Grand Prix bez Stadionu Narodowego?

Polski Związek Motorowy rozważa postawienie ultimatum.

Fot. Pressfocus

Informację na ten temat przekazał Mateusz Puka z WP Sportowych Faktów. Brak turnieju Grand Prix w Warszawie, od kilku lat rozgrywanego na Stadionie Narodowym na specjalnie przygotowywanym torze, ma być jedną z kart przetargowych w rozmowach z FIM (Międzynarodowa Federacja Motocyklowa), a przede wszystkim z szefem Komisji Wyścigów Torowych, Armandem Castagną. Włoch od dawna jest krytykowany w polskim środowisku za swoje decyzje dotyczące żużla. 

Cały problem dotyczy dzikich kart przyznawanych na przyszłoroczny cykl Grand Prix. Otrzymali je Mikkel Michelsen, Jason Doyle, Kai Huckenbeck i Jan Kvech. W tym gronie brakuje choćby jednego Polaka. W całej stawce przyszłorocznego cyklu będzie więc tylko dwóch reprezentantów Polski, najmniej od 10 lat. Stąd też władze polskiego żużla zdecydowały podjąć rękawice. Postawiły FIM ultimatum - albo zrezygnują z przyznawania dzikich kart na poszczególne turnieje i przyznają jedną dla Polaka, lub też rozpocznie się problem. 

Rezygnacja z organizacji turnieju w Warszawie byłaby ciosem wizerunkowym. W dodatku Polskie władze chcą wprowadzić (w przypadku odrzucenia ultimatum) od sezonu 2026 limitu w postaci maksymalnie jednego zawodnika z cyklu Grand Prix w zespołach PGE Ekstraligi i Metalkas 2. Ekstraligi. Castagna w listopadziema przyjechać do Polski i dyskutować z polskimi władzami. 

(pt)