Gra o schedę
W hierarchii atakujących Bartłomiej Bołądź jest pierwszy – przyznał Nikola Grbić, szkoleniowiec Biało-czerwonych.
Bartłomiej Bołądź jest najbliżej przejęcia pałeczki po Bartoszu Kurku. Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus
W nadchodzącym sezonie reprezentacyjnym Polacy będą musieli sobie radzić bez Bartosza Kurka. Siatkarz postanowił odpocząć i zregenerować się po trudnej ligowej rywalizacji w Japonii. – Bartosz Kurek powiedział, że ten sezon różnie się dla niego układał, on nie czuje się dobrze. Skoro nie gra dobrze, nie czuje się dobrze, to przekazał mi, że chce odpocząć. Gdyby mi tak nie powiedział, to byłby w kadrze – wyjaśnił powody nieobecności wieloletniego kapitana kadry Nikola Grbić. – W tym sezonie go nie będzie i nie zagra także w mistrzostwach Europy. Relacja z Bartkiem jest dla mnie bardzo ważna, bo to nasz kapitan. To typ zawodnika, który będąc zdrowym i na dobrym poziomie, dodaje wiele jakości. Byłbym głupi, gdybym wówczas go pomijał. Jednak teraz jest taka, a nie inna decyzja, ale zostawiam mu drzwi otwarte. Nie widzę przeszkód, żeby wrócił – dodał.
Dla reprezentacji to ogromna strata. Kurek od lat był podporą i liderem reprezentacji. Nie tylko sportowym, ale też mentalnym. To on mobilizował kolegów w trudnych chwilach i walczył za dwóch. Nie bez kozery kadrę nazywano „Gangiem Łysego”, co podkreślało rolę, jaką w niej pełnił 38-latek.
Pod nieobecność Kurka opaskę kapitańską przejął Aleksander Śliwka. Trudniej będzie znaleźć jego następcę na pozycji atakującego.
Grbić do szerokiej kadry powołał sześciu atakujących: Bartłomieja Bołądzia, Kewina Sasaka, Aliaksieja Nasewicza, Bartłomieja Gomułkę, Dawida Dulskiego oraz zaledwie 20-letniego Wojciecha Gajka.
Bohater finałów
Dzięki znakomitym występom w finale PlusLigi wystrzeliły akcje Bołądzia. Zawodnik Aluronu CMC Warty Zawiercie w fazie zasadniczej niczym się nie wyróżniał. Miał lepsze i gorsze mecze. W pewnym momencie stracił nawet miejsce w pierwszej szóstce na rzecz Kyle’a Ensinga. Jednak gdy zaczął się play off, pokazał pełnię swojego potencjału. Finałowe mecze z Bogdanką LUK Lublin były już jego popisem. Miał ogromny udział w wywalczeniu przez Jurajskich Rycerzy pierwszego mistrzostwa Polski w historii. Nie tylko kończył ataki, ale też był silnym punktem w bloku, zatrzymał nim nawet takiego specjalistę od ofensywy jak Wilfredo Leon, do tego mocno i precyzyjnie serwował. Słowem był niezastąpiony. Jego świetna postawa nie uszła uwadze Grbicia. – Bartek w hierarchii atakujących w kadrze jest oczywiście pierwszy. Tak, jak gra teraz – byłoby super, gdyby został na tym poziomie – z uśmiechem stwierdził Serb po jednym ze spotkań finału PlusLigi.
Trudniejsza jest sytuacja Sasaka. 29-latek sporo sezonu stracił przez kontuzję. Wrócił dopiero pod koniec rozgrywek, ale i tak nie był jeszcze w pełni przygotowany do wysiłku. Trener Bogdanki LUK, Stephan Antiga, wpuszczał go tylko na krótkie chwile, na podwyższenie bloku, ewentualnie zagrywkę. Grbić wierzy jednak w niego. Liczy, że w drugiej części sezonu, którego ukoronowaniem będą mistrzostwa Europy, Sasak odzyska wysoką dyspozycję. To zawodnik o idealnych warunkach (208 cm), który już w 2023 roku udowodnił, że potrafi udźwignąć presję w Lidze Narodów.
Powiew młodości
Za plecami dwójki doświadczonych coraz śmielej poczynają sobie młodzi, gniewni. To drugi rok z rzędu, kiedy szansę dostają dwaj wyróżniający się zawodnicy – 23-letni Aliaksiej Nasewicz oraz rok starszy Bartosz Gomułka. Statystki tego pierwszego w PlusLidze są imponujące. W zakończonym sezonie w 24 meczach zdobył aż 426 punktów, co stawia go w dziesiątce najlepiej punktujących zawodników ligi. Jego atutem jest też potężny serwis (37 asów). Z kolei Gomułka w PGE Projekcie Warszawa sezon zaczął w roli rezerwowego. Szybko jednak wygryzł z „szóstki” Linusa Webera. W grze o medale, mimo niewielkiego doświadczenia, potrafił przejąć rolę lidera punktowego, np. w półfinale z Bogdanką LUK zdobył 17 punktów.
Przez Francję do kadry
Nie można zapominać o Dawidzie Dulskim, który w kadrze debiutował już w 2023 roku. Potem jednak miał trudny okres, z PSG Stalą Nysa spadł nawet z PlusLigi. Zbawienny okazał się dopiero wyjazd do Francji. W barwach Nice Volley-Ball stał się gwiazdą tamtejszej ligi.
Listę zamyka 20-letni Wojciech Gajek. To inwestycja w przyszłość – po sukcesach w kadrach juniorskich ostatni rok spędził w lidze uniwersyteckiej w USA. W nowym swój talent szlifować będzie w lidze francuskiej.
