Gorący wieczór z Piastem

Miejscy rajcy w Gliwicach przez ponad dwie godziny rozmawiali – a chwilami kłócili się mocno - o przeszłości i przyszłości klubu z Okrzei.

18 mln dla Piasta? Piłkarze z Okrzei mają się z czego cieszyć. Fot. Grzegorz Misiak/Press Focus

Wspólne posiedzenie członków dwóch komisji gliwickiej Rady Miasta - Edukacji, Kultury i Sportu oraz Rozwoju Miasta i Inwestycji – miało w zamierzeniu przybliżyć tym, którzy być może na co dzień niespecjalnie pilnie śledzą ligowe tabele i doniesienia z boisk, sytuację sportową, finansową i organizacyjną Piasta. Gliwice są przecież większościowym udziałowcem GKS Piast SA, a kondycja ekonomiczna sportowej spółki – zwłaszcza w ostatnich kilkunastu miesiącach – dość znacząco zależna była od wsparcia ze strony miejskich włodarzy. Na posiedzenie zaproszeni więc zostali m.in. prezes zarządu klubu, Łukasz Lewiński, oraz przewodniczący rady nadzorczej spółki, Marcin Szeliga. Wśród gości znaleźli się także m.in. prezydent Katarzyna Kuczyńska Budka, jej zastępcy: Łukasz Gorczyński i Agnieszka Dylewska, a także także mniejszościowy udziałowiec, Zbigniew Kałuża.

Spotkanie miało mieć formułę pytań kierowanych przez radnych do przedstawicieli klubu. Momentami emocje brały jednak górę, a przyjęty scenariusz „Q&A” zamieniał się we wzajemne „uprzejmości”. Paru konkretów, na które – jak się okazało w trakcie obrad – radni czekali najbardziej, zabrakło. Z drugiej strony – po raz pierwszy ogłoszono wysokość dotacji miejskiej dla klubu w roku 2026, która do tej pory nie była znana członkom rady. Ale po kolei...

Ze spokojem w przyszłość

- W tym momencie mamy trzy punkty straty do bezpiecznego miejsca w tabeli. Z czterech ostatnich meczów – wliczając Puchar Polski - wygraliśmy jednak trzy, a jeden zremisowaliśmy. Ze spokojem patrzymy więc na to, co będzie się działo z drużyną – tak Łukasz Lewiński opisał obecną pozycję zespołu. Pytanie, czy radni i kibice mogą spać spokojnie w kontekście utrzymania ekstraklasy dla Gliwic, siłą rzeczy pozostać musiało bez odpowiedzi. Wywołało za to parę chichotów. - A czy to wstyd, że nie znam się na piłce? - komentowała je Krystyna Sowa, prowadząca obrady autorka tegoż pytania. - Interesuję się natomiast losem miejskiej spółki, której zawodnicy biegają po boisku z napisem „GLIWICE” na koszulkach – dodawała.

- Jesteśmy zespołem, który na obecne miejsce (17. – dop. aut.) nie zasługuje i na pewno na nim nie skończymy tego sezonu – zapewnił ostatecznie prezes Lewiński.

„Niebywała niegospodarność”...

Po raz pierwszy na sali „zaiskrzyło” przy omawianiu sprawy niedawnego rozstania ze szkoleniowcem Maxem Molderem i jednym z jego asystentów. - Czy któryś z trenerów, mających trzyletni kontrakt, odchodził raptem po trzech miesiącach? - pytał przewodniczący Rady Miasta, Wojciech Pszonak. A oliwy do ognia dolało kolejne stwierdzenie. - Trzeba mu zapłacić odprawę za 18 miesięcy pracy. To niebywała niegospodarność – ocenił Zbigniew Kałuża. W ten sposób przez 15 miesięcy Piast miałby na utrzymaniu zarówno Szweda (i jednego ze zwolnionych razem z nim asystentów), jak i obecnego szkoleniowca, Daniela Myśliwca (który przyszedł z dwoma własnymi współpracownikami).

