Goli mogło być więcej
W Barcelonie odczuwalny jest niedosyt, choć zespół wygrał 3:1 z Elche.
Ferran Torres (w środku) popisał się... nieskutecznością. Fot. PAP/EPA
HISZPANIA
Drużyny Barcelony i Elche zademonstrowały radosny, otwarty futbol, dzięki czemu kibice na stadionie Manuela Martineza Valero nie nudzili się. W szalonych warunkach lepiej poradziła sobie Duma Katalonii, która trzykrotnie trafiła do siatki. Gospodarze z Elche tylko raz pokonali Joana Garcię.
Szalenie nieskuteczni
Mimo że spotkanie zakończyło się wynikiem 3:1, obóz Barcelony może czuć niedosyt. Zespół Hansiego Flicka powinien zdobyć znacznie więcej bramek. Był szokująco nieskuteczny, z czego zresztą szkoleniowiec zdaje sobie doskonale sprawę. – Oczywiście najważniejsze jest to, że zdobyliśmy trzy punkty. Zagraliśmy fantastyczny mecz poza jego ostatnimi minutami. Ważne jest to, że piłkarze kreują sytuację. Było jednak wiele sytuacji, w których powinniśmy trafić do bramki, a tego nie zrobiliśmy. To pewien problem – podkreślił Niemiec.
W pierwszym składzie znów pojawił się Ferran Torres, który zastąpił Roberta Lewandowskiego. Hiszpan wpisał się na listę strzelców w 40 minucie. Obaj snajperzy prowadzą bardzo ciekawą rywalizację o miejsce w wyjściowej jedenastce – ostatnio Lewandowski zagrał w dwóch meczach Ligi Mistrzów od pierwszej minuty i zdobył w nich po jednej bramce. Obaj dają więc do myślenia Hansiemu Flickowi, a przy okazji napędzają się wzajemnie.
To jednak właśnie Ferran Torres był powodem, przez który Barcelona nie zdobyła większej liczby bramek. To on marnował okazje bramkowe na potęgę. Według statystyków z WhoScored Hiszpan nie wykorzystał pięciu dogodnych okazji do pokonania bramkarza; to najwyższy w tym sezonie wynik zanotowany przez zawodnika LaLigi w jednym meczu. A należy podkreślić, że grał tylko przez 62 minuty, po czym został zmieniony przez Lewandowskiego!
Wielka niewiadoma
O wielkim szczęściu mogą mówić w Madrycie. Real wygrał 2:1 z Rayo Vallecano, ale do zdobycia trzech punktów potrzebował czerwonej kartki dla rywala i rzutu karnego w doliczonym czasie. Królewscy nieźle rozpoczęli starcie, od pięknego gola Viniciusa Juniora. Brazylijczyk wyglądał na placu gry tak, jak gdyby chciał wynagrodzić kibicom ostatnią porażkę z Benficą w Lidze Mistrzów. Problem w tym, że był on jednym z nielicznych zawodników Los Blancos, który rzeczywiście się wyróżniał. Real nie grał genialnie i za to został ukarany – Rayo doprowadziło do wyrównania zaraz po zmianie stron. Ba; wydawało się, że takim wynikiem spotkanie się zakończy. Dopiero gdy ekipa z Puente de Vallecas zaczęła grać w dziesięciu po czerwonej kartce Pathe Cisse, zespół Alvaro Arbeloi przebudził się. A i tak do wygranej potrzebował rzutu karnego. Do wykonania „jedenastki” podszedł Kylian Mbappe, który zapewnił zespołowi trzy punkty. Czy jednak Real ma się z czego cieszyć? Znów zagrał marnie na tle ligowego przeciętniaka. Królewscy więc albo zachwycają, jak podczas wygranej 6:1 z Monaco (20 stycznia), albo wzbudzają niepewność wśród kibiców. Czy Alvaro Arbeloa poukłada zespół i Real w końcu będzie grał tak, jak powinna grać drużyna o tak ogromnym potencjale? Tego nie wie nikt, nawet prezydent klubu Florentino Perez.
Wielki mecz?!
