Gol z kornera nie wystarczył
Choć po przerwie Polonia włączyła tryb „turbo”, musiała zadowolić się podziałem punktów z ostatnią w tabeli jedenastką z Łęcznej.
Oliwier Kwiatkowski popisał się trafieniem z rzutu rożnego, ale rywal z Łęcznej potrafił się odgryźć. Fot. Tomasz Jastrzębowski/Olimpik / Press Focus
Seria trzech ostatnich zwycięstw wywindowała bytomskiego beniaminka na 3. miejsce w tabeli i mogło się wydawać, że Górnik - wszak w lipcu Polonia wygrała w Łęcznej 3:0 - będzie dla Królowej Śląska kolejnym łatwym kąskiem. Tak się jednak nie stało, bo goście nie poddali się w momencie, gdy wydawało się, że gospodarze złapali ich za gardło.
W wyjściowym składzie Niebiesko-czerwonych trener Łukasz Tomczyk zafundował jedną niespodziankę - między słupkami lekko kontuzjowanego Axela Holewińskiego zastąpił debiutujący w I lidze Klaudiusz Mazur. I już po kilku minutach „drugiemu” golkiperowi Polonii musiało kilkakrotnie skoczyć ciśnienie - najpierw w ostatniej chwili obrońcy zablokowali uderzenie Branislava Spacila, a po chwili Mazura wyręczył Jakub Arak, wybijając z linii bramkowej strzał Filipa Szabaciuka.
W 33 min bytomian już nic nie uchroniło od straty gola. Piłkę w pole karne wrzucił Jakub Bednarczyk - wprost na głowę Pawła Jaroszyńskiego. Mazur się wyciągnął, ale okazał się „za krótki”.
Poloniści przez pierwsze 45 minut nie stworzyli żadnej „setki”, strasząc jedynie Branislava Pindrocha strzałami z dystansu. Arak zrobił to jednak zbyt lekko, Mikołaj Łabojko minimalnie niecelnie, a Tomasz Gajda przymierzył spod linii bocznej pod poprzeczkę, ale słowacki golkiper Górnika nie dał się zaskoczyć.
Radykalna zmiana
Widząc niemoc podopiecznych, szkoleniowiec Polonii zareagował jak na swoje standardy radykalnie i zaraz po przerwie wprowadził na plac aż trzech nowych zawodników. I już po 6 minutach bytomianie zebrali tego słodkie owoce. Oliwier Kwiatkowski tak precyzyjnie wykonał rzut rożny, że piłka wpadła do siatki przy bliskim słupku. Przez następne 3 minuty trwała analiza VAR-u, czy koledzy „Kwiato” przy okazji nie faulowali Pindrocha, ale ostatecznie mogli cieszyć się z wyrównania.
Od tego momentu ataki miejscowych nie ustawały, a w 65 min powinno być 2:1, gdy po woleju Gajdy Pindroch wypluł piłkę przed siebie, którą stojący 5 metrów przed bramką Jakub Szymański przeniósł nad poprzeczką.
Co się jednak odwlecze… W 70 min Szymański precyzyjnie dośrodkował na przedpole bramki łęcznian, do główki wyskoczył Arak, a piłka, odbijając się jeszcze od słupka, wpadła do siatki. To ósmy gol w rozgrywkach 30-letniego napastnika znanego z boisk ekstraklasy, a piąty w czwartym kolejnym listopadowym meczu! Co ciekawe, „w nagrodę” strzelec… od razu został zmieniony.
Gol „skradziony”
I gdy wydawało się, że bytomianie pójdą za ciosem, moment dekoncentracji kosztował ich stratę drugiego gola. Najpierw bliski samobója był Łabojko, ale Mazur wykazał się jeszcze refleksem; gdy jednak za chwilę precyzyjnie przy „długim” słupku przymierzył Kamil Orlik, debiutant był już bez szans.
Odpowiedź gospodarzy była natychmiastowa i po strzale w poprzeczkę Lucjana Zielińskiego do siatki z bliska trafił Kamil Wojtyra - tym razem analiza VAR-u gola Polonii „zabrała”, bo wykazała, że walcząc o pozycję, autor trafienia wymierzył kuksańca rywalowi… - Oglądaliśmy tę sytuację od razu w transmisji. Uważamy, że gol został Kamilowi zabrany niesłusznie - skomentował trener Tomczyk.
Tomasz Mucha
OCENA MECZU⭐ ⭐
◼ Polonia Bytom - Górnik Łęczna 2:2 (0:1)
0:1 - Jaroszyński, 33 min (głową), 1:1 - Kwiatkowski, 51 min (rożny), 2:1 - Arak, 70 min (głową), 2:2 - Orlik, 79 min
POLONIA: Mazur – Szymusik (46. Matić), Krzyżak, Szymański - Calavera (46. Michalski), Łabojko, Terlecki (46. Kwiatkowski), Zieliński - Gajda - Andrzejczak (71. Sarmiento), Arak (71. Wojtyra). Trener Łukasz TOMCZYK.
GÓRNIK: Pindroch – Bednarczyk, Szabaciuk, Jaroszyński, Szczytniewski (86. Bojańczyk) - Spacil, Kryeziu, Deja (90. Osipiuk), Tkacz (85.Ogaga), Orlik - Janaszek. Trener Daniel RUSEK.
Sędziował Damian Krumplewski (Mrągowo). Widzów 801. Żółte kartki: Wojtyra, Krzyżak - Spacil.
