Górnik jest… najgorszy!
Biorąc pod uwagę wyniki ekstraklasowych zespołów od początku listopada, za dziewięć ostatnich kolejek, zabrzanie są na ostatnim miejscu!
Górnicy choć się starają, to ostatnio nie punktują. Na pierwszym planie Sondre Liseth. Fot. Pressfocus.pl
Spoglądając na ligową tabelę można powiedzieć, że jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Zabrzanie nadal są na eksponowanym miejscu w czołówce, ale za chwilę może się to zmienić.
Fatalna seria
Patrząc na długofalowy trend w wyrównanym sezonie ekstraklasy, Zabrzanie w ostatnich miesiącach radzą sobie źle. Biorąc pod uwagę ostatnie dziewięć meczów, są na ostatnim 18. miejscu z ledwie ośmioma „oczkami”! Przed ostatnią kolejką za Górnikiem była jeszcze Arka i dołująca Legia, ale akurat one swoje gry w 22. kolejce rozstrzygnęły na własną korzyść. Co innego Zabrzanie, którzy po raz drugi z rzędu w tym roku przegrali na Stadionie im. Ernesta Pohla. Mecz z Portowcami wpisuje się w ich słabą serię, a przecież jesienią byli rewelacją, wiceliderami po pierwszej części rozgrywek.
Licząc czas od początku listopada, w lidze były tylko dwie wygrane, na początku listopada z Arką 5:1 i w pierwszym tegorocznym meczu w derbach z Piastem 2:1. Oprócz tego dwa remisy i aż pięć porażek, w tym dwie wiosną u siebie - z Lechem i Pogonią.
Przegrane to jedna sprawa; druga rzecz to tracone bramki. W 9 ostatnich ligowych grach, Górnicy stracili aż 17 goli, najwięcej w lidze. Jasne, na wszystko zapracowały dwa mecze pod koniec zeszłego roku, z Radomiakiem (0:4) i z Lechią (2:5). Ale jedenastka z Zabrza ma problem, żeby zagrać na zero w tyłach.
Na już 25 ligowych i pucharowych meczów w tym sezonie, tylko pięć razy udało się jej nie stracić gola. Co ciekawe wszystkie te pięć meczów to pierwszych 10 spotkań rozgrywek 2025/26! Ostatni mecz na zero w tyłach to spotkanie w Pucharze Polski z rezerwami Legii w Urszulinie, dokładnie… 5 miesięcy temu, 24 września! Od tamtego czasu jest zawsze jakaś strata: albo mniejsza w konsekwencjach, albo większa - jak z Pogonią w sobotę.
Ufa swojej drużynie
Trener Michal Gasparik po porażce ze Szczecinianami był mocno przybity. – Bardzo szkoda takiej przegranej w domu. Był to remisowy mecz, potrzebujemy trochę więcej szczęścia – podsumował szkoleniowiec drużyny z Zabrza. I dodał: - Jak jesteśmy w dobrej formie, jak było to na początku sezonu, jak pierwsi strzelamy bramki, to wygrywamy. Jak nie jesteśmy w najwyższej dyspozycji, to przegrywamy, jak z Pogonią. Jak będzie w kolejnych grach? Wierzyłem, że z Pogonią wygramy, że o te puchary będziemy walczyć. Na razie walczymy jak wszyscy o wszystko. Równie dobrze możemy skończyć na 9. miejscu, bo przecież te punktowe różnice w tabeli nie są duże. Ale na razie jesteśmy wysoko, musimy walczyć, musimy punktować i zdobywać bramki. Na pewno potrzebujemy takiej jakości, jaką wnosił Ousmane Sow, który w tych meczach, kiedy było 0:0, dawał nam coś specjalnego. Czekamy na zawodnika, który w tym kluczowym momencie zrobi coś więcej. Na razie systemowo ta nasza gra wygląda OK, ale brakuje tego czegoś z przodu. Ufam jednak drużynie, ufam chłopakom, wierzę, że jeszcze powalczymy.
Michał Zichlarz
LIGOWE MECZE GÓRNIKA OD LISTOPADA
◾ 2 listopada – Arka Gdynia (dom) 5:1◾ 7 listopada – Zagłębie Lubin (wyjazd) 0:2
◾ 21 listopada – Wisła Płock (d) 1:1
◾ 28 listopada – Radomiak (w) 0:4
◾ 5 grudnia – Lechia Gdansk (w) 2:5
◾ 31 stycznia – Piast Gliwice (d) 2:1
◾ 7 lutego – Lech Poznań (d) 0:1
◾ 16 lutego – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:1
◾ 21 lutego – Pogoń Szczecin (d) 0:1
Bilans: 9 meczy, 2 zwycięstwa, 2 remisy, 5 porażek, bramki 11:17
Bardzo boli
PIĘĆ PYTAŃ DO… MARCELA ŁUBIKA, bramkarza Górnika Zabrze
1. Jak ocenić końcówkę waszego meczu z Pogonią i karnego dla rywala? Jak to z pana perspektywy wyglądało?
- Widziałem, że Josema dostał w rękę. Było tyko pytanie czy było to w polu karnym, czy nie. Nie zrobił tego specjalnie. Miał ręce blisko ciała, minimalnie dotknął i niestety to jest karny. Bardzo to boli, bo przecież w sobotę byliśmy lepsi od Pogoni. Po Lechu, po Termalice to kolejne spotkanie, gdzie dominujemy, mamy przewagę, ale nie wygrywamy.
2. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Frederik Ulvestad. Wiedział pan, jak wykonuje karne?
- Miałem rozpisane karne. W tym decydującym momencie chciałem coś zmienić, zmylić rywala, pokazałem mu prawy róg, prowadziłem taką psychologiczną grę, ale wiadomo, że jako bramkarz musisz się zdecydować na wybranie jakiegoś rogu.
3. Pracy nie miał pan za wiele, bo Pogoń pierwszy raz wypaliła na waszą bramkę dopiero w 71 minucie.
- Był jeden strzał z dystansu, złapałem piłkę, było jedno dośrodkowanie, reszta to można pochwalić naszą defensywę, że dobrze blokowała przeciwnika, ale niestety nie wystarczy dobrze bronić, a trzeba trafiać do siatki.
4. Były sytuacje z waszej strony i tym bardziej szkoda porażki u siebie.
- Mega to boli, brak słów. Z boiska czułem tak, że zaraz strzelimy bramkę, będzie dobrze i będziemy mieć wszystko pod kontrolą. Naprawdę się staramy, dajemy z siebie wszystko, co możemy, ale jakoś ta piłka nie chce wpaść do siatki…
5. Teraz przed wami derby z GKS w Katowicach w sobotę. Jak będzie na Nowej Bukowej ?
- Wiemy, jak ciężko grać w Katowicach, to trudny teren. Trzeba będzie tam przez walkę wygrać to spotkanie, innej drogi nie ma. Ładnej piłki tam nie będzie.
Rozmawiał Michał Zichlarz
Marcel Łubik. Fot. Pressfocus.pl