Mimo wszystko w stolicy Hiszpanii potrafią zakłamywać rzeczywistość. – Podchodziliśmy do tego meczu po ciężkiej porażce z Benficą, której zawsze chce się uniknąć, bo to Liga Mistrzów, które chcemy wygrać. Musieliśmy więc zmienić obraz naszej gry. Mieliśmy pierwszą okazję na rewanż za to, co zrobiliśmy kilka dni wcześniej i moim zdaniem rozegraliśmy wielki mecz – stwierdził Fede Valverde.
– W wygraną włożyliśmy dużo serca. Kibice potrafili popchnąć nas do zwycięstwa w starciu, które było skomplikowane – powiedział Alvaro Arbeloa. Prawda jest jednak taka, że zwycięstwo Madrytczykom udało się osiągnąć dzięki temu, że rywal popełnił błąd w polu karnym, faulując Brahima Diaza. Zdobyte trzy punkty to kwestia przypadku. A przed Arbeloą kolejne poważne wyzwanie, ponieważ w trakcie pierwszej połowy z kontuzją z boiska zszedł Jude Bellingham i na razie nie wiadomo, jak długo potrwa jego absencja. Trener może natomiast pocieszyć się tym, że zespół… będzie miał czas na odpoczynek. Real odpadł z Pucharu Króla, więc nie zagra w środku tygodnia. Dzięki temu czeka na niedzielny mecz z Valencią, a następnie znów ma niemal tygodniową przerwę do walentynkowego meczu z Realem Sociedad. – Dla mnie to szczególnie ważne, bo na razie mieliśmy więcej meczów niż treningów. Brakuje mi tego, żebyśmy mogli poprawić się drużynowo i indywidualnie – przekazał Arbeloa. Czy w trakcie najbliższych dwóch tygodni uzdrowi Królewskich?
Kacper Janoszka
LaLiga
◾ Espanyol – Deportivo Alaves 1:2 (1:1)1:0 – R. Fernandez (15), 1:1 – Blanco (27), 1:2 – Boye (71)
◾ Real Oviedo – Girona 1:0 (0:0)1:0 – Chaira (74)
◾ Osasuna – Villarreal 2:2 (2:1)0:1 – Moreno (17, karny), 1:1 – Munoz (20), 2:1 – Budimir (45+2), 2:2 – Moreno (70)
◾ Levante – Atletico Madryt 0:0
◾ Elche – Barcelona 1:3 (1:2)0:1 – Yamal (6), 1:1 – A. Rodriguez (29), 1:2 – F. Torres (40), 1:3 – Rashford (72)
◾ Real Madryt – Rayo Vallecano 2:1 (1:0)1:0 – Vinicius (15), 1:1 – de Frutos (49), 2:1 – Mbappe (90+10, karny)
◾ Real Betis – Valencia 2:1 (1:1)0:1 – Rioja (20), 1:1 – Avila (23, karny), 2:1 – Fornals (88)
◾ Getafe – Celta 0:0
|
1. Barcelona |
22 |
55 |
60:23 |
|
2. Real M. |
22 |
54 |
47:18 |
|
3. Atletico |
22 |
45 |
37:17 |
|
4. Villarreal |
21 |
42 |
39:23 |
|
5. Betis |
22 |
35 |
36:28 |
|
6. Espanyol |
22 |
34 |
26:27 |
|
7. Celta |
22 |
33 |
29:23 |
|
8. Sociedad |
21 |
27 |
29:29 |
|
9. Osasuna |
22 |
26 |
26:27 |
|
10. Alaves |
22 |
25 |
20:27 |
|
11. Girona |
22 |
25 |
21:36 |
|
12. Elche |
22 |
24 |
30:32 |
|
13. Sevilla |
21 |
24 |
28:3 |
|
14. Athletic |
21 |
24 |
20:30 |
|
15. Valencia |
22 |
23 |
23:35 |
|
16. Getafe |
22 |
23 |
16:27 |
|
17. Rayo |
22 |
22 |
18:30 |
|
18. Mallorca |
21 |
21 |
24:33 |
|
19. Levante |
21 |
18 |
24:34 |
|
20. Oviedo |
22 |
16 |
12:34 |
1-4 – LM, 5 – LE, 6 – elim. LK, 18-20 – spadek
Czołówka strzelców22 – Mbappe (Real M.)
14 – Muriqi (Mallorca)
12 – F. Torres (Barcelona)