Ze strony władz spółki nie padło jednak ani zaprzeczenie, ani potwierdzenie tej informacji. - Długość podpisanego kontraktu nie ma wpływu na wysokość odszkodowania dla zwolnionego trenera – oznajmił jedynie prezes Lewiński. I przypomniał: - Z sześciu ostatnich trenerów, pracujących w Piaście, aż pięciu otrzymało od klubu odszkodowania za wcześniejsze rozstanie.

… kontra „radosna twórczość”

- Wielką odwagą jest wypowiadanie się o niegospodarności! Zniesławia nas pan publicznie. To radosna twórczość naszych poprzedników doprowadziła do sytuacji, w jakiej jest klub, czyli do skumulowanej straty w wysokości 30 mln – włączył się w dyskusję Marcin Szeliga, nazywając wystąpienie mniejszościowego udziałowca (i byłego członka rady nadzorczej) „zręczną manipulacją”. Jego wystąpienie spotkało się z gwałtowną reakcją kilku radnych i wnioskiem, by powstrzymał się od tego typu chwytów retorycznych.

Kawka na kredyt

Bez odpowiedzi – w przełożeniu na konkretne sumy - pozostało też pytanie o rzeczywisty koszt utrzymania pierwszej drużyny oraz sztabu szkoleniowego. Łukasz Lewiński oznajmił, że informacje owe przygotuje dla radnych indywidualnie, by nie dzielić się z nimi na otwartym (m.in. dla mediów) spotkaniu. - Mogę jedynie powiedzieć, że w tej chwili stosunek wynagrodzeń zawodników i sztabu w stosunku do przychodów klubu to ok. 75 procent – dodawał. - A były miesiące, co wynika z dokumentów, kiedy na pensje zawodników wydawano ponad 100 procent wpływów. Czyli każda kawa, na którą byliście państwo zaproszeni do klubu, była na kredyt – mówił. Po dociekaniach ze strony radnych, padła też informacja, że obecnie na wypłaty dla trenerów i piłkarzy Piast przeznacza kwotę o ok. 20 procent mniejszą (choć pojawiły się również szacunki mówiące o 17 i 23 procentach) niż w poprzednim sezonie.

Prezes podliczy pożyczki i wpływy

Wojciech Pszonak parokrotnie próbował ustalić, ile środków wpłynęło na konto Piasta od czerwca 2024 roku, kiedy nastąpiła w spółce zmiana władz (rady nadzorczej i zarządu). - Czy prawdą jest, że dzięki pożyczce z GAPR oraz kasy miejskiej, a także dotacji i podwyższeniu kapitału, z miasta popłynęła w tym czasie do klubu kwota ok. 50 mln złotych? - pytał. W odpowiedzi usłyszał obietnicę podliczenia tych środków przez prezesa. - A czy w tym roku będzie znów konieczne wsparcie Piasta pożyczką lub w innej formie? Czy mamy znów do czynienia z zagrożeniem dla uzyskania licencji, jak to było rok wcześniej? Czy klub ma płynność finansową? - drążył temat przewodniczący rady.

- Nie przewiduję, żebym wnioskował w tym roku o wsparcie dla klubu. Spłacamy terminowo pożyczki zgodnie z umowami, pozyskujemy nowych sponsorów; jednego z nich ogłosimy już podczas najbliższego meczu – deklarował głośno Łukasz Lewiński.

Trzy razy więcej z miasta

- Mogę powiedzieć, że przewidywana kwota wsparcia dla klubu z miasta w roku przyszłym wyniesie 18 mln zł – zapowiedział w tym momencie wiceprezydent Łukasz Gorczyński. - Będziemy w ten sposób zasypywać dziurę w budżecie klubu, która powstała w latach 2020-2023, gdy klub otrzymywał z miejskiej kasy tylko 6 mln na rok – dodawał (rok później zaś, jak przypomniał, było to tylko 5,4 mln).

- W tej sytuacji oskarżanie poprzednich władz klubu o złe zarządzanie jest wysoce niewłaściwe. Gdyby w tamtym okresie Piast otrzymywał nie 6, a 18 mln z miasta, nie mielibyśmy do czynienia z powstaniem zadłużenia. Całe szczęście, że w tych latach obniżonej dotacji drużyna nie spadła z ekstraklasy! - podsumowywał Wojciech Pszonak, popierany w sposobie myślenia m.in. przez Łukasza Chmielewskiego.

