Grupa śmierci
Rywalizacja Francji, Norwegii i Senegalu rozgrzewa wyobraźnię kibiców, ale czy Irak będzie tylko dostarczycielem punktów?
Kylian Mbappe i trener Didier Deschamps mają poprowadzić Francję do trzeciego tytułu mistrza świata. Uda się? Fot. Jeanne Accorsini/SIPA/PressFocus
Teraz dwukrotni mistrzowie świata uznawani są za jednego z głównych pretendentów do tytułu. Piłkarzy mają znakomitych, gwiazda na gwieździe! Żegnający się z francuską kadrą po 14 latach pracy Didier Deschamps ma w czym wybierać. Król strzelców poprzedniego mundialu Kylian Mbappe, będący w znakomitej formie Michael Olise, do tego plejada graczy z najlepszego klubowego zespołu na świecie, PSG.
Senegal? Też jest mocny. - Tak teraz, jak i wtedy Francja była faworytem, mając w składzie najlepszych strzelców z najlepszych lig, wtedy byli to Henry, Trezeguet, Cisse, był jeszcze przecież Zidane. Teraz z przodu mają Dembele, Mbappe, Olise. Kontekst może jest inny niż wtedy, ale rywalizacja na boisku ta sama. Tamto zwycięstwo sprzed 24 lat to jedno z najważniejszych – jeżeli nie najważniejsze – w historii senegalskiego futbolu. Na pewno wszyscy liczymy na powtórkę – mówi Aliou Goloko, dziennikarz z Dakaru.
Jest też mająca olbrzymią moc z przodu Norwegia. To nie tylko niesamowity król strzelców Premier League Erling Haaland, który w kadrze ma więcej bramek niż występów (!), ale też inni, jak Alexandre Sorloth, Jorgen Strand Larsen czy 21-letni Antonio Nusa.
Na dokładkę jest Kopciuszek, czyli Irak, który na amerykańskim turnieju będzie… najbardziej polską ekipą! W kadrze zespołu prowadzonego przez australijskiego trenera Grahama Arnolda jest dwójka zawodników z naszej ekstraklasy: Hussein Ali z Pogoni Szczecin i kapitan Cracovii Amir Al-Ammari. - Grupa jest bardzo mocna, trudna. Pojedziemy jednak bez kompleksów. Nie ma na nas żadnej presji, a trzeba się będzie cieszyć każdym momentem, każdym spotkaniem na mistrzostwach. Powalczymy – zapewnia z uśmiechem 28-letni pomocnik Pasów.
Michał Zichlarz
