Górnicy w finale
Po ćwierć wieku jedenastka z Zabrza ponownie zagra o główne trofeum Pucharu Polski! Drużyna trenera Michala Gašparika wykonała zadanie w Bydgoszczy.
Gola Yvana Ikii Dimiego dał Górnikowi awans do finału Pucharu Polski! Fot. Agnieszka Bielecki/PAP
Atmosfera przed meczem w Bydgoszczy przypominała to, co było prawie pół wieku temu, kiedy mecz Zawiszy z Górnikiem w Bydgoszczy obejrzało blisko 50 tys. widzów (piszemy o tym w komentarzu). Zakorkowane ulice na godziny przed rozpoczęciem spotkania, rzesze fanów ciągnące na Stadion im. Zdzisława Krzyszkowiaka, dwa pociągi jadące przez całą Polskę wypełnione kibicami 14-krotnego mistrza Polski. Starsi fani Zawiszy wspominali sztamę pomiędzy ich ukochanym klubem, który walczy – z dobrym skutkiem – o powrót do elity polskiego futbolu, a Górnikiem. Było to lata temu, ale sprawiło, że atmosfera w mieście i na samym obiekcie, który był wypełniony po brzegi, była bardzo dobra. Zero bluzgów, wyzywania; świetny doping z obu stron!
Nie przestraszyli się
Trener Michal Gašparik - jak zapowiedział - desygnował do gry najmocniejszy skład. Nie było tylko pauzującego za kartki w pucharowych bojach Maksyma Chłania. – Dobrze, że Ukraińca nie ma, bo to piłkarz, który napędza ataki – mówili kibice Zawiszy, którzy liczyli na kolejną sensację z udziałem ich drużyny: w obecnej edycji rozgrywek wyeliminowała ona m.in. lidera I ligi, Wisłę Kraków. „Wygraj to dla nas! Zawisza wygraj to dla nas!” – skandowały tysiące bydgoskich kibiców.
Zaczęło się spokojnie z jednej i z drugiej strony. Trzeci obecnie zespół ekstraklasy nie forsował tempa, pewny swego. Gospodarze z kolei, mimo że trzy rozgrywkowe klasy niżej, nie przestraszyli się rywala i starali się grać swoje, jak w rozgrywkach trzecioligowych, gdzie wygrywają mecz za meczem i są na dobrej drodze do kolejnego awansu.
Raz, a dobrze
Pierwszy celny strzał to główka Yvana Ikii Dimiego przed upływem pierwszego kwadransa, ale za lekka, żeby zaskoczyć Michała Oczkowskiego. Minuty leciały, a na boisku nie działo się praktycznie nic. Nie było widać wielkiej różnicy, a dzielnie stawiających opór piłkarzy gospodarzy niosły trybuny. W środku pola bez kompleksów radził sobie 30-letni Michał Cywiński, starający się podrywać miejscowych z przodu.
W końcu Górnikom udało się jednak celnie uderzyć i od razu umieścić futbolówkę w siatce! Płasko z kilkunastu metrów uderzał mający ostatnio dobry okres Lukas Sadilek. Lot piłki Czecha zmienił jeszcze starający się z przodu Ikia Dimi i bramkarz Zawiszy nie zdążył ze skuteczną interwencją.
Trybuny wyskoczyły
Po przerwie obrazy gry nie uległ zmianie. Górnicy mieli wszystko pod kontrolą, a Zawiszy brakowało mocy, żeby poważniej zagrozić stojącemu między słupkami Marcelowi Łubikowi. Na 2:0 mógł podwyższyć Sondre Liseth. Strzelił mocno, ale skończyło się tylko na rożnym. Po godzinie gry z boiska zszedł właśnie Norweg, a w jego miejsce do przodu – jak w ligowym meczu z Cracovią w sobotę – został przesunięty Ikia Dimi, który coraz pewniej czuje się w zespołu już finalisty Pucharu Polski.
Szansę na gola miał rezerwowy Kamil Lukoszek, ale dobrze interweniował Oczkowski. To była najbardziej konkretna sytuacja Górników po przerwie. Przyjezdni wykonywali sporo rzutów różnych, ale niewiele z tego wynikało. W 89. minucie część trybun Stadionu im. Krzyszkowiaka wyskoczyła w górę. Kibice po wolnym widzieli już piłkę w siatce Górnika, ale ta trafiła w boczną jej część. W ostatnich minutach Zawisza poderwał się do ataków, do do wyrównania nie udało się jednak doprowadzić.
Teraz Legia
Po wykonaniu zadania i zameldowaniu się w finale Pucharu Polski, ekipa z Zabrza zostaje na północy Polski, gdzie będzie się przygotowywała do sobotniego meczu z Legią przy Łazienkowskiej. Górnicy w lidze będą chcieli podtrzymać zwycięski kurs, na którym są w ostatnim czasie!
Z Bydgoszczy Michał Zichlarz
Pucharu Polski - półfinał
◼ Zawisza Bydgoszcz – Górnik Zabrze 0:1 (0:1)0:1 – Ikia Dimi, 32 min
ZAWISZA: Oczkowski – Wszołek, Golak, Staniak, Sławek - Cywiński, Kona (69. Bojas), Szramowski (46. Szumilas), Rak (82. Prałat) - Strzyżewski (69. Bogusiewicz), Kozłowski. Trener Adrian STAWSKI.
GÓRNIK: Łubik – Olkowski, Janicki, Josema, Janża – Ikia Dimi, Kubicki, Hellebrand (90. Bochniewicz), Sadilek (64. Lukoszek), Ambros (87. Donio) – Liseth (64. Massimo). Trener Michal GAŠPARIK .
Sędziował Damian Sylwestrzak (Wrocław). Widzów 20000 (komplet). Żółte kartki: Rak, Staniak.
GŁOS TRENERÓW
Adrian STAWSKI: - Gratulacje dla Górnika, dla trenera Gašparika, który awansował do finału Pucharu Polski. Kiedy byłem trenerem Bytovii, przegrywaliśmy z Legią, z Cracovią, które później to trofeum zdobywały. Życzę, żeby podobnie było i z Zabrzanami. Lżej będzie nam na sercu. Jest niedosyt, ale zespół będzie rósł w lidze.
Michal GAŠPARIK: - Parę miesięcy temu, kiedy tankowałem na stacji benzynowej, podszedł do mnie kibic i pytał o puchar. Powiedział, że przekłada wesele zaplanowane na 2 maja. Podziękowania dla kibiców i chłopaków za wygraną, za awans!
Zabrzanie przygotowali specjalne dedykowane koszulki z okazji awansu. Na zdjęciu Patrik Hellebrand. Fot. Michał Zichlarz
