej obron. Jednak walczyliśmy, znaleźliśmy rozwiązania i sposób na przeciwników. Oczywiście, zanotowaliśmy też straty, ale to część gry. To był dobry mecz.
◼ Artsem KARALEK: - Mnóstwo walki, mnóstwo emocji, dużo się działo przez te 60 minut. Wytrzymaliśmy ten pojedynek pod względem fizycznym, co jest zasługą ostatnich przygotowań. Było lepiej, było gorzej, ale są dwa punkty i to jest najważniejsze.
◼ Dragan PECHMALBEC: - Spodziewaliśmy się walki i ją dostaliśmy. Niestety, popełniliśmy za dużo błędów, nie odpowiedzieliśmy tym samym poziomem agresji co przeciwnicy. Przegraliśmy tylko jedną bramką, ale to jednak porażka. Teraz musimy przeanalizować błędy i wyciągnąć wnioski na przyszłotygodniowy mecz.
GRUPA A
Dinamo Bukareszt - Fuechse Berlin 21:27 (12:13), Aalborg HB - Kolstad IL 36:24 (17:14), HBC Nantes - Sporting Lizbona 38:27 (21:16).
|
1. Berlin |
11 |
20 |
370:332 |
|
2. Aalborg |
11 |
19 |
355:304 |
|
3. Veszprem |
11 |
12 |
372:350 |
|
4. Kielce |
11 |
11 |
357:361 |
|
5. Nantes |
11 |
10 |
353:325 |
|
6. Lizbona |
11 |
10 |
367:375 |
|
7. Kolstad |
11 |
4 |
311:401 |
|
8. Bukareszt |
11 |
2 |
305:342 |
12. kolejka - 25-26 lutego: Berlin - Kielce, Lizbona - Aalborg, Kolstad - Nantes, Veszprem - Bukareszt.
