Grabara świeci na czerwono

Czy reprezentant Polski spadnie z Bundesligi?

W Niemczech również funkcjonują „rozmowy wychowawcze” przy płocie. Tutaj kibicom Wolfsburga tłumaczy się Yannick Gerhardt. Fot. VfL Wolfsburg

NIEMCY

Stuttgart bił i bezradny Wolfsburg tylko patrzył, czy równo puchnie. Szwaby pokonały Wilki 4:0 i zepchnęły je do strefy spadkowej. Jak na złość dla  ekipy Volkswagena, wygrały Werder Brema oraz St Pauli i zremisował Mainz. W Dolnej Saksonii sprawy mają się coraz gorzej.

Pewnym paradoksem porażki ze Stuttgartem był fakt, że najwyżej ocenionym piłkarzem Wolfsburga został... bramkarz. Kamil Grabara po raz kolejny nie zawiódł. Przy straconych golach był bez szans, bo przeciwnicy wjeżdżali w jego obronę jak w masło, a dodatkowo raz pomógł im rykoszet. Golkiper z Rudy Śląskiej i tak obronił siedem uderzeń. To fatalny obraz klubu, który dysponuje siódmym najwyższym budżetem płacowym w Bundeslidze (niektórzy nawet twierdzą, że jeszcze wyższym). W środku nic się jednak nie zgadza – panuje wieloletni chaos, pomieszanie z poplątaniem, źle zbalansowana kadra (na papierze bardzo jakościowa), zderzające się sprzeczne koncepcje zarządzających. Wydawało się, że na początku tygodnia dojdzie do drugiego zwolnienia trenera w tym sezonie, ale Daniel Bauer – zatrudniony w listopadzie – na razie utrzymał posadę. Podobnie jak dyrektor zarządzający, Peter Christiansen (znajomy Grabary z Kopenhagi).

– Klub jest niezdrowy – powiedział wicekapitan Yannick Gerhardt, posiadający drugi najdłuższy staż w zespole (latem stuknie dekada). – Zbyt rzadko udaje się sprostać naszym standardom. Rozbieżność między aspiracjami a rzeczywistością jest ogromna. Musimy zaakceptować fakt, że walczymy o przetrwanie i o każdy punkt – dodał zawodnik, który dla Wilków zagrał 285 razy. Oliwy do ognia dolał sam trener Bauer, który skrytykował to, co dzieje się wewnątrz VfL. – Faktem jest, że musimy zmienić wiele struktur. Atmosfera i kultura, które panują w klubie, nie pasują do realiów Bundesligi. Potrzebujemy innego sposobu myślenia – Bauer zaatakował szefostwo, co niektórzy uznali za koniec jego pracy w Wolfsburgu. Na razie się jednak utrzymał. Zapowiedział jednak, że drużyna potrzebuje całkowitej zmiany taktycznej, którą zaprezentuje zapewne w kolejnym meczu, z beniaminkiem HSV. Grabara chyba powinien się już bać tych pomysłów...

Piotr Tubacki

Pierwszy raz w seniorach!

Dariusz Stalmach otworzył swój dorobek bramkowy w Magdeburgu. Jego trafienie z Karlsruhe nic jednak nie dało, bo FCM przegrał 1:3. Dla 20-latka z Tarnowskich Gór był to pierwszy seniorski gol w karierze! Pomocnik dostał długie podanie, zgrał z pierwszej piłki do partnera i wyszedł na pozycję, otrzymał futbolówkę zwrotną i wykończył akcję. Wielkiej radości z tego jednak nie było. Magdeburg jest przedostatni w 2. Bundeslidze. – Potrzebujemy każdego punktu. Nie ma znaczenia, jak zdobywamy bramki – najważniejsze, by wygrywać. Każdy z nas chce grać w 2. Bundeslidze w przyszłym sezonie – powiedział Stalmach, który po trudnym półtoraroczu w Magdeburgu wreszcie zaczyna odgrywać jakąś rolę w zespole. Czasami nawet wybiega od początku, tak jak najlepszy strzelec drużyny, Mateusz Żukowski.

(PTub)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się