Górnik trzęsie ligą
Osiem ligowych meczów – siedem zwycięstw. Cztery wyjazdy – komplet wygranych. Zabrzanie idą jak burza!
Rafał Janicki rozegrał w Kielcach znakomite spotkanie. Fot. Marta Badowska/PressFocus
Jedenastka z Zabrza zalicza nie tylko najlepszy start w lidze w XXI wieku, ale w ogóle jeden z najlepszych w swojej historii – nawiązując do lat 60. ubiegłego wieku, kiedy z takimi zawodnikami, jak Hubert Kostka, Stanisław Oślizło, Włodzimierz Lubański, Erwin Wilczek czy patron stadionu Ernest Pohl Górnik raz za razem zdobywał mistrzostwo i Puchar Polski.
Najlepiej od lat!
W latach 60. Górnicy mistrzami Polski byli aż sześć razy, a krajowy puchar wywalczyli w tym czasie trzykrotnie. Teraz są inne czasy, ale Zabrzanie znowu zaczynają liczyć się w stawce. W poprzednim sezonie drużyna prowadzona przez Michala Gasparika po 54 latach ponownie zdobyła – po raz siódmy w historii – Puchar Polski i po 32 latach zameldowała się na podium ekstraklasy. W 1994 roku, po przekręcie przy Łazienkowskiej w meczu z Legią o tytuł, było trzecie miejsce, a ostatnio druga lokata.
Teraz ekipa słowackiego szkoleniowca idzie za ciosem. Owszem, nie udało się w europejskich pucharach, ale w ekstraklasie jest więcej niż znakomicie. Kto by się spodziewał, że po ośmiu ligowych grach Górnik będzie miał siedem wygranych. A mogło być jeszcze lepiej, bo przecież w przegranych derbach z GieKSą u siebie jeszcze w 90 minucie było 2:1 dla wicemistrza Polski! Tak czy inaczej wybrzydzać nie można.
We wtorkowym studiu Canal+ eksperci zastanawiali się, czy po takim meczu jak ten z Koroną, wygranym 2:0 po trafieniach Petera Federico, trener Gasparik będzie miał co analizować. To był perfekcyjny mecz, jeżeli chodzi o taktyczną stronę, o czym zresztą szkoleniowiec mówił na konferencji pomeczowej. – Chłopcy zagrali świetnie taktycznie. Bardzo ważna była pierwsza bramka, która zadecydowała o przebiegu meczu. Ten gol miał duży wpływ na naszą postawę w drugiej połowie. Szkoda tylko, że nie zamknęliśmy tego meczu wcześniej, ale chłopcy pokazują, że zespół idzie do przodu – chwalił, i słusznie, trener zza południowej granicy.
Wziął to na siebie
Inne nastroje panują w Kielcach. Korona latem zrobiła zakupy za prawie 6,5 mln euro. To dwa razy więcej niż Górnicy. Kielecka drużyna chce walczyć o europejskie puchary, ale na razie ma podstawowy problem. Nie potrafi wygrywać u siebie! Z czterech meczów w tym sezonie – trzy remisy i wtorkowa porażka z Zabrzanami.
W poprzednim sezonie Scyzoryki też nie grały u siebie dobrze, bo na Exbud Arenie zdobyły 26 punktów, a nawet spadkowicze – Arka i Lechia – były w tym względzie lepsze. – Ten mecz był dla nas sprawdzianem, w którym miejscu jesteśmy, bo graliśmy z liderem. Niestety, oblaliśmy – przyznał trener Korony Jacek Zieliński, przypominając, że jego zespół wciąż jest w fazie budowy.
Nic nie usprawiedliwia jednak tego, że jego zawodnicy w ciągu 95 minut nie byli w stanie oddać ani jednego strzału! Co z tego, że mieli piłkę przez 64 proc. czasu, co z tego że wymienili 661 podań (przy 381 przeciwnika), skoro w żaden sposób nie przełożyło się to na finalizację akcji. – Jako trener biorę to na swoje barki. Trzeba po prostu pokłonić się Górnikowi, bo zagrał świetnie w obronie, a my mamy materiał do przemyśleń – krótko skomentował jeden z najbardziej doświadczonych szkoleniowców w ekstraklasie. Przed reprezentacyjna przerwą Korona zagra jeszcze u siebie z Rakowem, z kolei Górnicy jadą do Lublina na starcie z Motorem. Czy obie serie będą podtrzymane? Okaże się w sobotę.
Michał Zichlarz
