Gra o piłkarski uniwersytet

Rozmowa z Waldemarem Matysikiem, 55-krotnym reprezentantem Polski, medalistą MŚ 1982, piłkarzem m.in. Górnika Zabrze, AJ Auxerre i Hamburger SV, trzykrotnym mistrzem Polski

Z Albanią mamy rachunki do wyrównania za kwalifikacje do Euro 2024. Fot. Press Focus

Za nami losowanie barażów do mistrzostw świata. Cieszymy się, że trafiliśmy na Albanię. Słusznie?

- Żeby zagrać w finale ze Szwecją czy Ukrainą, najpierw trzeba pokonać tego rywala. Każdego przeciwnika trzeba traktować z respektem, do każdego spotkania trzeba podejść z szacunkiem. Myślę, że to dobry los patrząc na tę ścieżkę barażową. Wiemy jednak jaka dziś jest piłka. Wystarczy tylko trochę kogoś zlekceważyć, nie podejść jak powinno i... źle się wszystko kończy.

Tym bardziej, że to spotkania z cyklu być albo nie być

- Walczymy o finały mistrzostw świata, a to przecież dla każdego piłkarza uniwersytet.

Nie tak dawno, bo we wrześniu 2023 roku Albańczycy pokonali nas w Tiranie 2:0 w eliminacjach Euro 2024.

- To wymagający przeciwnik, który daje z siebie wszystko. Teraz znowu nabrał pewności zajmując drugie miejsce w grupie (Albańczycy wyprzedzili m.in. Serbię, którą pokonali na wyjeździe 1:0 – przyp. red.). Łatwo nie będzie. Trzeba być dobrze przygotowanym i pokazać te nasze polskie cechy piłkarskie: wybieganie i waleczność. Do tego technika i taktyka. Mamy dobrego trenera, mamy dobrą drużynę, która dwa razy zremisowała z Holandią. Nabraliśmy pewności, muszą się z nami liczyć. Początek dobry, mamy drugie miejsce. Kto wie: gdyby ta zmiana byłaby zrobiona wcześniej, to może i byłby awans z pierwszej lokaty?

Wnioski po tych ostatnich meczach z Holandią i Maltą?

- Z Holandią wiadomo, że było super. Z Maltą łatwo nie było, ale z drugiej strony mogę powiedzieć, jak tutaj w Niemczech, gdzie mieszkam, było. Ta atmosfera kiedy męczyli się w eliminacjach z Luksemburgiem (Die Mannschaft wygrał na wyjeździe 14 listopada ledwie 2:0 – przyp. red.). Wiadomo, nikogo nie można lekceważyć, ale pamiętam, że lata temu, my też tam na Malcie ledwie wygraliśmy w eliminacjach. Zwyciężyliśmy na kamiennym boisku w meczu, który nie został dokończony, gdzie Włodziu Smolarek trochę sprowokował miejscowych. Albania to dużo silniejszy rywal niż Malta. Trzeba być odpowiednio przygotowanym, ale wiem, że wszystko będzie w porządku, bo Jasiu Urban i nasza kadra chce jechać na MŚ. To jest najważniejsze.

Grał pan w meczu z Albanią w eliminacjach do MŚ 1986 w Mielcu. Było to w końcu października 1984 roku, a skończyło się na remisie 2:2, po wyrównującej bramce zdobytej przez Andrzeja Pałasza w końcówce. Co pan pamięta z tamtego spotkania?

- To był nieprzyjemny przeciwnik. Nie pozwolili nam wtedy grać, prezentując się solidnie w defensywie, a do tego wyprowadzając groźne kontry. Tak samo będzie teraz w Warszawie. Będą się bronić, a my musimy się nastawić na atak pozycyjny. Trzeba sprawić, żeby tutaj wszystko dobrze z naszej strony wyglądało. Żeby jeszcze wszystko było bardziej intensywne, żeby ten pressing z naszej strony był wysoki. Trzeba pamiętać o odpowiednim nastawieniu na stałe fragmenty gry, element dzięki któremu można zdobyć bramkę. Na pewno będzie to ciekawy mecz. Podkreślę raz jeszcze: nie myślmy teraz o Ukrainie czy Szwecji, ale wszystkie siły skoncentrujmy na meczu z Albańczykami.

Jan Urban na początek pracy z kadrą ma świetny bilans, bo z sześciu meczów cztery wygrał i dwa zremisował. Nawet Kazimierz Górski nie miał na początku takiego bilansu!

- Mieliśmy rację, że chcieliśmy Janka Urbana! To trener europejskiego formatu. Był w Hiszpanii, w naszej lidze prowadził najlepsze zespoły, ma doświadczenie. Jest osobą, która dużo nam daje. Te wyniki mówią za niego.

Coś co w tej reprezentacji należałoby poprawić?

- Na pewno grę w tym ataku pozycyjnym, grę skrzydłami. Trzeba robić tam przewagi i wbiegać za linię obrońców. Nawet im dać piłkę, żeby nas zaatakowali, a potem po przechwycie zagrać jak Lewandowski zagrał w meczu z Holandią do Kamińskiego. Widać było jak van Dijk był zły na siebie za to co się stało, za tę straconą bramkę. Na takie elementy trzeba zwrócić uwagę, ale trener Urban chłopakom to na pewno podpowie. To będą takie mecze, jak za naszych czasów, kiedy walczyliśmy o mundial w Hiszpanii w 1982 roku z NRD czy trzy lata później z Belgią na Stadionie Śląskim w grze o Meksyk. Trzeba zrobić wszystko, żeby zagrać na mistrzostwach, tam jest cała światowa śmietanka.

Od lat mieszka pan w Niemczech. Jak tam odebrano awans na mundial i ostatnią wysoką wygraną ze Słowacją aż 6:0?

- Po tych męczarniach z Luksemburgiem były krytyczne komentarze. Teraz nagle znowu wypowiedzi, że już „mam drużynę na mistrzostwa świata”. Eksperci zwracają jednak uwagę na jedno, mówił o tym choćby Matthias Sammer: waleczność i technika jest, ale musi być to co cechowało niemiecki futbol wcześniej. Chodzi o walkę, kondycję i dojeżdżanie rywala po 70 minucie meczu, kiedy potrafili wyjść z sytuacji przegrywając nawet 0:2. Kondycja obecnej drużyny ewidentnie musi być poprawiona. Jeśli tak będzie, jeśli intensywność gry będzie wysoko, to Niemcy nawet z tymi najsilniejszymi - z Francją czy Brazylią powalczą. Ja zawsze mówię, czasami dobrze, jak my, po górach pobiegać, a nie tylko grać na boisku. Tam się człowiek hartował i wyrabiał siłę oraz wytrzymałość. To przekładało się potem na te szalone bieganie po boisku. Dziś jednak już nie wszyscy chcą tak  trenować.

Rozmawiał Michał Zichlarz       

Waldemar Matysik to dwukrotny uczestnik MŚ (1982 i 1986). Fot. Michał Zichlarz  

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się