Gorące lato w Białymstoku
Dyrektor sportowy Jagiellonii stoi przed trudnym zadaniem. W kadrze zespołu zachodzi bowiem sporo zmian i wiele rzeczy trzeba będzie ustawiać na nowo.
Jagiellonia wycenia Afimico Pululu (z prawej) na 5 mln euro. Fot. Michał Kość / Press Focus
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK
Na ten moment wiadomo, że Dumę Podlasia opuściło 7 zawodników. Do Górnika Zabrze przenieśli się środkowy pomocnik Jarosław Kubicki i prawy obrońca Michal Sacek, w nieznanym jeszcze kierunku udał się Kristoffer Hansen, a końca dobiegły wypożyczenia Joao Moutinho, Darko Czurlinowa, Enzo Ebosse i Ediego Semedo. Wszyscy, poza ostatnim z wymienionych, odgrywali w Jadze ważną rolę i grali regularnie, zazwyczaj w podstawowym składzie. Z tego grona jedynie Sacek nie występował od lutego, ale to za sprawą kontuzji. Wcześniej był podstawowy wyborem trenera Adriana Siemieńca, również w sezonie mistrzowskim.
Gdzie pójdzie Pululu?
To jednak nie koniec odejść z białostockiego zespołu. Zainteresowanie zagranicznych klubów przyciąga bowiem Afimico Pululu, który w 53 występach na wszystkich frontach w poprzednim sezonie strzelił 21 goli (ale „tylko” 10 w ekstraklasie) i zanotował 4 asysty. Jagiellonia oczekuje za niego nawet 5 milionów euro, a zainteresowane kluby oferują na razie 3-4. Takie informacje podał francuski dziennikarz Sebastien Denis, który w gronie chętnych podał Lorient, Paris FC, Metz oraz Auxerre. Pierwsza trójka to beniaminkowie Ligue 1 w następnym sezonie. W międzyczasie wymieniało się też Besiktas, Monaco czy Wolfsburg, ale trzeba brać te drużyny z odpowiednim dystansem, bo są to jednak kluby znacznie mocniejsze niż wcześniej wymieniona czwórka. Siłą rzeczy uwagę przyciąga też obrońca Mateusz Skrzypczak, który zadebiutował w reprezentacji Polski z Mołdawią, zagrał też z Finlandią, oraz 21-letni bramkarz Sławomir Abramowicz. Jeśli faktycznie wszyscy ci piłkarze odejdą (choć exodus aż o takiej skali raczej się nie wydarzy), dyrektor sportowy Łukasz Masłowski będzie miał nie lada zagwozdkę. Zresztą już ma – a może być jeszcze trudniej.
Na razie napastnik
Jagiellonia musi bowiem uzupełnić kadrę po tych wszystkich odejściach. Potrzebni są boczni obrońcy (na obie flanki), środkowy pomocnik, a także skrzydłowi – z tych został w kadrze bowiem tylko Miki Villar, który sezon kończył jako rezerwowy. Na razie ekipa z Podlasia zakontraktowała jednego nowego piłkarza – to Dimitris Rallis, młodzieżowy reprezentant Grecji, środkowy napastnik, który urodził i wychował się w Holandii, gdzie przeszedł też pełen proces szkolenia, będąc wychowankiem Heerenveen. Właśnie stamtąd kupiła go Jagiellonia. Rallis w poprzednim sezonie zaliczył 23 mecze w Eredivisie, strzelając 2 gole, ale notując tylko niespełna 900 minut na boisku. Jak na transfer do ekstraklasy – to obiecujące liczby. Możliwe, że Rallis jest szykowany jako potencjalny następca Pululu, ewentualnie Lamine'a Diaby-Fadigi, który także może odejść. Co ciekawe, o transfer Greka było o tyle łatwiej, że jest on w stajni polskiej agencji Fabryka Futbolu – tej samej, co Skrzypczak oraz także występujący w Dumie Podlasia Cezary Polak (Grecy to jedyni obcokrajowcy, jakich mają w FF). Z Jagą łączony jest również 28-letni środkowy pomocnik rodem z Francji Quentin Lou Boisgard, któremu kończy się kontrakt z Apollonem Limassol.
Europy nie zawojował
Co ciekawe, białostoczanie mogą skusić się także na... Karola Filę, jak doniosła TVP Sport. 26-letni prawy obrońca opuścił ekstraklasę cztery lata temu, ale Europy zdecydowanie nie zawojował. Odbił się od Strasburga, gdzie nie pomogły mu też kontuzje, a regularnie grał tylko przez pół rundy, gdy był wypożyczony do Zulte Waregem. Przed sezonem podpisał kontrakt z belgijskim FCV Dender EH, beniaminkiem Jupiler Pro League, ale stracił prawie cały sezon z powodu ponownie zerwanych więzadeł krzyżowych.
Piotr Tubacki
