Grodziska masakra piłą mechaniczną

Raz, dwa, trzy, cztery - to najkrótsze podsumowanie meczu Pogoni Grodzisk z Miedzią Legnica.

Piotr Stokowiec ma powody do satysfakcji. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus

Pogoń zmiażdżyła Miedź łatwiej niż można było się spodziewać. Tak naprawdę mogła strzelić dwa razy więcej bramek i nikt z gości nie powinien mieć pretensji. Aż dziw bierze, że przed spotkaniem za faworytów starcia uważani byli legniczanie...

Tuż przed przerwą, tuż po przerwie

Gospodarze łatwo dochodzili do kolejnych sytuacji bramkowych. Pierwsza z nich miała miejsce już w 1 minucie, kiedy Mateusz Szczepaniak dryblował w polu karnym, ale zamiast strzelać, liczył na karnego. Jednak wychowanek Legii poprawił się jeszcze przed przerwą, zdobywając dwa gole. Przy pierwszej bramce miał zdecydowanie zbyt dużo miejsca, a w drugiej z akcji bramkowych wolnej przestrzeni było jeszcze więcej. Goście źle skończyli pierwszą połowę. A drugą zaczęli jeszcze gorzej, bo już w 46 minucie Pogoń strzeliła trzecią bramkę. Co prawda po interwencji VAR nie została uznana, a powodem tego był wcześniejszy faul - bramkarz Miedzi Dmytro Sydorenko był faulowany przez jednego z rywali. Dosłownie jednak za chwilę gospodarze strzelili po raz kolejny, tym razem już zgodnie z przepisami. A właściwie nie oni - była to bowiem bramka samobójcza. Własnego bramkarza pokonał Mateusz Grudziński. Wynik meczu ustalił po koniec w 86 minucie Jakub Lis.

- Kontrolowaliśmy to spotkanie i cieszę się, że potrafiliśmy być różnorodni. W odpowiednich momentach nie dopuszczaliśmy Miedzi do klarownych sytuacji. Daleko nam jednak do hurraoptymizmu choć wiem, że to jakaś niespodzianka - mówił po mecz zadowolony trener Piotr Stokowiec

Słabo to widzę...

Miedź? Angażowała zbyt wielu zawodników w wysoki pressing. To był błąd, który pomógł gospodarzom. Do tego grała nieskutecznie. Nie była w stanie wykorzystać nawet sytuacji sam na sam. To był kolejny słaby mecz Miedzi, która nie dość, że wysoko przegrała z beniaminkiem, to w dodatku była to  jej trzecia kolejna porażka z rzędu! Ekipa z Legnicy wciąż nie ma więc na koncie żadnych punktów w tym sezonie! Jeśli podopieczni Wojciecha Łobodzińskiego szybko nie poprawią bilansu, wiadomo, co czeka trenera. Na razie brak nie tylko wyników, ale i widocznego pomysłu na organizację gry. Miedź zajmuje ostatnie miejsce w pierwszoligowej tabeli.

To zdecydowanie najbardziej dotkliwa porażka Miedzianki w tym sezonie, wręcz klęska. A przecież już za tydzień derby ze Śląskiem Wrocław na Tarczyński Arena. - To smutne popołudnie dla nas - przyznał trener Łobodziński. - Gospodarze wygrali zasłużenie. Cóż mogę powiedzieć po trzech porażkach? W takich chwilach poznaje się dobrego trenera i... faceta. Muszę więc pozbierać swój zespół, znaleźć rozwiązanie na to, by nie tracić tak wielu bramek w tak łatwy sposób. Mecz był wyrównany do straty pierwszej bramki, później niestety chęć gonienia wyniku sprawiała, że za bardzo się odkrywaliśmy - dodał.

(pacz)

OCENA MECZU⭐

◼  Pogoń Grodzisk Mazowiecki – Miedź Legnica 4:0 (2:0)

1:0 – Szczepaniak, 39 min, 2:0 – Szczepaniak , 45 min, 3:0 – Grudziński , 49 min (samobójcza), 4:0 - Lis, 86 min

POGOŃ: Kieszek - Kargulewicz (77. Olewiński), Noiszewski, Gajgier, Farbiszewski, Wypart (66, Konstantyn) - Korczakowski (77. Jędrasik), Łoś, Adkonis, Szczepaniak (66. Lis) - Adamski (83. Gieroba). Trener Piotr STOKOWIEC.

MIEDŹ: Sydorenko - Rezacz (74. Szymoniak), Kovacević, Diallo, Grudziński - Podgórski, Serafin (46. Kwiecień), Letniowski (46. Mioc), Engvall (62. Mansfeld), Antonik (74. Cordoba) - Stanclik. Trener: Wojciech ŁOBODZIŃSKI.

Sędziował  Damian Kos (Gdańsk). Widzów: 900. Żółte kartki: Adkonis - Letniowski, Kovacević