Gwiazda, selekcjoner, bla, bla, bla...
Rozmowa z Dżenanem Hosiciem, byłym piłkarzem m.in. Szczakowianki i Zagłębia Sosnowiec, dziś trenerem drużyny U-19 w FK Sarajewo
Igor Stimac to medalista mistrzostw świata. Ale jego trenerska praca w Żrinjskim nie wszystkim się podoba. Naszemu rozmówcy – też nie... Fot. IMAGO / Press Focus
Piłkarze Zrinjskiego przylecieli na mecz z Rakowem tuż po derbach Mostaru z Veleżem. Gorąco było?
- Na samym stadionie – nie, bo policja nie zgodziła się na wejście kibiców Veleżu na stadion Zrinjskiego. To zresztą też ciekawa historia. Na obiekcie dziś użytkowanym przez Zrinjskiego (Bijeli Brijeg – dop. aut.), przez długie lata rozgrywał swe mecze Veleż. Nie tak dawno jednak ten wybudował sobie jednak nowy obiekt, bardzo ładny i nowoczesny jak na nasze warunki. Ale między kibicami i tak nie ma zgody.
Zrinjski to klub chorwacki...
-… i katolicki, a Veleż – muzułmański i bośniacki. Tak to postrzegają fani, ale też działacze obu klubów. Ta sytuacja powoduje, że w Mostarze nieustannie wrze – w sensie kibicowskim. Często dochodzi do bójek na ulicach miasta, zdarzają się w nich nawet ofiary śmiertelne. W żadnym innym bośniackim mieście napięcia nie są tak wielkie, i nie mają takich skutków. Dotyczy to jednak – jak powiedziałem – kibiców i działaczy obu klubów, a nie samych piłkarzy. W Veleżu grali i grają katolicy. W Zrinjskim zawodnicy różnych wyznań też funkcjonują obok siebie. Slobodan Jakovljević czy Nemanja Bilibija, dwie najważniejsze postaci drużyny, to prawosławni. A Kerim Memija, podstawowy obrońca, jest muzułmaninem. Zasiadają obok siebie w szatni, razem wychodzą na boisko, a po treningu wspólnie idą na kawę.
Przede wszystkim zaś całkiem nieźle wspólnie grają w piłkę!
- Tak. Moim zdaniem Zrinjski to najlepiej poukładany klub w Bośni, grający najlepszy futbol. Bardzo mądrze prowadzony: jest trzon kadry, niezmienny od lat, i w każdym okienku uzupełniany o dwóch-trzech graczy, z reguły za niewielkie pieniądze. Dzięki tej spokojnej i rozważnej pracy, zespół od lat w lidze regularnie plasuje się na podium, obraca niezłymi – jak na nasze warunki – pieniędzmi, rok w rok występuje w pucharach.
A teraz ma szansę – po raz pierwszy w historii – na wyjście z pucharowej grupy i udział w wiosennej fazie play-off!
- Tak jest. I ta szansa powoduje, że w klubie... mocno wahają się, jak podejść do meczu z Rakowem.
Co to znaczy?
- Zrinjski nie ma tak szerokiej kadry, jaka potrzebna jest na granie w lidze i w pucharach na najwyższym poziomie. Czasem trzeba podejmować trudne decyzje. Po niedzielnych derbach trener Stimac przyznał, że zastanawia się nad „przyoszczędzeniem” kilku zawodników w meczu z Rakowem.
No tak; za tydzień Zrinjski zagra jeszcze u siebie ze słabo spisującym się Rapidem. Jeśli wygra – awansuje do play offu!
- No właśnie! A prócz tego czekają go jeszcze dwa arcyważne mecze ligowe: z trzecim w tabeli FK Sarajevo i liderem, Boracem Banja Luka. Stąd dylematy trenera Stimaca. Zresztą widać je było już w spotkaniu z Veleżem. W bramce na przykład zagrał Marin Ljubić, żeby odpocząć mógł Goran Karacić. Ale... temu pierwszemu przydarzyła się kontuzja, i Karacić i tak musiał wejść na boisko. Za to zszedł z niego Nemanja Bilbija, co było dużą niespodzianką, bo on zawsze grywa od początku do końca! To serce zespołu.
