Gra o przetrwanie
- Przygotowujemy trzyletni plan wyjścia z tej trudnej sytuacji po to, żeby marka przetrwała – mówi Adam Gorol, prezes klubu z Jastrzębia-Zdroju.
Przez lata Jastrzębianie byli wizytówką polskiej siatkówki. Fot. Weronika Morciszek/PressFocus
Jastrzębski klub w ostatniej dekadzie były jedną z wizytówek polskiej siatkówki. Miał stałe miejsce w czołówce PlusLigi, Regularnie występował i to z sukcesami – dwukrotnie dotarł do wielkiego finału - w Lidze Mistrzów. Decyzja Jastrzębskiej Spółki Węglowej o wycofaniu się ze sponsorowania klubu spowodowała, że Jastrzębski Węgiel zmuszony został wycofać się z rozgrywek PlusLigi.
- Z oczywistych powodów wycofaliśmy się z rywalizacji ligowej. Trwa procedura przenoszenia Akademii Talentów w struktury naszego właściciela, czyli do klubu sportowego Jastrzębie Borynia (stowarzyszenie) – wyjaśnił Adam Gorol, który jest wdzięczny JSW za wsparcie. - To dzięki JSW SA zbudowaliśmy taką markę klubu. Odnieśliśmy wiele sukcesów na arenie krajowej i międzynarodowej oraz zbudowaliśmy Akademię Talentów, która jest naszym sztandarowym projektem – dodał. Zaznaczył, że plan restrukturyzacji Jastrzębskiego Węgla ma obejmować rozłożenie w czasie spłaty zobowiązań. - Chcemy się rozliczyć z wierzycielami (w tym gronie są też siatkarze), żeby spółka przetrwała i nie było potrzeby składania wniosku o jej upadłość. Bo to jest najgorsze rozwiązanie. Chodzi o zachowanie gotowości formalno-prawnej do kontynuacji działalności – powiedział Gorol.
Przyznał, że celem jest powrót zespołu Jastrzębskiego Węgla w przyszłości do ekstraklasy na bazie Akademii Talentów, albo w innej formule. - Akademia zostaje od strony organizacyjnej przeniesiona do stowarzyszenia i tam ten projekt będzie rozbudowywany. Do tej pory było tak, że pion edukacyjny akademii i tak prowadziło stowarzyszenie, a sportowy – spółka. Dlatego nie będzie żadnego problemu, tym bardziej, że stowarzyszenie posiada zasoby w nieruchomościach. Ma obiekt do realizacji działalności statutowej – wyjaśnił.
Nie ukrywał jednak, że projekt akademii jest deficytowy, więc jest konieczność odciążenia Jastrzębskiego Węgla od tych kosztów i pozyskania dla niej sponsora. Prawdopodobnie do Jastrzębia-Zdroju przeniesie się zespół Barkomu Każany Lwów, który w PlusLidze podejmował rywali w czterech miastach, w ostatnim sezonie w Elblągu. - Idea zaproszenia Barkomu Każany Lwów wyszła ode mnie. Chodzi przede wszystkim o kontynuowanie w naszym mieście wielkich tradycji siatkarskich. Jeżeli chodzi o stronę formalną, to siedziba będzie przeniesiona do Jastrzębia-Zdroju, jest w toku procedowania zmiana nazwy i inne sprawy, żeby klub sportowy Barkom był jak najbardziej dostosowany do realiów naszego miasta. Takie są wstępne uzgodnienia z prezesem Barkomu, Olehem Baranem - powiedział Gorol.
Prawdopodobnie w nazwie ukraińskiego zespołu znajdzie się człon nawiązujący do nowej lokalizacji. Ta kwestia jest przedmiotem finalnych uzgodnień. „Łącznikiem” między samorządem miasta, a Barkomem ma być dotychczasowy prezes Jastrzębskiego Węgla. Przyznał on, że ma świadomość, iż zapełnienie trybun jastrzębskiej hali będzie niełatwe w kolejnym sezonie. - Będzie potrzeba czasu, żeby ten zespół, jednak nowy w Jastrzębiu, zyskał zaufanie kibiców. Ale jednak z drugiej strony będzie rozgrywał swoje mecze w najwyższej klasie rozgrywkowej i będą tutaj przyjeżdżały topowe ekipy, cała nasza liga, która jest przecież czołówką światową, wielkie nazwiska, wielkie kluby. Zrobię osobiście wszystko, żeby przekonać do kibicowania jastrzębskiej siatkówce, bo w tym momencie tak to należy definiować – zaznaczył.
Podkreślił, że ma duży szacunek dla właściciela Barkomu, który wykłada swoje prywatne pieniądze i zaufał partnerom w Jastrzębiu-Zdroju. - Współpraca na starcie wygląda bardzo dobrze, no i nie można w przyszłości wykluczyć fuzji czy też wspólnego projektu „plusligowego”. To się naturalnie nasuwa, że połączenie w przyszłości zasobów jednego i drugiego klubu może być wielką, wielką siłą – podsumował prezes Gorol.