- A ja odwołam się do budżetu domowego. Jeżeli żyje pan na pewnym poziomie i traci pan źródło dochodu lub zarabia pan mniej, to utrzymuje pan ów poziom życia czy stara się pan zmniejszyć wydatki? - ripostowała Katarzyna Kuczyńska-Budka. Wspierała ją wiceprezydent Agnieszka Dylewska. - Na sytuację finansową wpływał też brak wpływów z transferów „wychodzących” - mówiła.

Dyrektor w sądzie

Zbigniew Kałuża przypomniał w odpowiedzi, że wcześniejszy zarząd część wspomnianej 30-milionowej skumulowanej straty miał zamiar skompensować wpływami z transferów. - Liczyliśmy z tego tytułu na ok. 20 mln złotych – mówił, wymieniając nazwiska Ariela Mosóra, Michaela Ameyawa i Arkadiusza Pyrki. - Ten trzeci odszedł ostatecznie za darmo, i to do klubu 1. Bundesligi (specjalistyczne portale wyceniają go na 2 mln euro – dop. aut.). Dwaj pierwsi już po zmianie władz zostali sprzedani do Rakowa w sumie za ok. 7 mln zł. Za brak zgody na podpisanie tej umowy transferowej zwolniony został z klubu dyrektor Bogdan Wilk. W jego miejsce zatrudniono Łukasza Piworowicza, polecanego przez Artura Płatka, będącego doradcą zarządu Rakowa – przypominał publicznie Kałuża.

Aktualnego dyrektora sportowego klubu na spotkaniu radnych zabrakło. - Prowadzi rozmowy na temat transferu – uzasadniał jego nieobecność prezes Lewiński. Nie przeszkodziło to radnym w dyskusji na jego temat. Tym bardziej, że Zbigniew Kałuża przypomniał po raz kolejny epizod z wcześniejszej współpracy klubu z Łukaszem Piworowiczem. - Wygrał z Piastem proces o kwotę prowizji za przeprowadzone transfery, która – wraz z odsetkami – kosztowała nas 600 tys. złotych – zaznaczał.

- A zatem wiemy już, jaką kwotę „wysądził” od klubu. Chciałbym więc wiedzieć, czy i dziś w umowie zapisaną prowizję od transferów – pytał cytowany już Łukasz Chmielewski. Odpowiedzi nie było: prezes Lewiński zasłonił się „tajemnicą umowy”. Zapowiedział jedynie, że nie ma planów rozstania z dyrektorem przed wygaśnięciem jego kontraktu (lato 2026). Radnym udało się też ustalić, że do obowiązków osoby na tym stanowisku należy nie tylko „wyskautowanie”, ocena i rekomendacja najpierw prezesowi, a docelowo – radzie nadzorczej, zawodników transferowanych do klubu, ale i zatrudnianych trenerów. Pytania o to padły oczywiście w kontekście casusu Maxa Moldera...

Punkt zbieżny

W powodzi tematów wywołujących spory, w jednym radni – po wielu latach rozbieżności – byli zgodni: Piast powinien mieć piłkarską akademię z prawdziwego zdarzenia. - Niestety, 16 mln zł, które mogliśmy na ten cel otrzymać z Ministerstwa Sportu, już przepadły – mówił Zbigniew Kałuża. Bardzo zbliżoną kwotę – ok. 17 mln złotych – przeznaczyć na ten cel chce teraz miasto, przy czym dwa boiska treningowe, których budowa ma pochłonąć taką właśnie sumę, powstać mają w zupełnie innym miejscu niż na terenie zakupionym jakiś czas temu przez... Gliwice pod budowę – w myśl koncepcji przygotowanej na wniosek poprzedniego zarządu klubu przez naukowców z Politechniki Śląskiej – obiektów mających służyć akademii.

Dariusz Leśnikowski

Łukaszowi Piworowiczowi radni nie mogli zadać pytań, choć bardzo chcieli. Fot. Krzysztof Dzierżawa / Press Focus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się