No i jest bardzo skuteczny.
- Zawsze był. To jeden z tych napastników, który – mimo 35 lat – wciąż potrafi zdobywać bramki „z niczego”. Na nim oraz na wspomnianym Karaciciu w bramce, Jakovljeviciu na stoperze oraz na Mario Cuze w środku pola – opiera się kręgosłup Zrinjskiego. Nie wiem jednak, jaki skład wyjdzie na murawę w Sosnowcu. Lekarze starają się postawić na nogi m.in. Memiję – bocznego obrońcę, ważnego dla drużyny. Ale kontuzji jest więcej, podobnie jak ofiar jakiegoś wirusa, który ostatnio szalał w szatni.
Stąd tylko remis z Veleżem i wcześniejsza domowa porażka z ligowym przeciętniakiem, Posusje?
- Zapewne tak. Te dwa mecze były wyjątkowo kiepskie, ale generalnie Zrinjski – moim zdaniem – gra słabiej niż w poprzednim sezonie.
A ma u steru prawdziwą sławę chorwackiej piłki. Igor Stimac to przecież brązowy medalista mundialu '98 we Francji.
- Owszem. Ale Mario Ivanković lepiej rozumiał się z zawodnikami, a sama drużyna grała za niego efektowniej i skuteczniej.
To czemu latem go zmieniono?
- Po pierwsze – bo Stimac to gwiazda, były reprezentant, były selekcjoner. No wie pan – bla, bla bla... Uznano, że to splendor dla klubu, kiedy pojawiła się okazja jego zatrudnienia. Po drugie – Ivanković to człowiek zakochany w Zrinjskim od lat, długo związany z nim jako piłkarz, potem asystent trenerów pierwszego zespołu. A wie pan, jak to jest w futbolu: ludzi, którzy w klubie są „zawsze”, szanuje się najmniej...
Jak gra Zrinjski za kadencji Stimaca?
- Raczej nie zakłada wysokiego pressingu, próbując odzyskać piłkę. Woli rozgrywać ją od własnej bramki, powoli budując akcję. Taki styl powoduje, że być może ładnie się ten zespół ogląda, ale zbyt wielu okazji on nie tworzy. I jeszcze jedno: Raków – o ile zagra na maksa – zapewne będzie mieć przewagę fizyczną nad Zrinjskim.
Nie chwali pan przesadnie swych rodaków...
- Cóż... Mam wrażenie, że paru piłkarzy Zrinjskiego – począwszy od Jakovljevicia, czyli ostoi obrony – dziś gra słabiej niż w poprzednim sezonie. Może dlatego, że Stimac – wracający do Europy po azjatyckich wojażach trenerskich – bardziej skupia się na swojej karierze, niż na zespole! Chce być najważniejszy w szatni.
Mocne słowa!
- Ale – moim zdaniem – prawdziwe. Atmosfera wokół niego chyba się zagęszcza, od dłuższego czasu na przykład jego konferencje prasowe to nieustanne utarczki z dziennikarzami. Być może doświadczycie tego i w Sosnowcu!
Rozmawiał Dariusz Leśnikowski
Zrinjski w tej edycji LK
5:0 z Lincoln Red Imps (d) : Bilbija, Dujmović, Jakovljević, Damascan, Mikić0:1 z FSV Mainz (w)
0:6 z Dynamem Kijów (w)
2:1 z Häcken (d) : Cuze, Bilbija
◼ Raków – Zrinjski Mostar
dziś, 21.00 – Polsat Sport 2
Dżenan Hosić. Fot. archiwum Dżenana Hosicia
