Górale krok od baraży
Szybkie dwa ciosy i pełna kontrola - tak można opisać mecz Podbeskidzia w Szczecinie.
Szymon Brańczyk przyłożył się do kolejnego zwycięstwa Bielszczan. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus
Spotkanie w Szczecinie miało dodatkowy smaczek, bo drużynę gospodarzy prowadzi od niedawna Marcin Sasal. Szkoleniowiec ten blisko 15 lat temu był trenerem Podbeskidzia, zastępując jesienią 2012 roku Roberta Kasperczyka. Jego przygoda była jednak krótka - zimą ówczesny prezes Wojciech Borecki postawił na Czesława Michniewicza, który dokonał wówczas cudu utrzymania w ekstraklasie.
Piątkowy mecz przyniósł radość ekipie Górali, która od początku narzuciła swój styl gry. W bramce gości niespodziewanie stanął Szymon Brańczyk, co było podyktowane urazem Konrada Forenca. Spotkanie bardzo dobrze rozpoczęło się dla Bielszczan. Już w 7 minucie Oskar Tomczyk zagrał długą piłkę za linię obrony do Lucjana Klisiewicza, a ten przy biernej postawie obrońców wykorzystał wyjście bramkarza i przelobował go, otwierając wynik. Kwadrans później w dogodnej sytuacji znalazł się Tomczyk, który uderzył lekko, ale precyzyjnie przy „krótkim” słupku, jednak bramkarz gospodarzy zdołał interweniować. Chwilę później Klisiewicz, po kolejnym prostopadłym podaniu Maksymiliana Sitka, znów znalazł się w sytuacji sam na sam. Napastnik „wyrzucił się” jednak ze światła bramki i jego strzał z ostrego kąta sparował Oskar Klon. Dobry fragment gości zmącił uraz Krzysztofa Kolanki, którego staw barkowy został nastawiony przez fizjoterapeutę.
Ta sytuacja nie wybiła Górali z rytmu i w 26 minucie kapitalnym uderzeniem z około 25 metrów popisał się Marcin Urynowicz, trafiając w samo „okienko”. Świt przebudził się dopiero w końcówce pierwszej części, ale strzał Roberta Ciechanowskiego pewnie sparował na rzut rożny Brańczyk.
Od początku drugiej połowy gospodarze spróbowali przejąć inicjatywę. W ciągu kwadransa stworzyli trzy sytuacje, przy których Brańczyk musiał się natrudzić, broniąc uderzenia Dawida Kisłego, Grzegorza Aftyki i Krzysztofa Ropskiego. Gości musiał też ratować Kacper Gach, który wybił piłkę praktycznie z linii bramkowej. Z czasem impet gospodarzy osłabł. Na kwadrans przed końcem Sitek próbował jeszcze zaskoczyć Klona strzałem z dystansu, ale bez efektu. Do końca meczu nie oglądaliśmy już dogodnych sytuacji i tylko kataklizm może odebrać Góralom baraże o awans.
(gru)
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Świt Szczecin - Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:2 (0:2)
0:1 - Klisiewicz, 7 min, 0:2 - Urynowicz, 26 min
ŚWIT: Klon - Obst, Rogala, Remisz (65. Koziara) - Ciechanowski, Wojdak (83. Tkachuk), Maszało (65. Kriegler), Kisły - Kort, Ropski (83. Lebedyński), Aftyka (65. Kapelusz). Trener Marcin SASAL.
PODBESKIDZIE: Brańczyk - Sochań, Biernat, Gach - Sitek, Kizyma, Urynowicz (65. Kanach), Słomka, Kolanko (21. Florek) - Tomczyk (65. Martosz), Klisiewicz (65. Bieroński). Trener Marcin WŁODARSKI.
Sędziował Łukasz Karski (Słupsk). Widzów 700.
Żółte kartki: Sochań - Rogal, Obst.
